• slider003
  • moja liga
  • 002
  • 002
  • moja liga
Brak pluginu Flash
drewan
Jesteś: Strona główna -> Klasa A -> Wiosna pod znakiem ciężkich bojów dla A-klasowców

Wiosna pod znakiem ciężkich bojów dla A-klasowców

Wyjątkowo ciekawie zapowiadają się wiosenne potyczki w wadowickiej klasie A. Liderem i najpoważniejszym kandydatem do awansu jest Sosonowianka Stanisław, jednak musi grać w pełni skoncentrowana, żeby swoją pozycję obronić. Stanisławianie świetnie radzą sobie na własnym boisku, gdzie wygrali wszystkie sześć spotkań. W drugiej rundzie przyjmą u siebie siedem drużyn i jeśli nadal będą tak niegościnni, realizacja celu jaką jest awans będzie bliska.

Cztery punkty straty do lidera mają Strzelec Budzów i Orzeł Wieprz. W wymienionych klubach nastroje przed rundą są zróżnicowane.

 

- Wprawdzie warunki pogodowe przeszkadzają w przygotowaniach wszystkim, to jednak sądzę, że my, ze wzgledu na położenie, mamy jeszcze trudniejszą sytuacjęubolewa prezes Strzelca Edward Pawlica. - Nie mogliśmy trenować nawet na orlikach. Ciągłe opady skutecznie uniemożliwiały korzystanie z tych nawierzchni. Cieszy nasza pozycja po rundzie jesiennej. Liczyliśmy na zmieszczenie się w pierwszej “szóstce”. Na obecną chwilę stać nas na takie miejsce mimo, że do lidera jest mała strata.

 

W Budzowie nie ma parcia na awans. Kładzie się za to nacisk na systematyczne szkolenie piłkarskiego narybku. Świetnie radzą sobie młodzicy i juniorzy Strzelca. Ogólnie klub reprezentują cztery grupy młodzieżowe.

 

- Nie mamy sponsora, żeby budować w Budzowie jakąś potęgę, finansowo wspomaga nas urząd gminymówi Edward Pawlica. - Sportowo radzimy sobie bardzo dobrze, a zaplecze młodzieżowe pozwala na stabilizację.



 

Orzeł Wieprz legitymujący sie identycznym dorobkiem punktowym co Strzelec chciałby wywrzeć presję na liderze.

 

- Nie wiem czy uda się dogonić Sosnowiankę, ale jest to realne - mówi Mirosław Koim, prezes Orła. - Liderowi w poprzednim sezonie zabrakło nieco do awansu, więc wszystko może się zdarzyć. Myślę, że stać nas na ogranie tej drużyny.

 

Wieprzanie mogą się poszczycić aż dwiema seniorskimi drużynami, więc pole manewru przy doborze składu jest spore, a i rywalizacja duża.

 

- W kadrze pierwszej drużyny jest 20 piłkarzy, w C-klasowych rezerwach – 17wylicza prezes. - Obie ekipy traktujemy bardzo poważnie. Istnieje zatem możliwość rotacji.

 

Pozycja Orła w tabeli jest wysoka, jednak gdyby piłkarze tego klubu lepiej prezentowali się na własnym obiekcie (w sześciu meczach ugrali 11 punktów, przy słabym bilansie bramkowym: 7-2), na pewno dotrzymywaliby kroku liderowi.

 

- Nasze boisko było za małe - tłumaczy prezes. - Było, bo w tej chwili zostało poszerzone. Zawodnikom dużo lepiej gra się na większych obiektach, stąd ten ruch. Mam nadzieję, że teraz trudniej będzie u nas zdobyć punkty i drużyna pokaże pełnię swoich możliwości. Wybudowaliśmy też boczne boisko za orlikiem.

 

O ile kluby mające na swoim punkcie 21 i więcej punktów o spadku nie myślą, to te poniżej muszą przede wszystkim zadbać o swój byt.

 

Bardzo pragmatycznie do sprawy podchodzi wiceprezes Dębu Paszkówka Sławomir Dyrga.

 

- Zgromadziliśmy 20 punktów i teoretycznie nic nam nie grozi, ale wcale tak nie jestmówi. - Mamy siedem punktów straty do lidera, ale tyle samo przewagi nad strefą spadkową. Na ten moment, bo jeśli spadną do A-klasy Jubilat Izdebnik i Cedron Brody, to z naszą ligą pożegna się aż pięć zespołów, więc ta przewaga jest złudna. Na rundę wiosenną priorytetem jest utrzymanie się.

 

W Paszkówce liczą, że rozpoczęcie rundy będzie bardziej udane niż jesienne otwarcie. Dąb długo nie mógł złapać właściwego rytmu. W pierwszych pięciu potyczkach ugrał ledwie punkt.

 

W podobnym tonie wypowiada się prezes trzeciego od końca Znicza Sułkowice Bolęcina Leszek Książek.

 

- Przygotowujemy się na walkę o każdy punktmówi. - Zagrożonych spadkiem jest pięć drużyn, więc daleko nam do komfortu. Uważam jednak, że drużyna jest przygotowana na to, żeby podołać wyzwaniu i pozostać w klasie A.

 

Znicz wzmocnił się kadrowo czterema zawodnikami. Doszło dwóch młodzieżowców: Jacek Żyrkowski i Mateusz Pękala oraz dwóch doświadczonych graczy: Maciej Marek i grający już w Zniczu, a wracający z Czańca Włodzimierz Kierczak. W tej chwili kadra liczy 20 równorzędnych zawodników, czyli zażegnano problemy nękające klub jesienią.

 

- Pierwszą rundę graliśmy 13-14 piłkarzami, stąd takie a nie inne miejscetłumaczy prezes. - W przegranym 0:6 meczu z Juszczynem nie mieliśmy rezerwowego, a dwóch zawodników kompletnie nie było przygotowanych do gry na tym poziomie.

 

Sułkowiczanie zdobyli na wyjazdach tylko punkt. Na swoim obiekcie, pod względem zdobyczy, nie odstawali od ligowej czołówki.

 

- Ta marna statystka wyjazdowych spotkań wiąże się z tym, że łatwiej nam było, przy tak szczupłej kadrze, zebrać piłkarzy na swoim boiskumówi prezes i od razu dodaje: - Teraz wszystko zostało “poukładane” i może być tylko lepiej. Gra młodzieżowców poprzez wzmocnienia już nie będzie stanowić problemu. W poprzednim sezonie żeby się utrzymać trzeba było zainkasować 31 punktów. Według moich obliczeń teraz trzeba będzie do tego dołożyć pięć “oczek”.

 

Okupująca ostatnie miejsca Łysa Góra Zawadka, jak twierdzi prezes Jerzy Chylewski, chce po prostu dobrze pograć w piłkę i starać się punktować rywali.

 

- Czynimy przygotowania do rundy, ale nie wiadomo jak to będzie wyglądać kadrowozaznacza. - Kilku zawodników myśli o odejściu. Daniel Pawlik postanowił, że chce przenieść się do Skawy Wadowice. Nie robiliśmy przeszkód, Skawa powinna być wiodącym klubem na naszym terenie.

 

Wydaje się, że w nadchodzącej rundzie dużo ciekawiej zapowiada się walka o utrzymanie niż o awans, do którego aspiracji, praktycznie nikt, wyłączywszy lidera, zgłaszać nie chce. Przynajmniej oficjalnie.

 

PAWEŁ KRĘCIOCH