• 002
  • moja liga
  • slider003
  • 002
  • moja liga
Brak pluginu Flash
drewan
Jesteś: Strona główna -> Inne drużyny -> W finale PP wadowickiego podokręgu Beskid Andrychów lepszy od Kalwarianki. Relacja z meczu.

W finale PP wadowickiego podokręgu Beskid Andrychów lepszy od Kalwarianki. Relacja z meczu.

DSC00420-crop

Dobiegły końca tegoroczne rozgrywki pucharowe na szczeblu podokręgu Wadowice. W decydującej batalii udział wzięły drużyny Kalwarianki, która w półfinale wyeliminowała Iskrę Klecza oraz Beskidu Andrychów wchodzącego do finału poprzez wolny los. Trofeum zdobył trzecioligowiec pokazując piłkarską jakość po przerwie. Obie drużyny otrzymały puchary z rąk prezesa podokręgu Henryka Sochackiego. W rozwinięciu relacja z meczu oraz fotografie.

 

 

DSC00413-cropMKS KALWARIANKA – BESKID ANDRYCHÓW 1:3 (0:0)

 
Bramki: Nwankpa 60 – Nahle 66 (karny), Kierczak 84, Chowaniec 90. Żółte kartki: Liput – Słupski, Ł. Rupa, Kaczmarczyk. Sędziowali: D. Pająk (główny) oraz M. Skrzypczak oraz Ł. Łasak. Widzów 110.

 
KALWARIANKA: Wróblewski – Krzystek, Pilch, Cygal, Studnicki – Gałuszka (46 Hobrzyk), Basista, Niedźwiedź (46 Liput), Maziarka (64 Skrzypek) – Nwankpa, Frączek.

 
BESKID: Kurzyniec – Święs, Kaczmarczyk, Nahle, Jurczak – D. Rupa (84 Szlosek), Ł. Rupa, Słupski, Marczak (77 Adamus) – Kierczak (89 Wrona), Chowaniec.

 
DSC00403-cropFinał Pucharu Polski na szczeblu wadowickiego podokręgu odbył się przy pięknej, iście letniej aurze. Piłkarze zaczynali zmagania przy 19 stopniach ciepła. Cały czas operowało słońce, co wraz z delikatnymi powiewami wiatru stworzyło optymalne warunki. Szkoda jedynie, że ranga finału jest tak mała. Obie drużyny mają swoje priorytety ligowe. Nawet decydującą potyczkę siłą rzeczy musiały potraktować jako mocniejszy sparing. Kibiców na trybunach stadionu łatwo było policzyć, a taki mecz powinien przyciągnąć całą rzeszę fanów, nie tylko zainteresowanych zespołów, ale też tych z niższych lig. Środek tygodnia i godzina 15.30 to nie jest najlepszy moment na rozegranie finału, co przed meczem podkreślali obaj trenerzy sugerując, że dużo lepszym rozwiązaniem byłoby spotkanie się na koniec sezonu czy przed rozpoczęciem rudny wiosennej, tuż przed inauguracją ligi, gdy zespoły potrzebują mocnego przetarcia. Mecz o stawkę byłby dodatkowym wyzwaniem.



 
DSC00405-crop- Zarówno my jak i przeciwnicy myślami jesteśmy przy lidzemówił przed rozpoczęciem finału Krzysztof Wądrzyk. – Na trybunach nie ma kibiców, my “łatamy” skład, bo chłopcy pracują, uczą się. Nie każdy może grać. Niektórych trzeba zwolnić z obowiązków. Można byłoby się spotkać na wiosnę. Jeśli pozwoliłyby warunki to na naturalnym boisku, jeśli nie, na sztucznej murawie. Musimy się jednak dostosować do terminu.

 
W pierwszej, bezbramkowej, połowie obu drużynom należy wystawić podobną ocenę. Nie dawały sobie zbyt dużo miejsca do gry. Z lepszym lub gorszym skutkiem (sporo strat) starały się operować piłką i poprzez wiązanie akcji kilkoma podaniami próbowały kreować sytuacje w tempie raczej jednostajnym. Nie “urodziło się” z tego wiele ciekawego. W 18 minucie natychmiastowo po DSC00407-cropotrzymaniu piłki z 20 metra huknął Słupski i piłka obiła słupek. Kilka minut później próbkę swoich umiejętności dał wyróżniający się na boisku Kierczak. Wprawdzie gola nie zdobył, ale wpadając w “szesnastkę” wkręcił w ziemię dwóch obrońców na trzech metrach, jednak zastopował go następny rywal. W odpowiedzi po dośrodkowaniu z rzutu wolnego najwyżej do piłki wyskoczył stoper Kalwarianki Pilch i przymierzył w poprzeczkę. Po przerwie rozgrywano zupełnie inny mecz. Od początku do pracy wzięli się trzecioligowcy (biało-czarne stroje), którzy mogą zapisać sobie drugą część na swoje konto nie tylko ze względu na wynik, ale grę znacznie różniącą się jakościowo od tego, co prezentowali wcześniej. Już w 20 sekundzie prawą stroną popędził D. Rupa i posłał piłkę w pole karne. Ta odbiła się od ręki obrońcy i sędzia Pająk zaordynował rzut karny. Piłkę na 11 metrze ustawił Ł. Rupa, po czym kopnął metr nad poprzeczką. Przez kolejnych 20 minut bracia Rupowie mocno dawali się we znaki DSC00420-croprywalom. Wtórował im Kierczak. W 52 minucie po trzech dokładnych dograniach na 12 metrze znalazł się Ł. Rupa. Uderzył bardzo ładnie, pod poprzeczkę, ale w środek bramki, co zwiększyło szanse Wróblewskiego, pięknie “wyjmującego” piłkę. W dwóch następnych akcjach Kierczak “uruchamiał” braci Rupów, ale w momencie oddawania strzałów z bliskich odległości byli blokowani przez obrońców. Wydawało się, że bramka dla Beskidu jest kwestią czasu, ale gola zdobyli miejscowi. Udało im się “rozerwać” prostopadłym podaniem na lewe skrzydło obronę rywala. Z boku pola karnego dogrywał Maziarka, na piątym metrze pogubił się adresat podania Frączek, ale bramkarz został już sprowadzony “do parteru”, co strzałem z 3 metrów wykorzystał John Nwankpa. Sześciu minut potrzebował wyżej notowany w ligowej hierarchii zespół żeby wyrównać. W polu karnym przed Cygala wdarł się D. Rupa i starcie skończyło się faulem obrońcy. Do drugiego w tym meczu dla andrychowian karnego podszedł DSC00426-cropNahle i pewnie zamienił go na bramkę. Z każdą minutą dało się zauważyć wyższość piłkarzy Beskidu w grze kombinacyjnej, utrzymaniu się przy piłce. W 76 minucie mogli sobie jednak sami sprawić psikusa. Z rzutu wolnego sprzed “szesnastki” centrował Hobrzyk. Strzegący bramki Kurzyniec krzyknął “moja”, co nijak się miało z faktami, bo uprzedził go Frączek i “przegłówkował” golkipera. Czujni byli jednak obrońcy. Trzy minuty później tuż nad poprzeczką pofrunęła futbolówka po soczystym huknięciu z rzutu wolnego Nahle. W 82 minucie Kalwarianka wyszła z kontrą, jedyną w tej części gry. Mogła ona przynieść sukces. Z lewej strony pola karnego wbiegł Frączek i posłał piłkę w kierunku “dalszego” słupka. Pomylił się o kilka centymetrów. Faworyt spotkania udokumentował wyższość w końcówce meczu. W 84 minucie Szlosek w pierwszym kontakcie z piłką dograł ją na 12 metr do Kierczaka, który “nawinął” obrońcę, potem położył bramkarza i dał swojej drużynie prowadzenie. W ostatniej akcji Ł. Rupa zagrał z prawego sektora. Piłka nie napotkała po drodze oporu, toteż wbiegający na drugi słupek Chowaniec nie miał najmniejszego problemu, żeby posłać ją sprzed linii do siatki.

 
PAWEŁ KRĘCIOCH

 

 

Powiedzieli po meczu:

 
DSC00423-cropKrzysztof Hajduk, trener Kalwarianki: W pierwszej połowie żadna ze stron nie uzyskała przewagi. Później przeciwnik zaczął dominować. Nie jest to dla nas jakaś bolesna porażka. Dałem pograć chłopakom z klasy C oraz tym, którzy mieli mniej występów na koncie. Dzieliłem występy w rozgrywkach pucharowych po równo dla wszystkich zawodników. Była to forma treningu. Widzę w jakiej dyspozycji są zawodnicy przed następnym meczem ligowym i na kogo mogę liczyć.

 
Krzysztof Wądrzyk, trener Beskidu: W pierwszej połowie nasza gra nie wyglądała tak jakbym chciał. Nie tyle Kalwarianka wysoko zawiesiła poprzeczkę, co obie drużyny zagrały zagrały ospale, ociężale. Trzeba przyznać, że rywale dobrze “przesuwali”, asekurowali. Ciężko się było przedrzeć. Mecz ma jednak dwie połowy i w drugiej bezdyskusyjnie dominowaliśmy, choć po wyrównującym golu “pachniało” niespodzianką. Okazji bramkowych stworzyliśmy jednak sporo. Moje ostra reprymenda w szatni przyniosła efekt. Od niektórych zawodników wymagałem więcej niż pokazali w pierwszej połowie. Po przerwie grali już na dobrym poziomie i tworzyli akcje. Cieszymy się ze zwycięstwa, bo był to jednak finał rozgrywek. Rok temu go przegraliśmy. Patrzymy jednak na ligę.

 
(PK)