• 002
  • moja liga
  • 002
  • moja liga
  • slider003
Brak pluginu Flash
drewan
Jesteś: Strona główna -> Klasa C2 -> Victoria Półwieś wywalczyła historyczny awans do klasy B.

Victoria Półwieś wywalczyła historyczny awans do klasy B.

Półwieś START

Ostatecznie to Victoria Półwieś (na zdjęciu) okazała się drugim beniaminkiem z klasy C II. To co przed kilkoma tygodniami wydawało się niezbyt realne, stało się dla graczy i kibiców z Półwsi faktem nawet kolejkę przed końcem rozgrywek. Skawa Witanowice po przegraniu bezpośredniego pojedynku z Victorią nie zdążyła się mentalnie i sportowo „zebrać”, co pokazał przegrany mecz na własnym terenie z Groniem Zagórnik. W Kozińcu niedawno główną rolę odegrała dziurawa siatka, a teraz… stoper? Goście z Radoczy twierdzą, że mecz został zakończony przed czasem, miejscowi odpierają zarzuty. Gród Grodzisko pewnie rozprawiło się w gościach z rezerwami Dębu Paszkówka. W bramce Grodu debiutował… trener Adam Kutermak.

 

 
VICTORIA PÓŁWIEŚ – ZASKAWIANKA ZASKAWIE 4:2 (4:0)

 

 
Bramki dla Victorii: M. Maślona 1, 20, M. Dawidowicz 28, 40.

 

 
VICTORIA: Srokosz – P. Maślona, Piórkowski, K. Łąka, M. Rybarz – M. Dawidowicz, P. Dawidowicz, T. Maślona, Raczek (46 Sikora) – Krężołek (80 Maj), M. Maślona.

 



 
Błyskawicznie gospodarze napoczęli rywala. Już na samym początku Piotr Dawidowicz nacisnął obrońcę, przejął piłkę i wyłożył ją Maciejowi Maślonie. Ten nie zmarnował sytuacji sam na sam z bramkarzem. Później po rzucie rożnym Maciej Maślona znalazł się na czystej pozycji i z 15 metrów po rękach bramkarza trafił do siatki. Victoria zgodnie ze swoją nazwą dążyła do zwycięstwa i atakowała dalej. Po akcji Rafała Krężołka prawą stroną, Michał Dawidowicz przyjął piłkę na 16 metrze, minął zawodnika i ulokował ją w górnej części bramki. Festiwal strzelecki gospodarzy trwał dalej. Tomasz Maślona przejął futbolówkę w środku, zagrał ją w uliczkę między dwóch zawodników, Piotr Dawidowicz sprytnie ją przepuścił, dopadł do niej Michał Dawidowicz i lekką podcinką nad bramkarzem trafił na 4:0. Victoria miała więcej szans, ale przed przerwą więcej bramek nie padło. W drugiej połowie miejscowi oddali pole gry rywalom i mogło to się skończyć tragicznie. Zrobiło się 4:2, ale to Victoria triumfowała i zapewniła sobie awans do B klasy.

 

 
- Trochę zbyt pewnie poczuliśmy się przy stanie 4:0wyjaśnia Michał Dawidowicz, autor dwóch bramek da Victorii.Było za dużo nerwów, kiwek, krzyków i nie graliśmy już tak dobrze jak w pierwszej połowie, kiedy wymienialiśmy dobrze piłkę poczynając od obrony. Utrzymywaliśmy piłkę, mieliśmy sporo okazji i do przerwy Zaskawie nam nie zagrażało. W drugiej połowie K. Łąka i Rybarz grali z urazami, a ten ostatni zszedł w 80 minucie i kończyliśmy w dziesięciu.

 

 

 

 
DĄB II PASZKÓWKA – GRÓD GRODZISKO 0:5 (0:3)

 

 
Bramki: Stanek 10, 72, Ciemiera 25, 34, Czopek 57.

 

 
GRÓD: Kutermak – Kluska, Polus, Dziedzic, Noworyta – A. Stanaszek (46 Woźniak), Ciemiera, Czopek, R. Stanaszek – Kajfasz, Stanek.

 

 
To był niezwykły mecz dla trenera Grodu Adama Kutermaka. Wobec problemów z bramkarzami, po ponad 20 latach gry zaliczył debiut na bramce i nie wypadł źle, bo zachował czyste konto.

 

 
Pierwszy raz stanąłem między słupkamimówi. – Musiałem wziąć to na siebie, myślałem, że będzie to trudniejsze zadanie, ale na szczęście rywal był słabiutki. Nie miałem wiele pracy. Przez cały mecz obroniłem dwa strzały w środek bramki.

 

 
Podstawowy bramkarz Klaja z powodu kontuzji nie mógł zagrać, ale powinien być gotowy na następny mecz. Zdecydowanym faworytem nawet bez nominalnego bramkarza byli goście i wywiązali się z tego zadania. Po dośrodkowaniu Kajfasza z narożnika boiska, Mirosław Stanek trafił głową z dziesięciu metrów. Potem po centrze Kluski z rzutu rożnego, Ciemiera strzałem głową podwyższył na 2:0. W 34 minucie po akcji ze środka pola, piłkę przejął Czopek, zagrał prostopadle do Ciemiery, który płaskim strzałem zaskoczył bramkarza. Już w drugiej części gry po dośrodkowaniu Kajfasza i strzale z woleja Rafała Stanaszka, golkiper „wypluł” piłkę, którą z pięciu metrów dobił Czopek. Wynik ustalił Stanek, który po minięciu dwóch obrońców z bramkarzem, dopełnił formalności. Okazji było dużo więcej. Dogodnych sytuacji nie wykorzystali Czopek, Stanek, czy Ciemiera.

 

 
- Rezultat pokazuje to, co działo się na boisku, choć mógł być wyższyprzyznaje Adam Kutermak, trener Grodu.To było spotkanie bez historii z pełną dominacją z naszej strony. Nie było piłkarskich fajerwerków, ale kontrowaliśmy przebieg meczu.

 

 

 

 
CZARNI KOZINIEC – ORZEŁ RADOCZA 3:2 (1:0)

 

 
Bramki: Dyrcz 25, Kwiatkowski 55, Zaborowski 60 – Kisiała 68, Pustułka 77 (karny).

 

 
CZARNI: Kołodziejczyk – Wiercimak, Pawlik, Nicieja – Grzyb, J. Kudzia, Dyrcz, Kasicki (88 Korzeniowski), Hałabis – Zaborowski (80 Matusiak), Kwiatkowski (65 Boczoń).

 

 
ORZEŁ: Nowak – Płaczek, Odrowąż, Harmata, Cisoń – Waliczek, Sporek (14 Paździor, 46 Kisiała), Pustułka, Piskorz – Bik, Strojny.

 

 
Wiele kontrowersji wywołał ostatni gwizdek sędziego w tym meczu.

 

 
W 87 minucie sędzia zakończył mecz. Nie byłoby kontrowersji gdyby wynik był 3:0. Zrobiliśmy zdjęcie zaraz na początku meczu i na koniec. Jasno wynikało, że mecz został zakończony wcześniej. Sędzia główny tłumaczył się, że nie miał zegarka i sędziowie asystenci przekazali mu informacje o końcu spotkaniatłumaczył prezes Orła Tomasz Pytlowski.

 

 
- Zaczęliśmy ten mecz wcześniej i goście chyba o tym zapomnieli. Zawsze mamy stoper na ławce i czas się zgadzał. Jak była równa 90 minuta to sędzia skończył mecz. Fakt, że powinien coś doliczyć chociażby z powodu zmian, ale nie zrobił tego. Nie zakończył go jednak przed czasemtwierdzi z kolei Daniel Zaborowski, grający trener Czarnych.

 

 
Czarni, którzy byli faworytem do pewnego momentu pewnie kontrowali losy tego meczu. W 25 minucie Dyrcz dostał piłkę za obrońców od Kwiatkowskiego po szybko rozegranym rzucie wolnym i trafił w sytuacji sam na sam z bramkarzem. Już w drugiej połowie Dyrcz odwdzięczył się asystą i to Kwiatkowski tym razem nie dał szans bramkarzowi. Potem Dyrcz zagrał wzdłuż bramki, a Zaborowski wślizgiem wpakował ją do siatki. Przy stanie 3:0, to Orzeł doszedł do głosu. Po dośrodkowaniu Cisonia, Kisiała, który dojechał na spotkanie trafił głową w długi róg. Aktywny Kisiała wypracował kolejną bramkę, kiedy był faulowany w polu karnym, a rzut karny wykorzystał Pustułka. Orzeł poczuł szansę i dążył do wyrównania, ale bez końcowego sukcesu.

 

 
- To było spotkanie piknikowe, do którego podeszliśmy na zbytnim luzie  – wyjaśnia Daniel Zaborowski.Przy 3:0 chyba zlekceważyliśmy przeciwnika. Orzeł Radocza to najsłabsza drużyna w tej lidze i to miało wpływ na takie a nie inne podejście. Nasza gra wyglądała przyzwoicie, choć akcje nie były prowadzone w takim tempie jak w innych meczach. W drugiej połowie chcieliśmy wygrać ten mecz na chodzonego. Lepiej nam wychodzą mecze z lepszymi drużynami. Ze słabszymi musimy naszą grę poprawić.

 

 
- Nasza gra była ambitnaocenia Tomasz Pytlowski.Przy stanie 3:0 wydawało się, że już jest po meczu, natomiast przy 3:2 atakowaliśmy, Czarni tylko kontrowali i wydawało się, że jest szansa na remis. Niestety kuriozalna sytuacja ze zbyt wczesnym zakończeniem meczu nam trochę tu uniemożliwiła. Powinniśmy się trochę szanować.

 

 

 

 
SKAWA WITANOWICE – GRONIE ZAGÓRNIK 0:8 (0:3)

 

 
Bramki: Matusiak 16, 40, 52, Ficek 31, 50, 65, Karcz 48, Bałamucki 80.

 

 
GRONIE: Krzysztof Góra – Gondko, Góralczyk, Białek – Babiński, Karcz, Kamil Góra, Bogucki (65 Bałamucki) – Ficek (75 Kraus), Matusiak, Michalak.

 

 
Bardzo zaskakujący wynik padł w Witanowicach. Walcząca o awans Skawa została bezlitośnie wypunktowana przez Gronie. Ostre strzelanie rozpoczęło się po kwadransie gry. Po strzale bramkarz zbyt krótko wybił piłkę, dopadł do niej Paweł Matusiak i trafił z 18 metrów. Później Ficek po podaniu Karcza wpadł w pole karne i przelobował bramkarza. Na 3:0 strzelił Matusiak. Dostał podanie od Karcza, zabrał się z piłką i trafił. Ładnego gola po przerwie zapisał na swoim koncie Karcz. Przelobował bramkarza strzałem z narożnika boiska z 20 metrów. Później po dośrodkowaniu Babińskiego również efektownym golem błysnął Ficek, trafiając „krzyżakiem”. Po wrzutce za plecy obrońców Góralczyka, Ficek wyszedł sam na bramkarza i strzelił z lewej nogi w krótki róg. Ostatni gol to dzieło Bałamuckiego. Po rajdzie Karcza lewą stroną dopełnił formalności.

 

 
- Moja drużyna zagrała bardzo dobry mecz i mogła wygrać wyżejmówi Czesław Góra, prezes Gronia.Po dwóch-trzech podania szybko przenosiliśmy się pod bramkę przeciwnika. Obrońcy gospodarzy nie nadążali za naszymi zawodnikami. Naprawdę jestem zadowolony, bo to był taki drugi mecz z rzędu. Skawa rozgrywała piłkę tylko do połowy boiska. Kontrowaliśmy grę i wynik jest zasłużony. Prezes z Witanowic powiedział, że liczył się z porażką z nami, ale nie w takich rozmiarach.

 

 

 
W ostatnim meczu:

 

 
Sokół Chrząstowice – Orzeł II Ryczów 3:3

 

 
(PK)