• moja liga
  • 002
  • 002
  • slider003
  • moja liga
Brak pluginu Flash
drewan
Jesteś: Strona główna -> Klasa B1 -> Tarnawianka i Lachy – ramię w ramię

Tarnawianka i Lachy – ramię w ramię

Przodująca w tabeli gr. I klasy B Tarnawiana Tarnawa nie zaznała jesienią goryczy porażki. 6 zwcięstw i 4 remisy pozwalają temu zespołowi na liderowanie w tabeli, choć z identyczną ilością punktów drugie miejsce zajmują Lachy Lachowice. W tych dwóch drużynach należy upatrywać kandydatów do awansu. W ich bezpośrednim pojedynku na boisku w Lachowicach, tarnawianie zdobyli komplet punktów (2:1).

Tarnawianka może sięgnąć po drugi awans z rzędu, przed rokiem bez problemu wyszła z klasy C.

- Osobiście uważam, że runda jesienna zawsze jest łatwiejsza, nie ma tak długiej przerwy jak przed wznowieniem ligi wiosnądzieli się przemyśleniami prezes Tarnawianki Robert Zmiertka. - Myślę, że to w pełni wykorzystaliśmy. Byliśmy bardzo dobrze przygotowani do rozgrywek pod względem kondycyjnym i w miarę łatwo uzyskaliśmy zadowalające wyniki. Na pewno zaważył na tym również fakt, iż jako beniaminka nie wszyscy poważnie nas traktowali. Sądzę, że swoją grą udowodniliśmy, że posiadamy spory potencjał. Teraz na pewno rywale inaczej będą podchodzić do meczów z nami. Kadra wygląda podobnie jak na starcie. Dwóch zawodników ubyło, ale przyszło do klubu czterech nowych, choć nie są oni jeszcze wkomponowani w zespół.

Tarnawianka to najskuteczniejszy zespół ligi (30 trafień), jednak prezes twierdzi, że goli mogło być znacznie więcej.

- Stwarzamy mnóstwo okazjimówi. – Dwa, trzy razy więcej niż rywale. Siłą rzeczy musi się to przełożyć na zwycięstwa, jednak jest to nasz mankament. Z kolei dużym pozytywem jest wybieganie zawodników młodych, czyli aspekty fizyczne i siłowe. Starsi zawodnicy z kolei dają drużynie więcej spokoju, technicznej gry. Efekt tego połączenia wyszedł całkiem nieźle.

Oceniając siłę bezpośrednich rywali prezes Robert Zmiertka wskazuje na Żarek Stronie.

- Sądzę, że jest to zespół, który może być najgroźniejszym konkurentemprzypuszcza.

Na temat awansu sternik klubu wypowiada się ostrożnie.

- Oczywiście będziemy grać na 110 procent możliwości, nie widzę innej opcjizapewnia. - Chcemy zagrać w klasie A, choć przyznaję, że… nie byłaby to dla nas, biorąc pod uwagę obecną sytuacje finansową, komfortowa sytuacja. Jesteśmy małym klubem z niskim budżetem i może się okazać, że szczebel wyżej to dla nas za wysokie progi. Robimy wszystko, żeby znaleźć jakieś wsparcie, dotacje. Prowadzimy rozmowy. Jest szansa, że zakończą się pomyślnie.

Tarnawiance kroku dotrzymują Lachy Lachowice legitymujące się identycznym dorobkiem punktowym co lider.

Zespół z Lachowic rozpoczął przygotowania 28 stycznia. Trenuje dwa razy w tygodniu. Do tego rozgrywa mecze sparingowe w soboty i  niedziele. W porównaniu z rundą jesienną będzie kilka zmian, ale takich, które wzmocnią zespół. Do gry po kontuzji wraca Michał Chorąży. Drużynę zasili również jego brat Szymon, który wraca z Japonii, ale nie z wojaży piłkarskich, a po studiach doktoranckich. Dodatkowo do drużyny wejdą na stałe czterej zawodnicy z ekipy juniorów występujących w I lidze Małopolski Zachodniej – Kachel, Kąkol, Lasik i Szczerba.

Kadrę uzupełni również bramkarz Grzegorz Sołtysik. Zmiana na tej pozycji jest powodowana zbyt dużą ilością traconych jesienią bramek. Lachy to jeden z najmłodszych zespołów w lidze. Trudno jednak nie sięgać po bardzo perspektywiczną młodzież. Szczególnie lachowiccy trampkarze są chlubą klubu. W tym sezonie mają szansę na sięgnięcie po mistrzostwo podokręgu.

- Do kwestii ewentualnego awansu podchodzimy spokojnie - zapewnia prezes klubu z Lachowic Krzysztof Chorąży. - Organizacyjnie i sportowo prezentujemy się dobrze, choć środki finansowe są małe – 35 tys. zł. na cztery drużyny. Liga seniorów jest wyrównana i ciężko coś wyrokować. Najważniejsze by dobrze rozpocząć.

Jesienią lachowiczanie grali “w kratkę”. Tracili punkty w meczach, w których się to stać nie powinno, ale też wygrywali z teoretycznie silniejszymi zespołami.

- Mamy młodych graczy i przy agresywnej, fizycznej grze przeciwników czasem sobie nie radzątłumaczy taki stan rzeczy prezes. - Chłopcy są nauczeni w wyższych ligach juniorskich gry technicznej prowadzonej na równych, bardzo dobrze przygotowanych nawierzchniach. W B-klasie realia są inne. Dużym problemem jest stan naszego boiska. Mecze rozgrywają na nim cztery drużyny, dodatkowo płyta “przyjmuje” treningi i lekcje wychowania fizycznego. Przy takiej eksploatacji jej stan nie może być dobry.

Klub planuje generalny remont płyty. Wszystko zależy od ewentualnej dotacji.

- Jeśli uda się pozyskać środki, chcielibyśmy wymienić całą murawę na sztuczną - planuje Krzysztof Chorąży. – To byłoby idealne rozwiązanie dla wszystkich korzystających z obiektu. Jest taki pomysł, wkrótce okaże się czy uda się go zrealizować. Nie ma bowiem w Lachowicach gruntu pod budowę nowego boiska.

Tylko trzy punkty straty do pierwszej i drugiej drużyny ma Leńczanka Leńcze. Zespół który w poprzednim sezonie skutecznie obronił się przed spadkiem ma teraz zgoła odmienne priorytety.

- Drużyna w trakcie poprzedniego sezonu budowana była w przemyślany sposób - tłumaczy piłkarz, a zarazem członek zarządu Szymon Gębala. - Walczyliśmy o byt, ale jednocześnie próbowaliśmy pod wodzą trenera Rafała Brańki tworzyć przyszłościową drużynę, co znajduje odzwierciedlenie w naszych wynikach z tego sezonu. Skład się wykrystalizował i śmiem twierdzić, ze będziemy na wiosnę mocniejszą ekipą niż w pierwszej rundzie.

Leńczance nie udało się wprawdzie utrzymać wszystkich zawodników, ale też kadrę wzmocnili: Krzysztof Bogacz z Sosnowianki oraz wracający po wypożyczeniu z Sokoła Przytkowice Tomasz Gruczyński.

Największą siłą drużyny jest atak. Brylują w nim Brózda i Pacułt. Pozostałe formacje jednak nie odstają. Drużyna stanowi kolektyw. Frekwencja na treningach Leńczanki jest więcej niż zadowalająca. Z kadry liczącej 18 osób na treningach melduje się ok. 14 piłkarzy.

- Sądzę, że szansa awansu powoduje, że zawodnicy chcą uczestniczyć w treningach, poprawiać formęmówi Szymon Gębala. - Atmosfera jest wzorcowa. Na zajęciach meldują się nawet zawodnicy nie mogący brać w nich udziału z powodu kontuzji. Przychodzą tylko po to, by pobyć z drużyną. To bardzo dobrze cementuje grupę.

W Leńczach o awansie głośno się nie mówi, głównym celem jest pełna zdobycz punktowa w każdym kolejnym meczu. Wszak Leńczanka nie przystępuje do rundy w roli faworyta. Brak presji często powoduje komfort pracy.

Czwartą drużyną, która ma realne szanse na zajęcie pierwszego lub drugiego miejsca, które są premiowane promocją do klasy A jest Żarek Stronie. Problemem tej drużyny jest gra na wyjazdach. Z pięciu takich meczów wygrała tylko jeden.

- Nasza sytuacja w tabeli powinna być lepszatwierdzi prezes klubu Bogdan Radwan. - Przegraliśmy jednak kilka ważnych meczów. Poprzez gdybanie i rozpamiętywanie punktów jednak nie przybędzie.

Prezes przyznaje, że drużynę trzeba nieco wzmocnić.

- Rozglądamy się za piłkarzami mogącymi nas wspomócmówi. - Zdrowa rywalizacja jeszcze nikomu nie zaszkodziła. Zespół posiada niezłe umiejętności techniczne, chłopcy potrafią dobrze operować piłką, co jest pokłosiem występów w klasie A.

Z początkiem sezonu trenerem został Andrzej Bańdura. Po słabszym starcie, z czasem zespół zaczął grać coraz lepiej. W ostatnich pięciu meczach I rundy Żarek wygrał cztery spotkania i raz dzielił się punktami. W drużynie da się więc zauważyć progres.

- Potrzebna była osoba z zewnątrztłumaczy prezes klubu. - Świeże spojrzenie na drużynę z jednej strony, a z drugiej nowy impuls dla zawodników.

Trudno przypuszczać, żeby awans do klasy A wywalczyła drużyna spoza wymienionej czwórki. Na piątym miejscu plasuje się Burza Zakrzów notująca siedem punktów straty do miejsc premiowanych awansem i mająca sporą przewagę nad strefa spadkową. Szósty Żarek Barwałd ma tylko trzy punkty przewagi nad przedostatnim Zrywem Lanckorona. Tak więc od połowy tabeli gra toczy się o zupełnie inna stawkę.

PAWEŁ KRĘCIOCH