• 002
  • 002
  • slider003
  • moja liga
  • moja liga
Brak pluginu Flash
drewan
Jesteś: Strona główna -> Klasa A -> Po derbach Halniak Targanice – Znicz Sułkowice Bolęcina. „Aura zniszczyła widowisko”

Po derbach Halniak Targanice – Znicz Sułkowice Bolęcina. „Aura zniszczyła widowisko”

1112222DSCN3432-crop

Znicz nadal płonie. Kolejna drużyna nie potrafiła go zdmuchnąć, choć Halniak próbował trochę pomajstrować przy knocie. Obie drużyny mogą żałować, że mecz odbył się przy fatalnej aurze, bo widowisko, biorąc pod uwagę potencjał obu drużyn, mogło być w innych warunkach przednie. Derbowe spotkanie obejrzało 200 kibiców. Można przypuszczać, że przy słonecznej pogodzie padłby rekord frekwencji na trybunach. Na nasiąkniętej, bagnistej murawie rozgorzała walka. Żadna z drużyn nie zamierzała składać broni, wręcz przeciwnie, ambicja sięgała najwyższych poziomów. Wolicjonalność obu zespołów zrekompensowała nie najlepszy poziom piłkarski potyczki. Emocji nie zabrakło do końcowego gwizdka.

1112222DSCN3432-cropMecz idealnie rozpoczął się dla sułkowiczan trafiających do siatki w okolicach 110 sekundy meczu. Gol padł po wybornym zagraniu z wolnego Łysonia i jeszcze piękniejszej “główce” Marka. Jak na teren, po którym przyszło się piłkarzom poruszać, takie otwarcie stwarzało gościom idealną okazję do przyjęcia rywali i szukaniu szczęścia w szybkich szarżach. Tak też mecz w pierwszej połowie wyglądał. Halniak próbował bez efektu naciskać mając trudności w ataku pozycyjnym, a Znicz posyłał sporo piłek do przodu często z pominięciem drugiej linii. Po jednej z takich akcji przyjezdni wywalczyli rzut karny i zeszli do szatni z dwubramkowym prowadzeniem. Po przerwie coraz mocniej z każdą minutą naciskali gracze Halniaka. Linie sułkowiczan się nieco “połamały”, ale nadal funkcjonowaly na tyle sprawnie, że goście stracili tylko jedną bramkę i wywieźli z gorącego terenu trzy “oczka”.

 

 

DSCN3439-crop- Nie zakładaliśmy gry z kontrataku w tym spotkaniustwierdził trener Znicza Marek Kudłacik (na zdjęciu obok). - To co się działo na boisku dyktowały warunki pogodowe. Nasze zamiary grania piłką i w piłkę spaliły na panewce. Dobrze, że szybko zdobyliśmy gola ustawiającego mecz, bo gorsze z każdą minutą boisko powodowało, że piłkarze kopali byle wyżej i dalej. Słowa uznania za zaangażowanie dla moich zawodników, choć akurat za to chwalić się nie powinno, bo jak się wychodzi na boisko, trzeba zawsze zostawić na nim zdrowie. Nasza gra była szarpana, kontry miały rację bytu w pierwszej połowie. Brakowało trzech kluczowych piłkarzy. W meczu walki, gdzie dominował przypadek szczęście było przy nas. W końcówce Halniak mocno przycisnął. Zabrakło nam koncentracji i wyjścia “z rywalem” wyżej, bo zamknął nas na trzydziestu metrach przed bramką. Niestety nie jest to koszykówka, żebym mógł wziąć czas i przeorganizować zespół. Zawodnicy mieli dobry wynik, starali się go utrzymać i stąd tak głębokie ustawienie. Przyznam, że nie byliśmy wiosną jeszcze w takiej sytuacji, ona trochę sparaliżowała chłopaków. Dodatkowo były to derby. Wiele czynników złożyło się na gorszy mecz w naszym wykonaniu. Chcę o nim jak najszybciej zapomnieć, bo był chyba najsłabszy w tej rundzie. Broni nas wynik.

 

 

DSCN3441-crop- Ciężko się gra z bagażem gola, zdobytego już na początku meczumówił trener Halniaka Artur Zborowski (fotografia po lewej). - Próbowaliśmy odrobić stratę, ale przed przerwą dostaliśmy drugą bramkę, co już maksymalnie utrudniło naszą sytuację. W 50 minucie zaryzkowałem, przeprowadziłem cztery zmiany jednocześnie. Przyniosło to efekt w postaci jednej strzelonej bramki. Na więcej zabrakło czasu. Weszła na boisko mocna czwórka zawodników. Musieli wdrożyć się w to spotkanie, żeby zepchnąć sułkowiczan do obrony. Kondycyjnie wytrzymaliśmy do końca, to jest naszym atutem, możemy biegać cały mecz na pełnych obrotach. Szczęście nie było po naszej stronie. W pierwszej połowie piłka stanęła w błocie w polu bramkowym gości i nie dało się skończyć akcji, a po przerwie zatrzymała się w kałuży tuż przed linią. Przy wyniku 2:2 mecz różnie mógł się ułożyć. W tym spotkaniu każdy wynik był możliwy. Myślałem, że Znicz zagra lepiej, ale jego zawodnicy robili na boisku dokładnie to samo, co jesienią, czyli podawali do przodu, w kierunku Włodka Kierczaka, który umie z piłką zrobić wszystko. Przebijali tak kilka razy i wygrali mecz drugą bramką, bo wolny mieli dopracowany, ale moi obrońcy zachowali się przy nim bardzo biernie. Trudno wytłumaczyć nasze wyniki. Przeważamy w meczach, stwarzamy sytuacje, a jednak nie przekłada się to na punkty. Przełamiemy się. Teraz czekają nas mecze z Łączanami, Marcówką i Zawadką, w których interesuje nas komplet punktów. Poza tym chcemy postawić się obu drużynom ze Stanisławia, no i Strzelcowi Budzów. Do formy dochodzi nasz najlepszy strzelec Andrzej Górski. W poprzednim sezonie zdobył 36 bramek, najwięcej w całym podokręgu.



 

PAWEŁ KRĘCIOCH