• 002
  • moja liga
  • moja liga
  • slider003
  • 002
Brak pluginu Flash
drewan
Jesteś: Strona główna -> Klasa A -> Marek Kudłacik o Zniczu Sułkowice i swojej przygodzie z piłką. “Rozwinąć skrzydła jako trener”

Marek Kudłacik o Zniczu Sułkowice i swojej przygodzie z piłką. “Rozwinąć skrzydła jako trener”

DSCN3439-crop

Marek Kudłacik, 36 – letni bramkarz i trener Znicza Sułkowice próbował chleba z niejednego pieca. Swoje umiejętności pokazywał w III, IV, V lidze, grając w barwach takich klubów jak Beskid Andrychów, Kalwarianka, Iskra Klecza, Skawa Wadowice, Przeciszovia Przeciszów. Obecnie, mimo że nadal prezentuje formę predestynującą go do występów na wyższych szczeblach, pomaga swojej drużynie w klasie A, coraz mocniej zgłębiając tajniki “trenerki”.

 

 

DSCN3439-crop- Runda jesienna zakończona. Spodziewałeś się, że Znicz zakończy ją jako lider? – pytamy piłkarza

 
- Nie. Ten wynik, ilość zdobytych punktów, przejdą do historii klubu, trudno będzie o powtórkę.

 
- Jednak już przed startem sezonu, po świetnej rundzie wiosennej, byliście typowani do walki o pierwsze miejsce.

 
- Może tak byliśmy postrzegani, ale wcale nie jest łatwo utrzymać dobrą dyspozycję z końca sezonu w pierwszej części kolejnego. My to akurat potrafiliśmy zrobić. Zaprocentowała olbrzymia praca jaką wykonaliśmy zimą.

 
- Jak ocenisz grę swojego zespołu w pierwszej rundzie?



 
- Bardzo dobrze. Powstał kolektyw potrafiący punktować, wygrywać mecze. Chłopcy chcą pracować, słuchają wskazówek, to procentuje. Poza tym prezentujemy się bardzo dobrze pod względem kondycyjnym. Nieważne czy to był pierwszy mecz sezonu czy zamykający jesień. W każdym z nich z czasem przeciwnik przestawał nam dotrzymywać kroku. Jestem pod wrażeniem grupy piłkarzy, którzy są w tej chwili w Zniczu. Wielka ambicja, sumienność, solidność.

 
- W stosunku do poprzednie rundy musiałeś trochę przemeblować skład. Do Beskidu odszedł najlepszy piłkarz Włodzimierz Kierczak.

 
- Włodek był wiodącą postacią. Przy nim graliśmy ofensywną piłkę. Strzelaliśmy dużo goli. Teraz charakteryzuje nas gra obronna. Linia defensywy gra na poziomie wyższym niż A – klasowy. Jak widać można zmienić system. Próbujemy wykorzystywać, z dobrym skutkiem, swoje sytuacje, a gdy przeciwnik “pęknie” jest nam łatwiej. W 70 procentach meczów wychodziliśmy w ustawieniu 4-4-2, ale też w kilku strzałem w dziesiątkę była jego zmiana na 4-3-3. Musieliśmy też do niego dojrzeć. Na wiosnę przy tym drugim wariancie przegraliśmy jeden z meczów 0:5.

 
- Często powtarzasz, że chcesz się rozwijać jak trener. Gdyby Znicz awansował do “okręgówki”, automatycznie szkoliłbyś zespół z wyższej ligi.

 
- Na razie nigdzie nie awansowaliśmy. Liga jest wyrównana. Kilka punktów przewagi nic nie znaczy.

 
DSC00108-crop- Wiem że masz propozycję z wyższych ligi. Rozważasz odejście ze Znicza?

 
- Są zapytania o moją osobę. Jeśli zostanę w Bolęcinie będziemy robić wszystko, żeby jak najlepiej prezentować się wiosną. Naprawdę nie ma u nas parcia na awans. Gramy żeby być coraz lepsi, zdobywać kolejne punkty. Natomiast jeżeli pojawi się konkretna propozycja pracy z innej ligi będę miał poważny ból głowy. Trudno będzie się rozstać z drużyną. Porozmawiam wtedy z prezesem klubu Leszkiem Książkiem, którego bardzo szanuję i wiele mu zawdzięczam, bo on dał mi szansę prowadzenie tego zespołu, zaufał mi.

 
- Jesteś w optymalnym dla bramkarza wieku. Bez problemu poradziłbyś sobie w wyższej lidze. III liga w której występowałeś w Beskidzie nie była dla Ciebie wielkim wyzwaniem. Nie kusi do powrotu na wyższy poziom?

 
- Czuję się na siłach, żeby zagrać np. na tym szczeblu. Może gdybym dostał poważną propozycję rozważyłbym ją. Chcę jednak podkreślić, że bardziej skupiam się w tej chwili na udoskonalaniu warsztatu trenerskiego. Połknąłem bakcyla.

 
- Wiele lat temu Twój talent został zauważony przez kluby grające jeszcze wyżej niż w III lidze? Dlaczego wtedy nie udało się spróbować sił wyżej?

 
- Czasem zabrakło podpisu, czasem dobrej woli. Różnie bywało. Rzeczywiście interesowały się mną ciekawe kluby. Byłem na testach w grającej wtedy II lidze (obecnie I liga – przyp. red.) Wiśle Kraków, gdzie trenowałem wspólnie z Arturem Sarnatem. Interesowała się mną Polonia Bytom, a naprawdę niewiele zabrakło, żeby związał się z MK Katowice. Niczego jednak nie żałuję. Cieszę się każdym rozegranym meczem w różnych ligach i drużynach. Jako 18-latek miałem poważny wypadek i właściwie nie powinienem grać w piłkę.

 
- Z obozów obecnych rywali Znicza bardzo często słychać zdanie: “Graliśmy dobrze, ale w bramce mają Kudłacika”…

 
- Robię, co do mnie należy, nie jestem najważniejszym trybem tej drużyny. Na pewno pomaga mi doświadczenie, napastnicy może czują jakiś respekt. Moja obecność w bramce i to, że gram “wysoko” powodują, że obrońcy czują się pewniej. Poza tym jestem trenerem. Mam przegląd pola, podpowiadam.

 
- Dlaczego zostałeś bramkarzem?

 
- To zasługa mojego śp taty, który strzegł bramki Beskidu w latach 70-tych i 80-tych. Zaprowadził mnie w trzeciej klasie podstawówki na trening. Spodobało mi się, on sam udzielał mi cennych rad, choć nie tylko Jemu wszystko zawdzięczam.

 
- Bramkarski wzór Marka Kudłacika?

 
- Mogę podać Józefa Młynarczyka, który bronił na mundialu w 86 roku, gdy byłem małym chłopakiem. Czytałem jego biografię. To facet z wadami i zaletami, po różnych przejściach, jak ja, ale dzięki solidności i pracy zaszedł wysoko. Podobają mi się ludzie, sportowcy o takiej charakterystyce. W zasadzie nigdy nie szukałem żadnych wzorców na boisku. Dwukrotnie na żywo oglądałem mecze angielskiej Premier League i szczerze powiedziawszy więcej dało mi podpatrzenie treningu przed tymi spotkaniami niż one same.

 
PAWEŁ KRĘCIOCH