• 002
  • 002
  • moja liga
  • moja liga
  • slider003
Brak pluginu Flash
drewan
Jesteś: Strona główna -> Klasa C2 -> Lider tabeli ma już 7 punktów przewagi nad trzecim zespołem. Pretendenci do awansu baczniej powinni się przyglądać Orłowi II Ryczów.

Lider tabeli ma już 7 punktów przewagi nad trzecim zespołem. Pretendenci do awansu baczniej powinni się przyglądać Orłowi II Ryczów.

Koziniec Witanowice START1

W drugiej serii wiosennych gier najwięcej zyskała Skawa Witanowice oraz lider z Grodziska. Okazuje się, że kolejnym groźnym dla wszystkich pretendentów do awansu rywalem mogą okazać rezerwy Orła Ryczów, w którego szeregach w Zagórniku wystąpił Ryszard Czerwiec. Ryczowianom awans raczej „nie grozi”, choć ta liga generuje tak zaskakujące rozwiązania, że nie należy niczego przesądzać. Aż osiem goli padło w Radoczy. Kibice na pewno się nie nudzili, szczególnie w drugiej połowie. Na zdjęciu powyżej kadr z meczu Czarni Koziniec – Skawa Witanowice.

 

 
CZARNI KOZINIEC – SKAWA WITANOWICE 1:2 (0:1)

 

 
Bramka dla Czarnych: Dyrcz 60.

 

 
CZARNI: M. Kołodziejczyk – Worytko, Wiercimak, Pawlik, J. Kudzia – Hałabis, Adamczyk, M. Kudzia (80 Boczoń), Kasicki (70 P. Kołodziejczyk) – Kwiatkowski, Dyrcz.

 



 

Czarni Koziniec

 

 

 

 

Czarni Koziniec. Należy kliknąć zdjęcie, żeby powiększyć do pełnych rozmiarów

 

 

 

Dobry, wyrównany mecz oglądali kibice w Kozińcu. W pierwszej odsłonie Czarni (na zdjęciu) prezentowali się apatycznie, bez wyrazu, choć nie przeszkodziło im to w stworzeniu dwóch naprawdę bardzo dobrych sytuacji pod bramką Skawy. Dwukrotnie sam przed bramkarzem znalazł się Marcin Kudzia, ale został powstrzymany dobrymi interwencjami. Z 40 metrów z rzutu wolnego zaskoczyć próbował jeszcze Kwiatkowski. Piłka o mało nie wpadła golkiperowi gości „za kołnierz”. Kwadrans po przerwie Czarni doprowadzili do remisu, dokumentując swoją przewagę i lepszą grę. Kwiatkowski wrzucił piłkę z rzutu rożnego, a Krzysztof Dyrcz wykazał się zimną krwią w sytuacji podbramkowej i trafił do siatki. Później z 30 metrów uderzał jeszcze Kwiatkowski, a Dyrcz zmarnował sytuację sam na sam. Dramat Czarnych miał miejsce w samej końcówce. Goście po rzucie wolnym zdobyli decydującą bramkę i wzięli pełną pulę.

 

 
- Przespaliśmy pierwszą połowęwyjaśnia przyczyny porażki Wojciech Kwiatkowski, zawodnik Czarnych.Po przerwie jednak przeważaliśmy i zdecydowanie dominowaliśmy na boisku. Wynik jest dla nas krzywdzący i nie oddaje tego, co działo się na boisku. Goście grali prostymi środkami. Próbowali uruchomić napastnika długimi podaniami i czyhali na kontry. Walczyliśmy cały mecz, zostawiliśmy wiele zdrowia, dlatego szkoda tego meczu, bo co najmniej remis nam się należał.

 

 

 

 

 
ORZEŁ RADOCZA – SOKÓŁ CHRZĄSTOWICE 3:5 (0:3)

 

 
Bramki dla Orła: Strojny 47, Pustułka 49 (karny), Wesołowski 83.

 

 
ORZEŁ: Nowak – Harmata (46 Lurka), Pszczeliński, Pustułka, Cisoń – Piskorz (80 Płaczek), Bik, Strojny, Dyrcz – Odrowąż (83 Nidecki), Waliczek (40 Wesołowski).

 

 
Po pierwszej połowie wydawało się, że jest już właściwie po meczu. Orzeł zaraz po przerwie pokazał pazur i spotkanie się otworzyło. W pierwszych 45 minutach na murawie niepodzielnie panowali goście. Sokół trzykrotnie trafił Orła, ostatnią bramkę dokładając do szatni. Zaraz po zmianie stron szybko zrobiło się jednak 2:3 i wróciły emocje. Leszek Strojny mając przed sobą bramkarza trafił wprost w niego, jednak futbolówka jak bumerang po czasie znowu do niego wróciła, a wtedy minął obrońców i uderzył precyzyjniej, trafiając przy słupku. Chwilę później po zagraniu ręką w polu karnym, Jan Pustułka rzut karny zamienił na bramkę. Kto wie, jakby to spotkanie się skończyło, gdyby przy stanie 2:3 Jakub Bik z dwóch metrów głową skierował piłkę do bramki. Nie udało się jednak, a później Sokół zdobył czwartego gola. Szansę na chociażby remis dał Stanisław Wesołowski, który po zgraniu głową Dyrcza, trafił po ziemi przy słupku. Ostatnie słowo należało jednak do gości i szansa na chociażby remis dla Orła przepadła.

 

 
- Przyczyną porażki jest słaba postawa w pierwszej połowiewyjaśnia Tomasz Pytlowski, prezes Orła.Do przerwy straciliśmy dwie głupie bramki. Po roszadach w składzie i zmianie ustawienia, rozpoczęliśmy okres naszej dobrej gry. Po dwóch szybko zdobytych bramkach atakowaliśmy rywala. Graliśmy otwartą piłkę, w konsekwencji czego narażaliśmy się na kontry, które goście w końcówce wykorzystali. Należy pokreślić dobrą postawę naszego bramkarza, który popisał się kilkoma dobrymi interwencjami.

 

 

 

 

 
GRONIE ZAGÓRNIK – ORZEŁ II RYCZÓW 1:1 (1:1)

 

 
Bramka dla Gronia: Żyrkowski 20.

 

 
GRONIE: Kraus – Białek, Góralczyk, Gondko, Budziłek – Ficek, Fijołek, Góra (75 Bury), Karcz – Bałamucki, Żyrkowski.

 

 

Gronie Zagórnik 16

 

 

 

 

Gronie Zagórnik. Należy kliknąć zdjęcie, żeby powiększyć do pełnych rozmiarów.

 

 

 
Ciekawe spotkanie dwóch godnych siebie drużyn oglądali kibice w Zagórniku. Jako pierwsi trafili gospodarze (na fotce powyżej). Ficek zagrał dobrą piłkę do Jacka Żyrkowskiego, a ten nie zmarnował okazji, pokonując osamotnionego bramkarza. Gronie w pierwszej połowie nie prezentowało się zbyt dobrze, ale swoje okazje stworzyło.  Bałamucki po podaniu wzdłuż „piątki” od Żyrkowskiego pogubił się i został zastopowany przez bramką, z kolei Karcz z ostrego kąta „ostemplował” poprzeczkę. Rezerwy Orła zdołały odrobić straty i tym samym wynik meczu został ustalony już przed przerwą. Po zmianie stron Bury po ładnej akcji z 16 metrów trafił obok bramki gości. W samej końcówce meczu Gronie miało swoje „piłki meczowe”. Najpierw Ficek z ostrego kąta, a potem Bury nie zdołali jednak przechylić szalę na swoją korzyść. Rezerwom Orła w drugiej połowie nie pomógł nawet były Wiślak i reprezentant Polski Ryszard Czerwiec, który po przerwie zameldował się na murawie. Mecz zakończył się zasłużonym podziałem punktów, z którego oba zespoły mogą być zadowolone w sposób umiarkowany.

 

 
- To był jeden z lepszych zespołów, z jakimi graliśmy w tej lidzepodkreśla Jacek Żyrkowski, napastnik Gronia.Goście mający w swoich szeregach paru starszych zawodników, dobrze grali piłką. W drugiej połowie po męskich rozmowach w szatni zagraliśmy lepiej. Zabrakło u nas Miarki, Lachendry, Babińskiego i Matusiaka. Szczególnie widać było brak ogranego wyżej Miarki, bo choć obrona zagrała nieźle, to Miarka na pewno trzyma formację defensywną. Póki co nasza gra nie powala na kolana, lepiej prezentowaliśmy się w sparingach, ale może za tydzień będzie już lepiej. Trzeba szanować ten zdobyty punkt.

 

 

 

 
Mecz Gród Grodzisko – Victoria Półwieś w osobnej, niedzielnej relacji.

 

 

 

 
Ostatni mecz: Dąb II Paszkówka – Zaskawianka 3:0

 

 

 

 

 

(PK)