• moja liga
  • moja liga
  • slider003
  • 002
  • 002
Brak pluginu Flash
drewan
Jesteś: Strona główna -> Klasa C2 -> Kto w klasie B oprócz Grodu Grodzisko? Po weekendzie szala przechyliła się na stronę piłkarzy z Półwsi.

Kto w klasie B oprócz Grodu Grodzisko? Po weekendzie szala przechyliła się na stronę piłkarzy z Półwsi.

Radocza drużyna START

Trwa zacięta rywalizacja o drugie miejsce pomiędzy Skawą Witanowice a Victorią Półwieś. Po weekendzie w progu klasy B stoją gracze z Półwsi, ale legitymują się identycznym dorobkiem punktowym co bezpośredni rywal, który postradał punkty w Ryczowie. Wszystko będzie się rozstrzygać do ostatniej kolejki. Orzeł Radocza (na zdjęciu) prowadził do przerwy z Zaskawianką 2:1, ale dwie dwuminutowe drzemki w drugiej połowie spowodowały, że komplet „oczek” dopisali sobie gracze z Wadowic. Nie zabrakło emocji w potyczce Grodu Grodzisko z Czarnymi Koziniec. Z kolei jednostronnie grano w Zagórniku. Tamtejsze Gronie rozbiło rezerwy Dębu Paszkówka.

 

 
ZASKAWIANKA ZASKAWIE – ORZEŁ RADOCZA 5:2 (1:2)

 

 
Bramki dla Orła: Nidecki 4, Strojny 35.

 

 
ORZEŁ: Rusinek – Pszczeliński, Kisiała, Odrowąż, Cisoń – Bik (86 Paździor), Pustułka, Nidecki (53 Waliczek), Piskorz (76 Płaczek) – Strojny, Wesołowski (84 Mlak).

 



 
Przez ponad dwie trzecie meczu goście prowadzili i wydawało się, że są bliscy pierwszego zwycięstwa w sezonie.

 

 
Do 69 minuty prowadziliśmy 2:1. Graliśmy dobrze, ambitnie i można było cieszyć się z naszej postawy. Przeważaliśmy choć gospodarze momentami szarpali. Potem straciliśmy praktycznie w dwie minuty dwie bramki po części przez frontalne ataki Zaskawianki, a po części z naszych błędówrelacjonuje prezes Orła Tomasz Pytlowski.

 

 
Radoczanie dość szybko wyszli na prowadzenie. Po prostopadłym zagraniu Strojny na ósmym metrze minął obrońcę, zagrał wzdłuż bramki, a niepilnowany Nidecki dopełnił formalności. Po bramce na 1:1, Kisiała podał na 20 metr do Odrowąża, a ten z kolei zagrał prostopadłą piłkę za obrońców do Strojnego, który sprytnie przelobował bramkarza. Później gospodarze strzeli dwie bramki w odstępnie dwóch minut, powtarzając swój wyczyn w końcówce. Goście mieli jeszcze okazje za sprawą Strojnego czy Piskorza. Po wrzutkach obaj znaleźli się sami przed bramkarzem, ale nie znaleźli na niego sposobu. Goście reklamowali jeszcze dwa rzuty karne. W pierwszej połowie za zagranie ręką w polu karnym, a w drugiej po ewidentnym faulu na Strojnym. Zaraz po tej sytuacji „poszła” kontra i padła bramka na 2:2.

 

 
- Nie ma się co jednak wykręcać błędami sędziego, choć takie były zaznacza Tomasz Pytlowski.Naszą grę można ocenić dobrze, jednak widać było brak bramkarza Nowaka, czy podstawowego napastnika Harmaty i przede wszystkim trenera. Chłopaki zagrali jednak bardzo ambitnie i przeprowadzili kilka fajnych akcji.

 

 

 

 
VICTORIA PÓŁWIEŚ – SOKÓŁ CHRZĄSTOWICE 2:0 (2:0)

 

 
Bramki: Korecki 30 (karny), 40.

 

 
VICTORIA: Srokosz – K. Łąka, Piórkowski, Rybarz, P. Łąka – M. Maślona (80 Maj), M. Dawidowicz, T. Maślona, P. Maślona (75 Sikora) – Korecki, Krężołek (65 Raczek).

 

 
Pierwsza część gry upłynęła pod przewagą Victorii, która udokumentowała to dwiema bramkami. W 30 minucie po zagraniu ręką w polu karnym, rzut karny pewnie wykorzystał Piotr Korecki. Dziesięć minut później długą piłkę za obrońców zagrał Piotr Łąka, Korecki dobrze ją opanował i celnie uderzył z powietrza „po długim rogu”. Dwukrotnie zza pola karnego strzelał Michał Dawidowicz, a Rafał Krężołek na 7 metrze mając przed sobą tylko golkipera nie trafił w bramkę. Po przerwie to goście wzięli się za grę i oni przeważali. Victoria czyhała głównie na kontry. Jedną dobrą okazję po dośrodkowaniu Krężołka miał Krzysztof Łąka. Przestrzelił jednak głową.

 

 
- W pierwszej połowie prowadziliśmy grę i stwarzaliśmy naprawdę dużo sytuacjipodkreśla Michał Dawidowicz, zawodnik Victorii.Goście w drugiej połowie grali więcej piłką, ale nie mieli klarownych sytuacji prócz jednej. W drugiej połowie mieliśmy słabszą organizację gry, mniej operowaliśmy piłką, notowaliśmu więcej strat, ale i tak stwarzaliśmy swoje sytuacje. Warto podkreślić, że obrona po raz kolejny zagrała na zero z tyłu. Jestem zadowolony, bo awansowaliśmy na drugie miejsce. Jest szansa na awans, a motywacja u nas jest wielka.  

 

 

 

 
GRÓD GRODZISKO – CZARNI KOZINIEC 3:3 (2:2)

 

 
Bramki: Stanek 31, 71, D. Kajfasz 12 (karny) – Kwiatkowski 15, 28, Zaborowski 50.

 

 
GRÓD: Klaja – Kutermak, Szlęzak, Polus, Kluska – A. Stanaszek, Dziedzic, Ciemiera, D. Kajfasz – R. Stanaszek, Stanek.

 

 
CZARNI: M. Kołodziejczyk – Pawlik, Worytko, Wiercimak, J. Kudzia – Kasicki, Hałabis, Grzyb (75 Matusiak), Kwiatkowski, Dyrcz – Zaborowski.

 

 
Obie drużyny przed tym meczem miały spore problemy kadrowe. Gospodarze przystąpili do gry gołą jedenastką.

 

 
Zabrakło Czopka, Noworyty czy Woźniaka. Mieliśmy wąską kadrętłumaczy Adam Kutermak, trener Grodu.

 

 
Również mocno okrojoną kadrą dysponowali goście. Nie wszyscy też byli w pełni sił.

 

 
Na ławce mieliśmy tylko dwóch zawodników. Ja oraz Kwiatkowski graliśmy „na pół gwizdka”, bo wcześniej przez pięć godzin graliśmy w turnieju. Dodatkowo Grzyb występował z kontuzją kostkiwyjaśnia trener Czarnych Daniel Zaborowski.

 

 
To jednak nie przeszkodziło tym dwóm zawodnikom zdobyć wszystkie gole dla Czarnych.
Spotkanie było bardzo otwarte. Pierwszy gol padł po rzucie karnym, mocno kwestionowanym przez gości. Jedenastkę wykorzystał Dominik Kajfasz. Wyrównał Kwiatkowski, który po dośrodkowaniu Hałabisa, tyłem głowy uderzył piłkę, uprzedzając bramkarza i pakując ją do siatki. Gol na 2:1 to dzieło Stanka. Polus zacentrował, Stanek minął obrońcę na szesnastym metrze i płaskim strzałem zaskoczył golkipera. Wyrównał Kwiatkowski. Zaborowski przechwycił piłkę, zagrał wzdłuż bramki do Kwiatkowskiego, który dopełnił formalności. Kwiatkowski nie popisał się jednak przy innej sytuacji, kiedy Czarni wychodzili z kontrą trzech na jednego i nie dograł piłki do kolegi. Już w drugiej części gry Dyrcz na szybkości nawinął obrońcę i dograł do Zaborowskiego, a ten mając pustą bramkę nie pomylił się. Gród nie poddał się i po raz trzeci wyrównał. Szlęzak długim podaniem „uruchomił” Stanka, który minął obrońcę i od 30 metra szedł sam na bramkarza, wykorzystując sytuację. Gola na wagę zwycięstwa mógł zdobyć Kluska, ale po jego strzale piłka minimalnie minęła spojenie.

 

 
- Wynik odzwierciedla to, co działo się na boisku twierdzi Adam Kutermak, szkoleniowiec Grodu.Widać pewne rozprężenie po awansie. Emocje opadły i nie było maksymalnego zaangażowania. Nadal nie przegraliśmy w całym sezonie i będziemy walczyć, aby tak pozostało. Czarni to trudny rywal i jedna z lepszych drużyn z jakimi graliśmy. Jestem zadowolony z postawy swojego zespołu. Jak na ten skład który mieliśmy, zagraliśmy średni mecz. Mecz walki zaowocował sporą ilością żółtych kartek.

 

 
- To było najgorsze sędziowanie w tym sezoniepodkreśla Daniel Zaborowski, grający trener Czarnych.Arbitrzy byli tragiczni. Sędziowie nie widzieli dwumetrowego spalonego przy bramce na 3:3. Nawet ich zawodnik stanął, bo wiedział, że jest spalony, a gwizdek sędziego milczał. Dodatkowo Stanek uderzył naszego zawodnika bez piłki i dostał tylko żółtą kartkę. Mecz z naszej strony oceniam bardzo pozytywnie. Graliśmy swoje, na luzie, bez stresu. Chłopcy jak dla mnie wygrali ten mecz. Staraliśmy się grać piłką od tyłu. Gdybyśmy wygrali, to wynik nie byłby krzywdzący dla gospodarzy.

 

 

 

 
GRONIE ZAGÓRNIK – DĄB II PASZKÓWKA 7:0 (4:0)

 

 
Bramki: Żyrkowski 41, 43, Ficek 25, Białek 38, Babiński 46, Bogucki 48, Matusiak 70.

 

 
GRONIE: Krzysztof Góra – Białek, Góralczyk, Gondko, Karcz – Kamil Góra, Babiński (75 Bałamucki), Michalak, Matusiak  – Ficek, Żyrkowski (48 Bogucki).

 

 
Gronie bardzo łatwo poradziły sobie z rezerwami Dębu Paszkówka. Spokojnie mogło dojść nawet do dwucyfrówki. Gra toczyła się do jednej bramki i kwestią czasu było to, kiedy gole zaczną padać. Zaczęło się w 25 minucie. Żyrkowski dośrodkował na długi słupek, Ficek zamknął akcję głową i było 1:0. Drugi gol to zasługa Białka. Przejął odbitą piłkę i trafił z 20 metrów w samo „okienko”. Później na dośrodkowanie zdecydował się Michalak. Błąd popełnili obrońcy, co skwapliwie wykorzystał Żyrkowski, który strzałem z woleja znalazł drogę do siatki. Gol do szatni padł po złym wykopie bramkarza. Futbolówkę przejął Żyrkowski i w sytuacji sam na sam z bramkarzem umieścił ją w długim rogu. Zaraz po przerwie po dograniu wzdłuż bramki Żyrkowskiego, akcję zamknął Babiński, który po raz kolejny zagrał dobry mecz, wyróżniając się w drużynie. Za chwilę celną dobitką popisał się Bogucki i było już 6:0. Potem gospodarze zwolnili tempo, ale jeszcze raz trafili przyjezdnych. Po dośrodkowaniu Michalaka na piąty metr, efektownym i skutecznym „szczupakiem” gola zdobył Matusiak.

 

 
- Okazji w tym meczu była cała masamówi Czesław Góra, prezes Zagórnika. Już w pierwszej połowie mogło być 10:0. Zawodnicy za nerwowo zachowywali się pod bramką przeciwnika. Ogólnie zagrali bardzo ładny mecz, ale brakowało skuteczności. Goście przeprowadzili może ze dwie akcje. „Siedzieliśmy na nich” cały mecz. Wszyscy zawodnicy zagrali z wolą walki i widać, że bardzo im się chciało. Myślę, że zawodnicy w końcu się otworzą i pokażą pełnię swoich możliwości. Szkoda, że tak późno zaczęliśmy dobrze grać, bo parę wcześniejszych meczów było zawalonych.

 

W ostatnim meczu:

Orzeł II Ryczów – Skawa Witanowice 1:1.