• 002
  • 002
  • moja liga
  • slider003
  • moja liga
Brak pluginu Flash
drewan
Jesteś: Strona główna -> Klasa C2 -> Klasa C II – relacje z meczów 12 kolejki

Klasa C II – relacje z meczów 12 kolejki

W górnych rejonach tabeli po meczu na szczycie robi się bardzo gorąco. Pierwsza „trójka” mieści się w jednym punkcie czując na plecach oddech punktującej Skawy Witanowice. Drugi raz w sezonie komplet „oczek” zgarnęła Victoria Półwieś, spychając na ostatnie miejsce w lidze Spartaka Przybradz.

 

STRZELEC BĘCZYN – SKAWA WITANOWICE 0:3 (0:1)

 

Bramki: P. Kania 42, T. Godzik 47, Kasiarz 55. Czerwona kartka: Nabielski 74 (dwie żółte).

 

STRZELEC: Żurek – Moskała (82 Graca), D. Mocała, B. Mocała, Gonciarczyk – G. Gonciarczyk, Nabielski, Toporkiewicz, Kucharczyk – Ł. Harmatys (46 Chudek), Dziuba.

 



SKAWA: S. Godzik – M. Przystał, Lempart, Głąb, P. Kania – Michalski, T. Godzik (67 Jucha), P. Kania, Mozgała (62 Jira) – R. Przystał, Kasiarz (86 Gacek).

 

W Strzelcu “szpital”. Do dwóch kontuzjowanych zawodników w poprzedniej kolejce, doszło kolejnych dwóch. Kadra kurczy się w zastraszającym tempie. Bęczynianie planują wystąpić z prośbą o przełożenie kolejnego spotkania na termin czerwcowy. Mecz nie był tak jednostronny jak pokazuje wynik. W 16 min przed szansą stanęli miejscowi, a konkretnie Dziuba, jednak w bardzo klarownej sytuacji oddał niecelny strzał. W 25 min mógł paść pierwszy gola dla witanowiczan, ale po strzale Mozgały i interwencji bramkarza, piłka odbiła się od słupka. Najciekawiej zrobiło się przed przerwą. W 42 min Kasiarz podał P. Kani, a ten po indywidualnej akcji ograł obrońców i po ziemi z ostrego kąta trafił na 0:1.Miejscowi w następnych dwóch akcjach mogli odpowiedzieć golami. Już pierwsza akcja po wznowieniu gry pozwoliła im przedostać się pod pole karne Skawy. Groźnie uderzał Ł. Harmatys, ale blokował go obrońca. Po chwili po dośrodkowaniu Kucharczyka do piłki nie zdążył Ł. Harmatys i na linii dobrze interweniował S. Godzik. Tuż po pauzie akcję rozpoczął P. Kania. Wykorzystał fakt iż z bramki wyszedł Żurek, dograł do T. Godzika, a ten podwyższył wynik. Niedługo potem z ok 25 metrów nad poprzeczka gości kropnął Gonciarczyk. W 55 min goście “zamknęli” wynik. P. Kania wystawił piłkę D. Kasiarzowi, a ten trafił “pod ladę”. Strzelec wielokrotnie uderzał niecelnie. Kilkakrotnie “przewrotek” próbował Chudek, jednak nie stworzył zagrożenia. Niepokoić S. Godzika próbował tez z rzutu wolnego Nabielski tuż przed obejrzeniem czerwonej kartki. W samej końcówce dwukrotnie przed szansą na podwyższenie rezultatu stawał Jucha, ale zabrakło mu precyzji w wykończeniu akcji.

 

(PK)

 

VICTORIA PÓŁWIEŚ – GRONIE ZAGÓRNIK 2:1 (1:1)

 

Bramki: Wieczorek 18, Klaja 77 – Kapera 45.

 

VICTORIA: Nowak – Włodarski, Klaja, Dębski, K. Maślona – P. Maślona (68 Mąka), Sikora, K. Łąka (50 Krężołek), Krupa – Rybarczyk, Wieczorek.

 

GRONIE: Kraus – Góralczyk, Mrzygłód (80 Śmietański), Mikołajek, Lachendro – Kapera, Karcz, Matusiak, R. Miarka – Fijołek, Rusinek.

 

Zdecydowanie więcej sytuacji stworzyli piłkarze Gronia. Przede wszystkim Kapera, Fijołek i Karcz mogli pokonać Nowaka. Każdy z nich miał co najmniej dwie dogodne okazje. W 18 min strzałem sprzed pola karnego, po wcześniejszym rzucie rożnym, Krausa zaskoczył Wieczorek. Tuż przed gwizdkiem kończącym pierwszą połowę przyjezdni wyszli z kontrą. Do siatki próbował trafić Fijołek, został zablokowany, ale ze skuteczną dobitką pośpieszył Kapera. Zwycięstwo gospodarzom zapewnił Klaja trafiając z “główki” w 77 min.

 

(PK)

 

ORZEŁ WIEPRZ II – SPARTAK PRZYBRADZ 4:0 (3:0)

 

Bramki: Krok 13 (karny), 37, Lachendro 31, R. Krzanak 72.

 

ORZEŁ II: Kubic – D. Bury (64 W. Stachura), Rajda, Walczak, Kachel – Szymański (55 Bogunia), R. Krzanak, B. Stachura, Kozioł (55 Saferna) – Krok (75 Kudłacik), Lachendro.

 

SPARTAK: Zawierucha – Tynka, Kruczek, Kaczor, R. Ćwiertnia – Waliczek, Pławny, Kukieła, Szukis – M. Ćwiertnia, Elżbieciak.

 

Spartak niewiele zdziałał w Wieprzu. Wykonywał cztery stałe fragmenty gry, których scenariusz był zazwyczaj taki sam: wrzutka Tynki i próbujący coś w przodzie zdziałać M. Ćwiertnia. Jedyne zagrożenie z akcji goście stworzyli przy stanie 0:2, gdy M. Ćwiertnia chybił minimalnie. Pierwszy gol padł po karnym. Faulowany był Szymański, a formalności dopełnił Krok. W 31 min wieprzanie rozegrali podręcznikową akcję na trzy kontakty. Piłkę wykopał bramkarz, Krok zagrał głową za obrońców, a Lachendro trafił nogą z 15 metrów podwyższając wynik. W 37 minucie błąd popełnił stoper Spartaka nabijając Kroka. Ten “zabrał się” z piłką i po akcji “sam na sam” z bramkarzem zdobył swoją drugą bramkę w meczu. W 72 min z rzutu rożnego zagrywał wyróżniający się w tym meczu Krok, a R. Krzanak celnie uderzył głową z 7 metrów. Swoje szanse po wejściu na boisko zmarnował Saferna. Dwukrotnie nie posłał piłki do siatki z bliskiej odległości.

 

(PK)

 

WIKLINIARZ WOŹNIKI – PRZEŁĘCZ KOSSOWA 4:2 (2:1)

 

Bramki: Adamczyk 39, 87, Boroń, 23, Marek Łopata 69 – T. Rybarczyk 8, 83.

 

WIKLINIARZ: Kwartnik – Fiałek, Targosz, Leśniak, Galas – Marek Łopata, Maciej Łopata, Adamczyk, Pytel – Ściera, Boroń.

 

PRZEŁĘCZ: Srokosz (46 Kwarciak) – Michniak, P. Tyrała, K. Tyrała, T. Rybarczyk – Guguła, Pamuła (79 Lempart), Ryba (71 Lelek), K. Rybarczyk – Sikora (79 Jaskiernia), Meres.

 

Obie drużyny w toczonym fair meczu stworzyły wiele sytuacji bramkowych. W 6 min minimalnie nad poprzeczką gospodarzy poszybowała piłka po strzale K. Rybarczyka. Wynik meczu dwie minuty później otworzył T. Rybarczyk. Egzekwował rzut wolny podyktowany za faul na Sikorze i z 20 metrów celnie uderzył pod poprzeczkę. Goście mogli podwyższyć prowadzenie w 19 min, jednak  Sikora nie zrobił należytego użytku z podania Pamuły. Dziesięć minut później Fiałek sprawdził refleks Srokosza. W 23 min Boroń wykorzystał błąd bramkarza Przełęczy i precyzyjnie uderzył głową po centrze Marka Łopaty. Kolejny strzał goście oddali w 37 min – K. Rybarczyk trafił wprost w bramkarza. Niedługo potem na prowadzenie wyszedł Wikliniarz. Adamczyk skutecznie i pięknie zarazem kropnął w “długi” róg. Po chwili strzelec chciał skopiować swój wyczyn, ale pomylił się. W 54 min Kwartnik poradził sobie ze strzałem Guguły, a kwadrans później woźniczanie wyszli na dwubramkowe prowadzenie. Boroń “znalazł” w polu karnym Marka Łopatę, który bez problemów trafił do siatki. Należy podkreślić wysoką formę strzelca trzeciego gola dla Wikliniarza. W poprzednim meczu popisał się hat-trickiem, a w potyczce z Kossową “maczał palce” przy praktycznie każdym golu. W 83 min Przełęcz nawiązała kontakt. Po rzucie rożnym najlepiej w polu karnym gospodarzy znalazł się T. Rybarczyk i zapakował piłkę do sieci. Goście próbowali przycisnąć, ale miejscowi wytrzymali presję, a dodatkowo – w 87 minucie – zdobyli czwartego gola po tym jak Adamczyk skorzystał z dokładnej centry Marka Łopaty.

 

(PK)

 

HURAGAN INWAŁD – PŁOMIEŃ SOSNOWICE 3:2 (0:1)

 

Bramki: Dybał 62, Rokowski 85, Sordyl 89 – Kucia 32, Kutermak 90+2.

 

HURAGAN: Pietrzak – M. Sikora, Sz. Kuropatwiński, D. Szafran, Pindel – Ł. Sikora (46 Grzesiewicz), Dybał, Rymarczyk (46 Krupnik), Rokowski – Sordyl (89 Trzaska), M. Kuropatwiński (90 K. Szafran).

 

PŁOMIEŃ: Pałka – Więcek, D. Bujak, Piwowarczyk, Nicieja (82 Sikora) – Rudek (46 Ł. Bujak), Kutermak, Pacułt, Lelek, Kucia – Domagała.

 

Bardzo dobre widowisko stworzyły drużyny z Inwałdu i Sosnowic. Mecz pokazał, że piłkarsko oba zespoły są jednymi z najlepszych w swojej lidze.

 

- Mecze na takim poziomie to rzadkość w tej klasie rozgrywkowejstwierdził doświadczony trener Huraganu Jan Witkowski. - Obie ekipy pokazały, że mają spory potencjał. Spotkali się godni siebie rywale. Słowa szacunku należą się jednym i drugim. Dla nas był to trudny mecz. Starliśmy się zagrać nieco “wyżej”, ale goście nie pozwalali nam na to swoim pressingiem. W końcówce osiągnęliśmy przewagę i zdobyliśmy ważne bramki. Myślę, że gdyby nie kontuzja grającego trenera Płomienia Mariusza Rudka goście do końca nie spuściliby z tonu.

 

Mecz idealnie rozpoczął się dla przyjezdnych. W 32 min Kucia otrzymał podanie od Kutermaka i w sytuacji “sam na sam” położył bramkarza i kopnął do bramki. W pierwszej połowie obie drużyny stworzył po trzy dogodne okazje. Ze strony miejscowych próbował Sordyl, jednak dwukrotnie niepotrzebnie uderzał, zamiast szukać podaniem partnerów. W końcu dograł M. Kuropatwińskiemu, ale ten “ostemplował” w słupek. Im bliżej końca połowy, tym bardziej aktywni byli goście. Pierwszy strzał Rudka obronił Pietrzak, a drugie uderzenie grającego trenera było chybione. Swojej szansy nie wykorzystał też Domagała. W 62 min piłkę przejął Dybał i łatwo mijając kolejnych rywali posłał piłkę do siatki wyrównując stan meczu. Kulminacja emocji miała miejsce w końcówce spotkania. W 85 min po dośrodkowaniu z prawej strony, zamykający akcje na “dalszym” słupku Rokowski trafił głową z 7 metrów. 2:1. Goście ruszyli do przodu, ale już pierwsza kontra Huraganu przyniosła trzeciego gola. Sordyl nie zmarnował prostopadłego podania. W doliczonym czasie gry sosnowiczanie wykonywali rzut wolny. Z ponad 30 metrów uderzył Kutermak i nieco źle ustawiony bramkarz dał się zaskoczyć.

 

- Huragan był piłkarsko zespołem lepszymprzyznał kierownik drużyny gości Paweł Jachymczyk. - Jednak my stworzyliśmy bardziej klarowne sytuacje do zdobycia bramek.

 

(PK)