• moja liga
  • 002
  • 002
  • moja liga
  • slider003
Brak pluginu Flash
drewan
Jesteś: Strona główna -> Klasa C2 -> Klasa C II. Gród Grodzisko odskoczył peletonowi o kolejne „oczko”.

Klasa C II. Gród Grodzisko odskoczył peletonowi o kolejne „oczko”.

orzeł 1 wiosna

Najwięcej w inauguracyjnej serii gier zyskał Gród. Wygrał wyjazdowe spotkanie w Chrząstowicach, a wyniki innych spotkań spowodowały, że jego przewaga nad grupą pościgową jeszcze wzrosła. Swoją pracę należycie wykonały też ekipy z Kozińca, Witanowic i Zagórnika, poważnie zagęszczając rywalizację o awans. Sporo powodów do zmartwień mają po pierwszej kolejce piłkarze Victorii Półwieś. Nadal pozostają w grze, ale stracili komplet punktów na własnym boisku z groźnym w kontekście walki o klasę B rywalem.

 

 

 

 

 

 

 



VICTORIA PÓŁWIEŚ – GRONIE ZAGÓRNIK 1:2 (1:1)

 


Bramki: Korecki 25 – Fijołek 42, Bałamucki 75.

 

 
VICTORIA: Srokosz – P. Maślona, Piórkowski, Łąka (80 Sikora), Rybarz – P. Dawidowicz, M. Maślona, T. Maślona (70 Maj), M. Dawidowicz – Krężołek (75 Raczek), Korecki.

 

 
GRONIE: Kraus – Babiński, Miarka, Góralczyk, Białek – Ficek, Fijołek, Góra, Matusiak (70 Bury) – Żyrkowski, Bałamucki (85 Gondko).

 

 
Z pojedynku drużyn, których przed tym meczem dzielił tylko punkt, zwycięsko wyszli goście. Lepiej tą inauguracyjną potyczkę zaczęła jednak Victoria. Michał Dawidowicz obsłużył prostopadłym podaniem Piotra Koreckiego, a 19-letni napastnik zachował się jak weteran, wyszedł sam na Krausa i trafił w długi róg. Gronie stać było na odpowiedź jeszcze przed przerwą. Jacek Żyrkowski został sfaulowany na 17 metrze. Do piłki podszedł Marek Fijołek i po palcach bramkarza wpakował ją do siatki. Decydująca akcja miała miejsce kwadrans przed końcem. Żyrkowski popisał się indywidualną szarżą na lewym skrzydle, po czym dośrodkował do Bałamuckiego, który głową dał cenne prowadzenie gościom. W 80 minucie Karol Piórkowski za dwie żółte kartki został wyrzucony z boiska. Gospodarze nic z sobie tego nie robili i zaciekle atakowali, narażając się na kontry. Właśnie po nich sam na sam ze Srokoszem wychodził Żyrkowski, ale nie znalazł na niego sposobu.

 

 
- Graliśmy lepiej od rywali, ale wynik idzie w światskwitował Piotr Dawidowicz, zawodnik Victorii.Mieliśmy dużo akcji, wiele strzałów, ale zabrakło nam wykończenia. Remis w tym meczu powinien być dla nas minimalną zdobyczą. To my prowadziliśmy grę, a goście nastawili się na kontry. Nic nie chciało wpaść do siatki, takie mecze niestety też się zdarzają.

 

 
- To był dla nas bardzo ważny mecz, bo chcieliśmy dobrze rozpocząć rundęmówi Jacek Żyrkowski, napastnik zespołu z Zagórnika.Spotkanie było wyrównane i nie brakowało w nim walki. Pierwsza odsłona była kiepska w naszym wykonaniu. Gra się nie kleiła, w obronie popełnialiśmy błędy, brakowało komunikacji. Po przerwie lepiej graliśmy piłką. „Przeciągnęliśmy” ten mecz na swoją korzyść ambicją i zaangażowaniem. Każdy dał z siebie maksimum.

 

 

 

 
DĄB II PASZKÓWKA – CZARNI KOZINIEC 0:3 (0:0)

 

 
Bramki: Dyrcz 49, 67, M. Kudzia 74.

 

 
CZARNI: M. Kołodziejczyk – Worytko, Wiercimak, Pawlik, J. Kudzia – Adamczyk, Grzyb, Hałabis, Kasicki (70 Boczoń) – Dycz (80 Zaborowski), P. Kołodziejczyk (56 M. Kudzia).

 

 
Czarni od początku przycisnęli rezerwy Dębu i wydawało się, że bramki to tylko kwestia czasu. Już na początku sytuację „sam na sam” z bramkarzem zmarnował Piotr Kołodziejczyk. Także na potęgę pudłowali Piotr Pawlik i przede wszystkim Krzysztof Dyrcz. Ten drugi potrafił jednak być skuteczny i nastawiał lepiej celownik w drugiej połowie. Najpierw po prostopadłym podaniu w uliczkę od Kasickiego wygrał pojedynek z bramkarzem, a później wyłuskał piłkę od defensorów i skorzystał z prezentu. Przy trzecim trafieniu Dyrcz asystował, a pięknym uderzeniem z półobrotu błysnął Marcin Kudzia, ustalając rezultat.

 

 
- Zagraliśmy fajną piłkę twierdzi Daniel Zaborowski, trener Czarnych.Rezerwy Dębu nastawiły się tylko na przeszkadzanie. Przed przerwą brakowało nam zimnej krwi w sytuacjach podbramkowych. Graliśmy bez Wojciecha Kwiatkowskiego. To lider drużyny i zdecydowanie podniósłby jakość w ofensywie, ale nie ma ludzi niezastąpionych, daliśmy radę. Od początku mieliśmy kontrolę nad tym meczem, po prostu do pewnego momentu nic nie chciało wpaść.

 

 

 

 
SOKÓŁ CHRZĄSTOWICE – GRÓD GRODZISKO 1:4 (0:2)

 

 
Bramki dla Grodu: Kluska 23, Noworyta 41, Ciemiera 62, Damian Kajfasz 88.

 

 
GRÓD: Klaja – Szlęzak, Kutermak, Polus (46 Dominik Kajfasz), Kluska – Noworyta (78 Damian Kajfasz), Bałuch, Dziedzic, Stanaszek – Ciemiera, Czopek (90 Woźniak).

 

 
Lider tabeli po 20 minutach napoczął Sokoła. Strzelanie rozpoczął Robert Kluska. Przymierzył z 16 metrów z rzutu wolnego w samo „okienko”. Kilka minut przed przerwą Kluska centrował, a Tomasz Noworyta przelobował bramkarza. Kolejny gol to zasługa Krzysztofa Ciemiery. Przejął futbolówkę, przebiegł z nią 20 metrów i trafił przy słupku. Gospodarze po bramce na 1:3 na chwilę zwietrzyli szansę, ale spotkanie zamknęło trafienie Damiana Kajfasza. To była akcja rezerwowych w tym meczu Kajfaszów. Dominik Kajfasz zagrał piłkę Klusce, ten kiwnął dwóch obrońców, wbiegł w pole karne i podał do pustej bramki Damianowi. Najwięcej okazji miał jednak Ciemiera, który seryjnie je marnował.

 

 
- Dziś nie był skuteczny, ale co ciekawe strzelił z najtrudniejszej pozycji. Trafił, więc jest rozgrzeszonypodsumowuje Adam Kutermak, trener Grodu. - To nie był dla nas tak łatwy mecz jak obrazuje wynik. Wynik jest lepszy niż gra. Gospodarze też mieli swoje szanse. W sparingach graliśmy lepszą piłkę, ale pewnie presja zrobiła teraz swoje. Poczynaliśmy sobie lepiej od rywali, ale liczyłem że pokażemy większą od rywala kulturę gry, bo różnica w tabeli jest dość spora. Brakowało nam Stanka. Bez niego tracimy trzydzieści procent w ofensywie.

 

 

 

 
SKAWA WITANOWICE – ORZEŁ RADOCZA 5:2 (2:0)

 

 
Bramki dla Orła: Cisoń 56, Odrowąż 90.

 

 
ORZEŁ: Nowak – Cisoń, Pszczeliński, Kisiała, Płaczek (62 Mlak) – Piskorz (70 Nidecki), Pustułka, Bik, Harmata (77 Odrowąż) – Wesołowski, Waliczek.

 

 
W derbach gminy Tomice bardzo konkretni w swoich poczynaniach byli gospodarze. Praktycznie każda ich groźniejsza akcja kończyła się bramką, choć to Orzeł prowadził grę. Przed przerwą mogło być jednak 3:0, ale zawodnik Skawy nie wykorzystał rzutu karnego. Nadzieję na dogonienie rywali dał Orłowi Rafał Cisoń. Dopadł do odbitej piłki i z 25 metrów trafił w samo „okienko”. Strzał życia. Okazji dla Orła nie brakowało. Dwa razy bliski szczęścia był Pszczeliński. Trafić do siatki mogli także Wesołowski, Harmata czy Waliczek. Udało się to dopiero Pawłowi Odrowążowi, który kiwnął trzech rywali i przymierzył obok bramkarza. To była jednak zbyt mało.

 

 
- Tyle sytuacji co w meczu ze Skawą nie stworzyliśmy sobie we wszystkich sparingach podsumował Marek Łopata, trener Orła.Prowadziliśmy cały czas grę, a gospodarze czyhali tylko na kontry. To na nas wystarczyło, bo mieli blisko stuprocentową skuteczność. Gdybyśmy wykorzystali chociaż połowę tego, co mieliśmy to byłby remis, albo nawet zgarnęlibyśmy pełną pulę. Jak się nie wykorzystuje sytuacji, to się traci bramki.

 

 

 

 
W ostatnim meczu:

 
Zaskawianka – Orzeł II Ryczów 1:2