• 002
  • moja liga
  • slider003
  • 002
  • moja liga
Brak pluginu Flash
drewan
Jesteś: Strona główna -> Klasa C2 -> Klasa C II. 7 kolejka.

Klasa C II. 7 kolejka.

Orzeł 10 news

Pierwszy punkt w sezonie zdobył Orzeł Radocza, stało się to kosztem Zaskawianki. Skawa Witanowice bez większych problemów pokonała rezerwy Orła Ryczów, choć zagrała w eksperymentalnym zestawieniu. Gronie mocno poprawiło bilans bramkowy po wizycie w Bęczynie, gdzie mecze rozgrywają rezerwy Dębu Paszkówka. W meczu zasługującym na miano najważniejszego w 7 serii gier Czarni Koziniec podzielili się punktami z Grodem Grodzisko, co powoduje, że rywalizacja w lidze nabiera rumieńców. Z wyniku w Kozińcu cieszyć się może choćby Victoria Półwieś, aplikująca sześć goli Sokołowi Chrząstowice.

 

 

 
ORZEŁ RADOCZA – ZASKAWIANKA 2:2 (0:0)

 
Bramki: Pietraszek, Harmata – Jamróz, Jarosz.

 
Orzeł zdobył pierwszy punkt w sezonie, a Zaskawianka potwierdziła, że gra na obcych boiskach nie jest jej atutem.
Bramkę na 1:0 w 60 minucie zdobył Jacek Pietraszek dobijając piłkę po akcji Harmaty i strzale Strojnego. Wyrównał Jamróz, skorzystał z podania Stuglika i okazał się lepszy od bramkarza. Goście prowadzili po akcji Mikołajczyka z Jamrozem, który kopnął tak, że piłka wturlała się do bramki. Ambitni gospodarze zdążyli odpowiedzieć w 88 minucie. Michał Harmata najpierw wywalczył rzut wolny w obrębie narożnika pola karnego, a następnie w tempo wyskoczył do wrzutki Arkadiusza Wieczorka i skutecznie pocelował głową.

 
- Jak na nasze aktualne oblicze kadrowe dysponowaliśmy pełnym składem. W przeciągu całego spotkania stworzyliśmy więcej klarownych sytuacji, ale zabrakło szczęścia i zwykłej skuteczności aby mieć z nich pożytekpodsumował mecz prezes Orła Tomasz Pytlowski.

 
- Zagraliśmy bardzo słabo, gospodarze zaś ambitniemówi trener Zaskawianki Adam Serwin. – Szczególnie po przerwie prezentowali się lepiej. Teraz czeka nas mecz z Victorią Półwieś. Akurat w czasie meczu ślub bierze Piotr Mamcarczyk i kilku piłkarzy będzie na uroczystości. Nie oznacza to jednak, że nie będziemy mieli kim grać.



 

 

 

 
SKAWA WITANOWICE – ORZEŁ II RYCZÓW 4:0 (1:0)

 
Bramki: Osiński 2, Piotr Kania, Gębczyk.

 
Przed przerwą zderzenie piłkarza Skawy z bramkarzem Orła II wykorzystał Osiński. Później Kania „główką” zrobił użytek z dośrodkowania Lemparta. Kwadrans przed końcem dublet ustrzelił Osiński, kopiąc piłkę do siatki z „wapna”. W końcówce na boisko wszedł Gębczyk. Zrobił to z przytupem, bo po minucie miał na koncie gola.

 
- Zwycięstwo dedykujemy poważnie kontuzjowanemu Patrykowi Brożkowi, który pojawił się na tym meczumówi prezes Skawy Paweł Jucha. – Przed spotkaniem byłem przerażony. Brakowało pięciu piłkarzy z podstawowego składu, w tym trenera Sabudy, który jest w podróży poślubnej. Musiałem głowić się nad ustawieniem drużyny, ale udało się to jakoś eksperymentalnie poukładać. Na stoperze zagrał Paweł Kania i był chyba najlepszy na boisku. Dobrze, że znów zagrał z nami Arek Wyzgał. Dużo dał drużynie. Posiadaliśmy zdecydowaną przewagę. Zmarnowaliśmy jeszcze dwie „setki”. Naszym celem jest wygranie dwóch ostatnich, trudnych meczów. Chcemy walczyć o awans. Wiosnę mamy przeważnie słabszą, więc trzeba gromadzić punkty.

 
- Gospodarze byli agresywniejsi, a my popełnialiśmy błędypodsumowuje trener Orła II Józef Szarek. – Kto wie jak potoczyłby się mecz, gdyby w 15 minucie Szydłowski w idealnej sytuacji trafił do siatki, a nie w bramkarza. Nie mieliśmy nikogo z pierwszego zespołu. Młodzi piłkarze w takiej sytuacji nie radzą sobie jeszcze dobrze. Gramy „w kratkę”, bo w składzie brakuje stabilizacji.

 

 

 

 
DĄB II PASZKÓWKA – GRONIE ZAGÓRNIK 2:10 (0:6)

 
Bramki: G. Graca 2 – Żyrkowski 5, Matusiak 3, Ficek, Karcz.

 
Wynik jak z „orlika”. Goście już po 15 minutach prowadzili 3:0. „Palce maczał” w tych golach Żyrkowski, dwa razy sam trafił do siatki, podał też do Matusiaka, który zaskoczył bramkarza lobem. Następne dwa gole padły przed upływem półgodziny  i znów jednego „upolował” Żyrkowski, a przy kolejnym podał do finalizującego akcję Ficka. Przed pauzą zdążył jeszcze „ukłuć” Matusiak (asysta Góralczyka). Po zmianie stron również padło sześć goli, z tym, że honorowe zaliczyli miejscowi. W 48 minucie Bury wycelował w słupek, ale na miejscu był Żyrkowski (0:7), Po kwadransie Grzegorz Graca zdobył lobem pierwszego gola dla rezerw Dębu. Natychmiastowo odpowiedział popularny „Żyro”. Później akcję Fiołka i kiks bramkarza wykorzystał Matusiak, który w kolejnej akcji asystował przy golu Karcza. Tuż przed końcem po raz drugi bramkarza Gronia zaskoczył Graca.

 
- Niewiele można powiedzieć po takiej porażcewzdycha bramkarz Dębu II Szymon Sendera. – Możliwe, że był to nas ostatni mecz. Na 90 procent nie pojedziemy grać w następnej kolejce do Grodziska. Być może zbierzemy się na ostatnie spotkanie u siebie z Orłem Radocza. Wiosną pewnie już nie wystartujemy w rozgrywkach. Chciałem odnieść się do słów trenera Orła II Ryczów, który przed tygodniem wypowiedział się, że nie miał sygnału, iż nie pojawimy się na meczu. Nie wiem dlaczego tak twierdził, skoro klub z Ryczowa został poinformowany. Chłopaki z obu drużyn się znają i wiedzieli o tym fakcie.

 
- Stłamsiliśmy rywalapodsumowuje prezes Gronia Czesław Góra. – Szybko zdobyte trzy gole „ustawiły” mecz. Gospodarze zaczęli się między sobą kłócić, a my graliśmy dobry mecz.

 

 

 

 
CZARNI KOZINIEC – GRÓD GRODZISKO 3:3 (1:2)

 
Bramki: Bury 2, Pawlik – Stanek, Czopek, Szlęzak.

 
- Straciliśmy dwa punktymówi trener Czarnych Daniel Zaborowski.Świetnie weszliśmy w mecz, zdobyliśmy gola, była szansa na kolejnego. Piłkarze z Grodziska nie wiedzieli co się dzieje na boisku. Mieliśmy zdecydowaną przewagę, ale później straciliśmy dwie bramki i nasza gra „siadła”. Zawodnicy się podłamali. Gród nas niczym nie zaskoczył, traciliśmy gole po własnych błędach. Może nie graliśmy wybitnego meczu, ale mieliśmy więcej szans na gole od gości. Brakowało szczęścia, nie umiejętności.

 
- Jeśli zdobywa się trzy gole na wyjeździe, to powinno się zdobyć komplet punktówmówi trener Grodu Adam Kutermak. – Popełniliśmy trzy poważne błędy w obronie. Przez całą rundę nie zrobiliśmy ich tyle. Jechaliśmy po pełną pulę. Na rozgrzewce kontuzji nabawił się jednak Stanek, choć wyszedł w pierwszym składzie i zdobył gola. Mocno poturbowany tuż przed przerwą został nasz bramkarz, który również został zmieniony. Z przebiegu meczu remis jest sprawiedliwy. Przegrany byłby pokrzywdzony.

 
W 9 minucie „na raty” bramkarza gości pokonał Pawlik. Kwadrans później wyrównanie przyniósł kombinacyjnie rozegrany rzut wolny. Skuteczny strzał Stanka poprzedziły podania Czopka i Polusa. Przed zmianą stron Czopek przelobował bramkarza Czarnych, którzy w pierwszej akcji drugiej połowy odrobili straty. Kamil Bury uderzył z 20 metrów i piłka nad bramkarzem wpadła do siatki. Goście ponownie wyszli na prowadzenie w 71 minucie po strzale Szlęzaka. Pięć minut później do wyrównania doprowadził Bury – piłka szczęśliwie przeszła pod brzuchem bramkarza.

 

 

 

 
SOKÓŁ CHRZĄSTOWICE – VICTORIA PÓŁWIEŚ 1:6 (0:3)

 
Bramki: Monica – Krężołek 2, M. Maślona, P. Dawidowicz, M. Dawidowicz, Raczek.

 
- Goście byli mocni, ale my zagraliśmy słabo jak na swoje możliwościpodsumowuje piłkarz Sokoła Adrian Meres. – Mecz mógł się potoczyć inaczej, bo na początku zmarnowaliśmy dwie bardzo dobre okazje. Potem szybko „dostaliśmy” trzy bramki. Po przerwie postawiliśmy na atak, ale ciężko było się przebić przez obronę.

 
- Nie trafiliśmy na równorzędnego przeciwnikamówi piłkarz Victorii Piotr Dawidowicz. – Powinniśmy wygrać wyżej. Chcemy powalczyć o dwa czołowe miejsca. Jest w drużynie potencjał. Ważne, żeby po jesieni tracić do liderów jak najmniej punktów.

 
Sokoła napoczął Maciej Maślona ładnym strzałem zza pola karnego w „widły”. Po braterskiej akcji Michał Dawidowicz podał do Piotra, a ten postarał się o drugiego gola. Strzelanie przed przerwą zakończył Krężołek. On też trafił do siatki jako pierwszy po zmianie stron – dobił piłkę po strzale w poprzeczkę P. Dawidowicza. Piaty gol był autorstwa Michała Dawidowicza, odwracającego się z obrońcami „na plecach” i wychodzącego na spotkanie z bramkarzem. Ostatnie trafienie dał Victorii Józef Raczek, ubiegając obrońcę i celując zza pola karnego.

 

 
Foto ze strony Orła Radocza