• slider003
  • 002
  • moja liga
  • 002
  • moja liga
Brak pluginu Flash
drewan
Jesteś: Strona główna -> Klasa C2 -> Klasa C II. 6 kolejka.

Klasa C II. 6 kolejka.

skawa witanowice-crop

Pierwszą połowę spotkania z Sokołem Chrząstowice Zaskawianka przespała, co nie przeszkodziło jej wygrać w wysokich rozmiarach. Gdyby nie fakt, że goście praktycznie przez godzinę grali w „dziesiątkę”, wynik mógłby nie być tak okazały. W grze Gronia Zagórnik nie było finezji, za to piłka dwukrotnie wpadła do siatki rywali z Kozińca, którzy musieli obejść się smakiem, choć nadal celują w najwyższe cele. Zwycięstwo Skawy Witanowice na boisku w Półwsi można uznać za niespodziankę. Miejscowi nie zdołali pokonać golkipera z Witanowic, choć strzelali nawet z „wapna”. Skawa była konkretniejsza i dwukrotnie znalazła sposób na wkopnięcie piłki między słupki. Gród pewnie wygrał z Orłem Radocza, już do przerwy prowadząc 3:0. Orzeł II Ryczów po raz drugi w tej rundzie dopisuje sobie punkty za zwycięstwo walkowerem. Piłkarze Dębu II Paszkówka nie zameldowali się na placu gry.

 

 

 
ZASKAWIANKA – SOKÓŁ CHRZĄSTOWICE 6:2 (2:1)

 
Bramki: Mikołajczyk 2, Błachut 2, Palmirski, Pieróg – A. Meres, D. Gacek (karny).

 
W 9 minucie doszło do nieprzyjemnego zdarzenia. W pojedynku główkowym ucierpieli Pytel (Zaskawianka) i Cichoń (Sokół). Pierwszy ma złamany nos, drugi rozciętą głową. Obu przewieziono na SOR i założono szwy. Cichoń dograł do 35 minuty, ale zszedł z boiska i od tego momentu chrząstowiczanie do końca meczu występowali w „dziesiątkę”.
Prowadzenie objęli gospodarze. Po strzale Mikołajczyka piłka wturlała się do bramki gości. Wyrównał A. Meres po rykoszecie od pleców obrońcy. Później karnego zmarnował Mikołajczyk, ale zrehabilitował się tuż przed przerwą wycofując piłkę do Błachuta, który posłał piłkę do siatki „na wślizgu”. Trzeciego gola dał Zaskawiance Pieróg, robiąc użytek z dogrania Palmirskiego, który sam trafił do siatki w kolejnej akcji. Piąty gol dla gospodarzy to zasługa lobującego bramkarza Mikołajczyka. Później nieco dystansu nadrobili goście, a konkretnie D. gacek, wykonujący „jedenastkę” po faulu na A. Meresie. Strzelanie zakończył Błachut skutecznie pojedynkując się z bramkarzem.

 
- Raczej słaby mecz z obu stronpodsumowuje trener Zaskawianki Adam Serwin. – Goście prezentowali się dobrze, przez większą część pierwszej połowy byli lepsi od nas. Grali ambitnie i prezentowali „otwartą piłkę”.

 
- Pierwsza połowa należała do naszapewnia piłkarz Sokoła Adrian Meres. – Gospodarze oddali dwa strzały i zdobyli dwa gole. Nawet grając w osłabieniu byliśmy lepsi przed przerwą. Dużo zmienił gol „do szatni. Normalnie nie mamy ostatnio problemów ze składem, ale mecz był w sobotę, a to dla nas utrudnienie. W naszej drużynie zadebiutował 16 – letni Bartosz Opyrchał.



 

 

 

 
GRONIE ZAGÓRNIK – CZARNI KOZINIEC 2:0 (0:0)

 
Bramki: Żyrkowski, Matusiak.

 
Do przerwy goli nie było, ale niedługo po rozpoczęciu drugiej połowy Żyrkowski przelobował bramkarza. Z kolei dziesięć minut przed końcem strzelec gola podał do Matusiaka, a ten posłał piłkę w długi róg.

 
- Jedni i drudzy stwarzali sytuacje, ale uważam, że byliśmy lepsimówi prezes Gronia Czesław Góra. – Cieszy, że nie straciliśmy gola. Od 80 minuty graliśmy w osłabieniu, bo za dwie żółte kartki z boiska wyleciał Lachendro.

 
- Nie wygrał zespół lepszy, a skuteczniejszypodsumowuje trener Czarnych Daniel Zaborowski. – Daje się u nas odczuć brak napastnika Dyrcza. Mieliśmy sytuacje, ale niewiele to dało. Gronie gra w bardzo prosty sposób – wybija piłki do przodu i tyle. Uważam, że lepiej prezentują się drużyny Sokoła Chrząstowice czy Dębu II Paszkówka. Gole straciliśmy po błędach młodego bramkarza. Mogą się przytrafić w tym wieku. Na następny mecz między słupkami stanie już nowy golkiper. Do tej pory był rezerwowym w Zatorzance, poza tym grał w Piotrowicach. Nie załamujemy się. Przed nami mecz z Grodem Grodzisko, który trzeba wygrać.

 

 

 

 
VICTORIA PÓŁWIEŚ – SKAWA WITANOWICE 1:2 (0:2)

 

 

Bramki: P. Dawidowicz – P. Kania, Dębski.

 
Piłkarze i prezes Skawy Witanowice Paweł Jucha dedykowali zwycięstwo trenerowi Marcinowi Sabudzie, który w sobotę poprzedzającą mecz stanął na ślubny kobiercu.

 
- Wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia dla Marcina i jego żony ode mnie i chłopaków z klubużyczy prezes Paweł Jucha. – Mecz ze względu na brak Marcina, będącego grającym trenerem był ciężki, ale sprostaliśmy zadaniu. Na boisku było ostro, momentami nawet brutalnie. W 65 minucie nasz piłkarz Brożek po starciu z rywalem nabawił się poważnej kontuzji. Doszło u niego do załamania obojczyka z przemieszczeniem w trzech miejscach. Sędziowanie było bardzo słabe. Drugi mecz, który prowadzi nam ten arbiter kończy się wizytą karetki na boisku. Od 50 minuty graliśmy w „dziesiątkę”, bo czerwoną kartkę za krytykowanie orzeczeń sędziego otrzymał Gacek. Gospodarze też nie dokończyli w komplecie. Z boiska wyleciał Krężołek.

 
Goście sprawę zwycięstwa załatwili przed pauzą. Najpierw P. Kania dobił piłkę po niepewnej interwencji bramkarza, a później dzięki podaniu Suskiego sam na sam z bramkarzem wyszedł Dębski i szansy nie zmarnował. Honorowego gola dla gospodarzy zdobył w samej końcówce Piotr Dawidowicz. Wcześniej Victoria miała świetną szansę na kontaktowego gola, ale nie wykorzystała karnego.

 
- Mieliśmy bardzo dużo sytuacji do zdobycia golamówi piłkarz Victorii Maciej Maślona. – Piłka po prostu nie chciała wpaść do siatki. Przeważaliśmy, w przekroju meczu byliśmy na pewno lepsi, ale popełniliśmy dwa błędy. Nastawiliśmy się bojowo, bo była szansa wskoczyć na drugie miejsce. Lepiej gra się nam na wyjazdach.

 

 

 

 
GRÓD GRODZISKO – ORZEŁ RADOCZA 4:1 (3:0)

 
Bramki: Stanek 3, samobójcza.

 
Wszystko rozstrzygnęło się w pierwszych 45 minutach. W 12 minucie po rogu Dziedzica, piłkę do swojej bramki wpakował Kisiała. Dziesięć minut później Gród przeprowadził ładną i skuteczną akcję. Prawą stroną przedarł się A. Stanaszek i z narożnika boiska podał na 10 metr do wbiegającego Stanka. Ten nie pomylił się. Swojego drugiego gola Stanek zdobył przedzierając się środkiem, mijając dwóch rywali i posyłając piłkę obok bramkarza. Hat-tricka Stanek skompletował w 62 minucie korzystając z dogrania Kajfasza. Orła stać było na trafienie honorowe w 90 minucie. Jego autorem był Harmata oddający silny strzał ze środka pola karnego.

 
- Obawiałem się tego meczu, bo w poprzednich latach toczyliśmy z Orłem wyrównane bojeprzypomina trener Grodu Adam Kutermak. – Nie mogłem skorzystać z pięciu piłkarzy. W polu musiał grać bramkarz. Zdominowaliśmy rywala i mecz szybko się dobrze ułożył. W drugiej połowie nie podkręcaliśmy tempa, a kontrolowaliśmy wydarzenia.

 
- Szybko straciliśmy trzy bramki po indywidualnych błędachtłumaczy prezes Orła Tomasz Pytlowski. – Następnie mocno okrojony w tym spotkaniu zespół próbował nawiązywać równorzędną walkę. W przekroju całego meczu, to jak na starcie z twardo walczącymi gospodarzami, aktualnie liderującymi w tabeli, spotkał nas najmniejszy wymiar kary.

 

 

 

 
ORZEŁ II RYCZÓW – DĄB II PASZKÓWKA 3:0 (WALKOWER)

 
Druga drużyna Dębu nie zawitali do Ryczowa, wobec czego Orzeł II odniósł drugie w ostatnich trzech meczach zwycięstwo dzięki walkowerowi.

 
- Jestem zdegustowany postawą gościmówi trener rezerw Orła II Józef Szarek. – Chyba należy się jakiś szacunek dla przeciwnika. Nikt z Paszkówki nas nie poinformował, że nie przyjadą na mecz. Chłopaki zbierają się, przygotowujemy boisko, tracimy czas… Jak mamy szanować rywala? Na mecze z tym zespołem się jeździ, choć trzeba się przebierać na świeżym powietrzu. To jest sport, rekreacja. Przyjedź i zagraj. Dziś jesteś słabszy, przegrasz, ale przyjdzie moment, że zaczniesz wygrywać. Zgodzilibyśmy się przełożyć mecz na każdą godzinę, ale nikomu nie chciało się z nami skontaktować.