• 002
  • 002
  • slider003
  • moja liga
  • moja liga
Brak pluginu Flash
drewan
Jesteś: Strona główna -> Klasa C2 -> Klasa C II. 5 kolejka.

Klasa C II. 5 kolejka.

Orzeł 15 news

Skawa Witanowice nie zachwyca grą, ale punktuje. Boleśnie przekonali się o tym piłkarze z Chrząstowic, tracąc remis w ostatniej minucie. Czarni postradali punkty z drugą drużyną Orła Ryczów, którą reprezentują młodzi piłkarze, ale akurat przy bramkach „palce maczali” dwaj doświadczeni gracze. Orzeł Radocza poległ po raz kolejny, jednak na tle nadal chcącego wojować o najwyższe cele Gronia Zagórnik wypadł przyzwoicie, przegrywając tylko jednym golem. Victoria Półwieś z łatwością pogrążyła na wyjeździe rezerwy Sokoła Przytkowice. Gród Grodzisko mógł „pozamiatać” w potyczce z Zaskawianką przed upływem godziny, ale był na bakier ze skutecznością. Jednak jeden gol przewagi daje trzy punkty i to dla gospodarzy najważniejsze.

 

 

 
SKAWA WITANOWICE – SOKÓŁ CHRZĄSTOWICE 2:1 (1:0)

 
Bramki: Michalski, Piech – Cichoń.

 
Tuż przed przerwą prowadzenie gospodarzom dał Michalski, korzystający z dośrodkowania Gacka. Akcję wrzutem z auta rozpoczął Sabuda. Goście doprowadzili do wyrównania w 80 minucie. Po centrze z kornera W. Meresa, celnie „główkował” Cichoń. Kiedy wydawało się, że każda z drużyn uszczknie dla siebie po punkcie, w ostatniej minucie meczu P. Kania minął trzech obrońców i „znalazł” Piecha, który zapewnił swojej drużynie wygraną, choć przebywał na boisku tylko cztery minuty.

 
- Mecz typowo C-klasowyopisuje trener Skawy Marcin Sabuda.Brakowało składnych akcji. W środku pola gra była wyrównana. Obie drużyny miały swoje szanse, ale trzy punkty zostały u nas.

 
- W pierwszej połowie oddaliśmy zdecydowanie więcej strzałów niż Skawa, przeprowadziliśmy więcej akcjistwierdza piłkarz Sokoła Adrian Meres. – Potem cofnęliśmy się. Przed meczem liczyliśmy na wygraną. Trener znów miał do dyspozycji piętnastu zawodników. Zawsze zaliczamy jakąś jednostkę treningową w tygodniu, w której uczestniczy sporo piłkarzy. Mamy młody zespół, średnia wieku w tym meczu wyniosła 21 lat.



 

 

 

 
CZARNI KOZINIEC – ORZEŁ II RYCZÓW 2:2 (1:1)

 
Bramki: Kudzia, Pawlik – Włosiak, Brożek.

 
W 11 minucie na skrzydle rozpędził się Marcin Kudzia, ograł rywala „na zamach”, po czym posłał „farfocla”, z którym nie poradził sobie bramkarz gości. W odpowiedzi po strzale Zębali zadźwięczał słupek, ale na miejscu był Piotr Włosiak, pakujący piłkę do siatki. Po godzinie gry na prowadzenie wyszli goście. Znów pokazał się Włosiak, wypracował akcję, po której formalności dopełnił Tomasz Brożek. Ambicja gospodarzy dała punkt, bo w 86 minucie do odbitej futbolówki doskoczył Piotr Pawlik i celnie przymierzył z 15 metrów w długi róg.

 
- Gospodarze robili jakieś podchody, przekładali mecz, bojąc się, żebyśmy nie dysponowali nikim z pierwszego zespołumówi trener rezerw Orła Józef Szarek. – Tak się składa, że mieliśmy akurat dwóch piłkarzy z „jedynki” – Zębalę i Włosiaka i oni mieli udział przy golach, więc wystarczyło. Poza nimi grali praktycznie sami juniorzy, uczący się piłki. Czarni powinni żałować, że graliśmy wtedy, co nasz pierwszy zespół, bo kibice Orła jeżdżą na mecze także za drugą drużyną. Szkoda, że przy wyniku 1:2 nie wykorzystaliśmy dwóch znakomitych okazji. Remis jest sprawiedliwy i taki wynik przed meczem wziąłbym „w ciemno”, ale jednak pozostaje niedosyt, bo to my straciliśmy gola w końcówce.

 
- Rywal był wymagający i najmocniejszy spośród drużyn, z którymi do tej pory gralismyprzyznaje Daniel Zaborowski, trener Czarnych. – Mieliśmy, szczególnie w pierwszej połowie sytuacje do zdobywania goli. Przegrywając w drugiej połowie po raz kolejny wykazaliśmy się wielką ambicją i udało się odrobić starty. Na pewno dużym osłabieniem jest brak Krzyśka Dyrcza. Ma nogę w gipsie na sześć tygodni, więc w tej rundzie już nie zagra.

 

 

 

 
ORZEŁ RADOCZA – GRONIE ZAGÓRNIK 2:3 (1:1)

 
Bramki: Harmata 2 – Żyrkowski, Ficek (karny), Smolec.

 
- Oba zespoły zagrały na porównywalnym poziomieocenia prezes Gronia Czesław Góra. – Sytuacjami można by obdzielić dwa mecze. Posiadaliśmy lekką przewagę, ale Orzeł to nie jest wcale zły zespół, na co wskazywałaby tabela. Może akurat do nas się przystawił… Chcemy się piąć w tabeli. W tej chwili potknięcia nie mogą się nam przytrafiać.

 
Goście „ukłuli” po raz pierwszy już w 6 minucie za sprawą Żyrkowskiego, który korzystając z podania Matusiaka, trafił z 14 metrów w długi róg. W 37 minucie odpowiedział Harmata mocnym strzałem z półwoleja pod poprzeczkę. Po godzinie uderzył Ficek, bramkarz sparował piłkę, ale dotknął ją ręką również obrońca i strzałem z „wapna” prowadzenie Groniu dał Ficek. Kilka minut później było 1:3, gdy do siatki wpadła piłka kopnięta przez Smolca. W 77 drugiego gola zapisał na swoim koncie Harmata. Wykorzystał niezdecydowanie obrońców wychodząc „sam na sam” z bramkarzem i skutecznie sfinalizował akcję.

 
- Spotkanie miało typowo C – klasowy poziompodsumowuje prezes Orła Tomasz Pytlowski. – Mnóstwo walki i niedokładności. Cieszy ambitna postawa naszego zespołu, który nie ugina się pod ciężarem kolejnych porażek.

 

 

 

 
DĄB II PASZKÓWKA – VICTORIA PÓŁWIEŚ 0:5 (0:2)

 
Bramki: M. Dawidowicz 2 (obie z karnych), M. Maślona, Frączek, Krężołek.

 
- Byliśmy lepsi pod każdym względem i te pięć goli, to najniższy wymiar kary dla gospodarzymówi piłkarz Victorii Piotr Dawidowicz.

 
Nieco ponad kwadrans utrzymywał się wynik bezbramkowy. Budowanie „manity” rozpoczął M. Maślona uderzając zza pola karnego po ziemi przy słupku. Następne dwa gole to zasługa M. Dawidowicza, egzekwującego rzuty karne (rozdzieliła je przerwa w meczu). Czwarty gol to zasługa Frączka, uderzającego po crossowym podaniu z pierwszej piłki nad bramkarzem. W 82 minucie padł najbardziej efektowany gol. Piłkę wymieniło pięciu zawodników. Finalne podanie zaliczył T. Maślona, a do siatki trafił Krężołek.

 

 

 

 
GRÓD GRODZISKO – ZASKAWIANKA 2:1 (2:1)

 
Bramki: Ciemiera, Stanek – Mikołajczyk.

 
Gdyby gospodarze lepiej nastawili celowniki przed meczem mogli w pierwszych minutach rozbić Zaskawiankę. Zdołali jednak zdobyć dwa gole w 8 i 18 minucie. Najpierw piłkę w środku pola przechwycił Bałuch, minął rywala i „znalazł” Ciemierę, który zrobił co do niego należało. Potem po asyście Czopka z gola cieszył się Stanek; zanim oddał strzał zgasił piłkę na klatce piersiowej. W 32 minucie kontaktową, ale jak się okazało również jedyna bramkę dla Zaskawianki zdobył Mikołajczyk. Po kilkudziesięciometrowym podaniu z wolnego przyjął piłkę i zaskoczył bramkarza strzałem z półobrotu.

 
- Zaczęliśmy bardzo dobrzemówi Adam Kutermak, trener Grodu. – W pierwszych 25 minutach wprawdzie zdobyliśmy dwa gole, ale zmarnowaliśmy trzy stuprocentowe sytuacje, na dodatek nie wykorzystaliśmy karnego. Powinno być nawet 5:0. Potem mecz się wyrównał. Ważne że zdobyliśmy punkty i podtrzymujemy świetną passę. Licząc końcówkę rundy wiosennej i obecny sezon, wygraliśmy dziewięć z dziesięciu meczów, jeden zremisowaliśmy.

 
- Niewiele można powiedzieć pozytywnego o tym spotkaniumówi trener Zaskawianki Adam Serwin. – Mielibyśmy szansę na remis, ale tylko przy bardzo dużym szczęściu. Gród był zespołem dużo lepszym.

 

 

Fot. Orzeł Radocza