• 002
  • moja liga
  • 002
  • moja liga
  • slider003
Brak pluginu Flash
drewan
Jesteś: Strona główna -> Klasa C2 -> Klasa C II. 4 kolejka.

Klasa C II. 4 kolejka.

skawa wit - grodzisko-crop

Do 65 minuty Zaskawianka remisowała na własnym terenie ze Skawą Witanowice, ale potem wyprowadziła pięć szybkich ciosów. Gronie Zagórnik wygrywało z Grodem Grodzisko kwadrans przed końcem, jednak punkty do plecaka zapakowali goście. Zwany He-Manem Wojciech Meres z Chrząstowic stał się ojcem zwycięstwa swojej drużyny. Wbił rezerwom Dębu Paszkówka cztery gole, a Sokół bez problemu odesłał gości „z kwitkiem”. Victoria Półwieś zagrała słabszy mecz, co potrafili wykorzystać goście z Kozińca, prezentujący akurat dobry futbol. Nie doszło do skutku spotkanie dwóch Orłów – z Ryczowa i Radoczy.

 

 

 
ZASKAWIANKA – SKAWA WITANOWICE 7:3 (1:1)

 
Bramki: Nowak, Jamróz, Czuba, Stuglik, Pieróg, Mikołajczyk, Pytel – Kania 2, Dębski.

 
Gospodarze dokonali rzadkiej sztuki. O ile na poziomie klasy C siedem goli nie jest wydarzeniem nadzwyczajnym, choć zasługującym na uznanie, to już podziału łupu w takiej sytuacji na 7 piłkarzy jest rzeczą niezwykłą.
Pierwszego gola zdobyli goście za sprawą Dębskiego. Jeszcze przed przerwą wyrównał strzałem zza „szesnastki” Nowak. Po godzinie ładne trafienie zapisał na swoim koncie Czuba, ale w 64 minucie do wyrównania doprowadził Kania. Do tego momentu trudno było się spodziewać pogromu. W ostatnich 20 minutach gospodarze dziurawili siatkę Skawy aż pięciokrotnie. Czuba trafił po centrze Jamroza, Stuglik zaskoczył bramkarza półgórna piłką. Pieróg skorzystał z asysty Mikołajczyka. Później sam Mikołajczyk posłał futbolówkę między słupki po solowej akcji, po czym znów dograł koledze, tym razem Pytlowi, który ustalił wynik. W międzyczasie na 4:3 drugiego gola zdobył dla gości Kania.

 
- Gole zdobyli wszyscy pomocnicy i napastnicypodkreśla zadowolony trener Zaskawianki Adam Serwin.Pół godziny zajęło nam odpowiednie wejście w mecz, ale jest zadowolony, bo graliśmy zespołowo. Piłkarze szukali się na boisku. Przytrafiły się błędy w obronie, stąd gole dla Skawy. Zobaczymy, co zaprezentujemy w meczach wyjazdowych.

 



 

 

 

 
GRONIE ZAGÓRNIK – GRÓD GRODZISKO 1:2 (0:0)

 
Zacięty mecz w Zagórniku. Każda z drużyn mogła sięgnąć po trzy punkty. Gole padły w ostatnim kwadransie. W 76 minucie Karcz dobił strzał Lechendro i to gospodarze byli „z przodu”. Po chwili mogli prowadzić 2:0, ale obrońca gości wybił piłkę z linii bramkowej. Między 83 a 88 minutą Gród zdołał „ukłuć” dwa razy. Czopek dobił piłkę, po tym jak z rak wypuścił ją na 3 metrze bramkarz, a później D. Kajfasz celnie uderzył z 20 metrów nad murem.

 
- Obie drużyny zagrały dobry meczzapewnia prezes Gronia Czesław Góra. – Remis byłby sprawiedliwszy, zresztą potwierdzali to również goście. Zmarnowaliśmy kilka bardzo dobrych akcji. Kadrowo „idziemy” ku lepszemu.

 
- Wygraliśmy, ale przyznam, że mieliśmy trochę szczęścia, podobno sprzyja lepszymuśmiecha się trener Grodu Adam Kutermak. – Pod względem czysto piłkarskim byliśmy lepsi, ale gospodarze grając prostą piłkę z obrony do przodu, stwarzali zagrożenie. My też mieliśmy dobre sytuacje. O jednego gola byliśmy lepsi, ale mecz mógł się zakończyć naszą porażką.

 

 

 

 

 
SOKÓŁ CHRZĄSTOWICE – DĄB PASZKÓWKA 8:1 (3:1)

 
Bramki: W. Meres 4, A. Meres 2, Knapik, Cichoń – Gonciarczyk.

 
Na razie Sokół gromi rywali na własnym boisku. Rezerwy Dębu nie miały nic do powiedzenia, choć zdobyły w 8 minucie pierwszego gola po strzale obok bramkarza Gonciarczyka (asystował Zamysłowski). Potem dwoma golami odpowiedział „król polowania”, czyli Wojciech Meres, zwany przez kolegów He-Manem (superbohater z kreskówki). W tym meczu potwierdził akuratność ksywki, bo po trzecim golu zdobytym przed przerwą przez Knapika, po pauzie znów dwa razy pognębił bramkarza. Wszystkie jego gole były efektowne – dwa z woleja, jeden z wolnego, a innego (pierwszego) zdobył uderzeniem z ostrego kąta pod poprzeczkę. Dwa gole do zestawu dorzucił Adrian Meres, w tym raz trafiając z karnego. Trafienie fetował też Cichoń pakujący piłkę do pustej bramki.

 
- Znamy zespół z Paszkówki i wiedzieliśmy, że jest szansa wygraćmówi piłkarz Adrian Meres. – Goście przyjechali w dwunastu, poza tym byli to młodzi zawodnicy. Nastawiliśmy się od początku na ataki. Można było strzelić jeszcze kilka goli, sam zmarnowałem trzy świetne okazje. Celem na rundę jesienną jest 9 punktów, mamy już sześć. Teraz każde „oczko” będzie cenne, bo przed nami mecze z mocniejszymi rywalami.

 

 

 

 

 
VICTORIA PÓŁWIEŚ – CZARNI KOZINIEC 0:2 (0:0)

 
Bramki: Kwiatkowski 2.

 
Najciekawiej zapowiadający się mecz przyniósł jednak niespodziankę. Wprawdzie Czarni nie są już drużyną z wiosny, ale Victoria w meczach pucharowych i pierwszych trzech kolejkach udowodniła swoją wartość. W pierwszej połowie goście nie wykorzystali karnego. W drugiej dwukrotnie „błysnął” Wojciech Kwiatkowski. W 52 minucie ślicznym, mocnym strzałem z wolnego, z około 22 metrów zmiótł pajęczynę „okienka” bramki gospodarzy. W 74 minucie bramkarz Victorii faulował Krzysztofa Dyrcza w polu karnym. Piłkę na „wapnie” ustawił Kwiatkowski i przypieczętował zwycięstwo.

 
- Goście nie dominowali w tym meczustwierdza gracz Victorii Piotr Dawidowicz. – Zdobyli gole po stałych fragmentach. Nam zabrakło szczęścia, przykładowo ja trafiłem w słupek. Fakt – nie zagraliśmy najlepiej, kiedyś musiało się przytrafić słabsze spotkanie, ale się nie załamujemy. Zabrakło nam dwóch wiodących postaci – Krężołka i Kowalczyka.

 
- Zagraliśmy bardzo dobrzeocenia trener Czarnych Daniel Zaborowski. – Przeciwnik mnie zaskoczył, bo niewiele ciekawego pokazał. Nie pozwalaliśmy na to. Właściwie Victoria oddała dwa strzały. Z każdym meczem „wyglądamy” lepiej. Jakość z treningów przekłada się już na to, co się dziej na boisku w lidze. Straciliśmy do tej pory dwa gole, wynikały z błędów bramkarzy. Na treningu mam 25 ludzi, podobnie na meczach. Czasem sześciu muszę odesłać na trybuny. Trwa walka nie tylko o pierwszą „jedenastkę”, ale i „osiemnastkę”.

 

 

 

 

 
ORZEŁ II RYCZÓW – ORZEŁ RADOCZA 3:0 (WALKOWER)

 
Mecz nie doszedł do skutku, gdyż goście nie stawili się na meczu. Jeden z działaczy Orła Radocza poinformował, że awarii uległ bus, którym drużyna jechała do Ryczowa.