• moja liga
  • 002
  • moja liga
  • 002
  • slider003
Brak pluginu Flash
drewan
Jesteś: Strona główna -> Klasa C1 -> Klasa C I. 9 kolejka.

Klasa C I. 9 kolejka.

Filkówka next-crop

Im bliżej końca rozgrywek, tym mniej rozgrywanych meczów. Po wycofaniu się rezerw Sokoła Przytkowice i walkowerze dla Zrywu, w ostatniej kolejce doszło do zaledwie trzech spotkań. Jedno kompletnie bez historii. Skawa Jaroszowice gładko pokonała na wyjeździe Jastrzębiankę, choć naprawdę dobrze zagrała dopiero w ostatnich dwudziestu minutach. Utrzymujący się za czołową dwójką Chełm musiał mecz z Filkówką wygrać, żeby móc jeszcze o czymkolwiek myśleć na wiosnę. Goście dzielnie stawiali opór, ale w końcu „pękli”. Pogoń Bugaj to nieprzewidywalny zespół. Gdyby na własnym boisku okazał się lepszy od piłkarzy ze Skawinki, wskoczyłby na „pudło” po jesieni. Mecz jednak przegrał, przez co Korona… zrównała się z nim punktami.

 

 

 
CHEŁM STRYSZÓW – FILKÓWKA BARWAŁD 3:0 (0:0)

 
Bramki: Wiewióra, Malczyk (samobójcza), Mucha.

 
- Chociaż wynik brzmi 3:0, to trzeba było włożyć dużo sił i energii, aby to spotkanie wygraćmówi Andrzej Bańdura, trener Chełmu. – Przeważaliśmy, ale nie mamy szczęścia w zdobywaniu bramek. Pierwsza połowa była bardzo dobra. Przeprowadziliśmy dużo akcji oskrzydlających, oddaliśmy wiele strzałów na bramkę, ale to się nie przekładało na gole. Mówiłem zawodnikom w przerwie, aby grali tak dalej to bramki padną i tak było. Do pełni szczęścia po rundzie jesiennej brakuje mi jednak 3-4 punktów.

 
W pierwszej odsłonie mimo przewagi gospodarzy bramki nie padały. Strzelali Łypik, Wiewióra, Mirocha, ale golkiper cudem bronił te uderzenia. Zresztą bramkarz Krzysztof Kaczmarczyk przypłacił kontuzją ofiarne interwencje, łamiąc sobie dwa palce. W drugich 45 minut Chełm był już skuteczniejszy. Sebastian Wiewióra zszedł z prawego boku do środka i strzelił. Piłka przeleciała między nogami bramkarza i wpadła do siatki. W 71 minucie Michał Mirocha uderzył w kierunku bramki. Futbolówka minęła już bramkarza, a próbujący interweniować Sławomir Malczyk wpakował ją do własnej bramki. Ostatnie trafienie w doliczonym czasie gry było trafieniem Adriana Muchy. Zaskoczył bramkarza, który spodziewał się dośrodkowania.

 
- Byliśmy słabsinie ukrywa Łukasz Kijowski, zawodnik Filkówki. – Dopóki mieliśmy siły, to dobrze broniliśmy się. Chełm to najlepsza ekipa z jaką graliśmy, najlepiej operowali piłką. Atakowali nas często i w końcu coś im musiało wpaść.



 

 

 

 
JASTRZĘBIANKA JASTRZĘBIA – SKAWA JAROSZOWICE 0:7 (0:1)

 
Bramki: Mikołajczyk 3, Pietrzak 3, Mrugacz.

 
- Pierwsza połowa była bardzo dobra w naszym wykonaniuuważa Tadeusz Radoń, prezes Jastrzębianki. – W drugiej wszystko się jednak posypało. Być może zabrakło nam sił, bo graliśmy już w pierwszej części gry w dziesiątkę. Im dłużej ten mecz trwał, tym gorzej nam szło, a ostatnie 15 minut to był pogrom.

 
Jastrzębianka walczyła dzielnie, jednak od 33 minuty musiała sobie radzić w osłabieniu. Czerwoną kartkę dostał Jacek Maj. Skawa wykorzystała liczebną przewagę strzelając gola do szatni. Sławomir Mrugacz dostał prostopadłe podanie i mocno uderzył obok bramkarza. Już w 72 minucie po dograniu Pietrzaka, Mikołajczyk trafił z pierwszej piłki. Ostatnie dziesięć minut to aż pięć goli dla Skawy. Najpierw dwukrotnie znów trafiał Mikołajczyk. Po rzucie wolnym pośrednim z jedenastu metrów strzelił pod poprzeczkę, a później położył dwóch obrońców w polu karnym i znalazł drogę do siatki z pięciu metrów. Hat-tricka w pięć minut zanotował Michał Pietrzak. Pierwszego gola zdobył po zagraniu wzdłuż bramki i wykończeniu z czternastu metrów pod poprzeczkę, a dwa kolejne wykorzystując sytuację sam na sam z bramkarzem.

 
- Bardzo nerwowo zaczęliśmy ten meczrelacjonuje Krzysztof Żak, trener Skawy. – W pierwszej połowie za szybko chcieliśmy zdobyć gola, pozbywając się piłki. Przez pierwsze 20 minut drugiej odsłony chłopaki myśleli, że mecz chyba wygra się sam, bo nie można powiedzieć nic dobrego o naszej grze w tym fragmencie. Później opanowaliśmy sytuację i w ostatnim kwadransie daliśmy koncert gry. Coś się ruszyło, pograliśmy z pierwszej piłki, wychodziliśmy na pozycję. To, o czym wspominałem w założeniach, wprowadziliśmy dopiero w ostatnich piętnastu minutach. Rozciągaliśmy rywali do boku, spokojnie grając piłką.

 

 

 

 
POGOŃ BUGAJ – KORONA SKAWINKI 0:1 (0:1)

 
Bramka: Pocielej.

 
- Zabrakło nam sposobu na Koronę, bo walki nie można nam odmówićpodkreśla Jakub Ziemla, zawodnik Pogoni. – Graliśmy jak równy z równym. Remis byłby bardziej sprawiedliwym wynikiem. Korona to dobry zespół, mający w swoich szeregach kilku doświadczonych zawodników, do których dołączeni są młodsi. W drugiej części gry mieliśmy delikatną przewagę. Nie było nic do stracenia i atakowaliśmy ze wszystkich sił.

 
Jedyną bramkę zdobył Tadeusz Pocielej w 15 minucie meczu. Przymierzył z rzutu wolnego, z 20 metrów od słupka. Wyrównać powinien Tomera, ale przegrał pojedynek z bramkarzem, a Mateusz Ziemla po dośrodkowaniu z rzutu rożnego trafił w słupek. Korona mogła podwyższyć prowadzenie za sprawą Wacława Kota. Golkiper był jednak na posterunku.

 
- Wynik jest dla nas dobry i uważam, że sprawiedliwymówi Daniel Słonina, zawodnik Korony. – Mieliśmy niewielką przewagę optyczną, tak z 55 do 45 procent w posiadaniu piłki. Spotkanie momentami było bardzo fajne, ale wkradał się też chaos. Mieliśmy w tym meczu gorsze chwile, ale widać było, że piłka się „kleiła”, wymieniliśmy parę fajnych podań i nieźle to wyglądało. Żałujemy, że runda się już kończy, bo moglibyśmy podgonić teraz czołówkę.

 

 

 

 
ZRYW LANCKORONA – SPARTAK SKAWCE 3:0 (WALKOWER)

 
Spartak oddał mecz walkowerem. Paweł Kadela w dniu meczu brał ślub i większość drużyny była na tej uroczystości.

 
- Nasz prezes kontaktował się z działaczami Zrywu kilka razy chcąc przesunąć spotkanie, ale gospodarze nie zgodzili się na takie rozwiązanietłumaczy działacz Spartaka Mateusz Warchał.