• 002
  • slider003
  • moja liga
  • moja liga
  • 002
Brak pluginu Flash
drewan
Jesteś: Strona główna -> Klasa C1 -> Klasa C I. 8 kolejka.

Klasa C I. 8 kolejka.

zryw news

Dziesięć goli w konfrontacji Spartaka Skawce z Pogonią Bugaj (4:6). Jak się okazuje cztery bramki zdobyte na własnym boisku nie gwarantują zwycięstwa. Z kolei dać je może gra przez ponad 80 minut w liczebnym osłabieniu… Filkówka męczyła się ze Zrywem, który miał szansę zdobyć pierwszy punkt w tym sezonie, ale dwa karne dla gospodarzy przechyliły szalę zwycięstwa na ich korzyść. W meczu „za sześć punktów” Skawa Jaroszowice w najskromniejszych rozmiarach pokonała Chełm Stryszów, dzięki czemu nadal trzyma kurs na klasę B. Tarnawianka zdobyła punkty bez walki, gdyż goście z Jastrzębi nie mogli zebrać składu.

 

 

 
SPARTAK SKAWCE – POGOŃ BUGAJ 4:6 (0:3)

 
Bramki: Błachut 3, Łach – Tomera 2, Serwin 2, J. Ziemla, Bielak.

 
- To był tragiczny mecz w naszym wykonaniunie ukrywa Mirosław Błachut, strzelec trzech goli dla Spartaka. – Gramy fatalnie. Spowodowane jest to też tym, że brakuje nam sześciu zawodników. Niestety nasz styl jest kiepski. Skoro jednak zdobyliśmy cztery bramki, to powinniśmy byli wygrać to spotkanie. Karygodna jest strata tylu bramek i to grając w przewadze u siebie. Muszą nastąpić jakieś zmiany, bo inaczej to nie ma sensu.

 
Już w 8 minucie Wiesław Łuczak wyleciał z boiska za umyślne zagranie ręką i goście musieli grać w dziesięciu. To jednak nie przeszkodziło im w punktowaniu rywali. Strzelanie w 27 minucie rozpoczął Daniel Tomera. Po jego uderzeniu bramkarz odbił piłkę, która po dziwnej rotacji wtoczyła się do siatki. Drugie trafienie padło łupem Adama Serwina. Dostał prostopadłe podanie od Mateusza Ziemli i wykorzystał sytuacje sam na sam. Zarówno Tomera jak i Serwin byli autorami kolejnych bramek dla gości, które przedzielił gol Mirosława Błachuta. Wykorzystał on rzut karny. Na 5:1 trafił Jakub Ziemla, po strzale w długi róg. Od tego momentu rozpoczęła się wymiana ciosów. 2:5 było za sprawą Błachuta, który uderzył z 18 metrów pod poprzeczkę. Kolejny gol to dzieło Pawła Bielaka (2:6). Skutecznie dobił próbę Mateusza Ziemli. Spartak w końcówce się obudził i zmniejszył rozmiary porażki. Najpierw Błachut trafił w krótki róg po rękach bramkarza, a wynik ustalił Jan Łach, kopiąc piłkę w długi róg po asyście Błachuta.

 
- Pierwszą połowę graliśmy z wiatrem i to wykorzystaliśmywyjaśnia Jakub Ziemla, zawodnik Pogoni. – Ciężko było grać, bo praktycznie przez cały meczy występowaliśmy w „dziesiątkę” i czyhaliśmy głównie na kontry. W drugiej odsłonie zabrakło nam trochę spokoju i opanowania. Cieszy to, że zdobyliśmy tyle bramek, to dobry prognostyk na kolejny mecz. Wygraliśmy, bo lepiej operowaliśmy piłką od przeciwnika i wykorzystaliśmy warunki atmosferyczne.



 

 

 

 
FILKÓWKA BARWAŁD – ZRYW LANCKORONA 3:2 (2:2)

 
Bramki: Kijowski (karny), Mamcarczyk (karny), Malczyk – Klasik, Mokwa.

 
- Goście to jedna z lepszych drużyn z jakimi graliśmy mimo ich pozycji w tabelitwierdzi Łukasz Kijowski, zawodnik Filkówki. – Początek był słaby w naszym wykonaniu. Na szczęście udało nam się odrobić dwubramkową stratę, ale spotkanie nie było dobre jeśli chodzi o naszą grę. Notowaliśmy dużo niedokładnych podań i strat, co z pewnością wynika z braków treningowych.

 
Świetnie ten pojedynek rozpoczęli goście, którzy wciąż szukają pierwszych punktów. Już w 8 minucie po wyrzucie z autu Kordela i niefortunnej interwencji obrońcy Filkówki, piłka spadła pod nogi Sebastiana Klasika. Stał on plecami do bramki i sprytną „półprzewrotką” zdobył bramkę. Zaledwie cztery minuty później skutecznym strzałem z 16 metrów popisał się Szymon Mokwa i było już 0:2. Gospodarze wzięli się do odrabiania strat. Najpierw po zagraniu ręką, „jedenastkę” wykorzystał Łukasz Kijowski, a potem po faulu na Karamańskim, także rzut karny wykorzystał Kamil Mamcarczyk. Dwanaście minut przed końcem pojedynku, po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Koczura, decydującą bramkę głową zdobył Sławomir Malczyk.

 
- Rzuty karne podyktowane dla gospodarzy zadecydowały o wynikumówi Sebastian Klasik, zawodnik Zrywu. – Po nich wszystko się posypało. Ogólnie to był mecz na remis, a nasza gra nie wyglądała źle. Niestety, punktów dalej nie mamy. Trzeba poprawić głównie skuteczność. To spotkanie zagraliśmy lepiej od poprzednich i w końcu udało nam się zdobyć bramkę z gry.

 

 

 

 
SKAWA JAROSZOWICE – CHEŁM STRYSZÓW 1:0 (0:0)

 
Bramka: Mikołajczyk.

 
- Mogę być zadowolony tylko z końcowego rezultatupodkreśla Krzysztof Żak, trener Skawy. – W drugiej połowie Chełm Stryszów całkowicie przejął inicjatywę, a my za głęboko się cofnęliśmy. Pozwoliliśmy rywalowi grać i przez 40 minut gra toczyła się na naszej połowie. Niepotrzebnie się tak cofnęliśmy. Może to wynikało z braku sił, bo nie mieliśmy pełnej kadry. Udało się jednak wybronić i takie zwycięstwa szczególnie smakują.

 
To goście sprawiali lepsze wrażenie, ale na nic im się to zdało. Już w 10 minucie najlepszą okazję zmarnował Michał Mirocha. Zamiast strzelać, przekładał piłkę z nogi na nogę i został zablokowany. Później on i Pawłowski uderzali nad poprzeczkę. Decydujące trafienie padło zaraz po przerwie. Mariusz Leń wyrzucił piłkę z autu, podanie przedłużył Michał Galas, a głową bramkarza uprzedził Mikołajczyk. Na 2:0 w 75 minucie mógł podwyższyć Michał Pietrzak. Przegrał jednak pojedynek z bramkarzem. Chełm atakował do końca, ale bez powodzenia.

 
- Mieliśmy trochę więcej z gry, ale co z tego, kiedy jeden prosty błąd kosztował nas stratę punktówzałamuje ręce Andrzej Bańdura, trener Chełmu.Brakło nam szczęścia, umiejętności. Gramy nieźle w polu, ale nie możemy trafić do bramki. Nie mam pretensji do chłopaków, bo zagrali dobre zawody. Grali ambitnie. Zagapiliśmy się jednak przy wyrzucie z autu i to nas srogo kosztowało.

 

 

 
TARNAWIANKA TARNAWA – JASTRZĘBIANKA JASTRZĘBIA 3:0 (WALKOWER)

 
Z powodu kontuzji i pracy, goście nie wybrali się na mecz. Mieli tylko sześciu zawodników zdolnych do gry.