• 002
  • moja liga
  • moja liga
  • 002
  • slider003
Brak pluginu Flash
drewan
Jesteś: Strona główna -> Klasa C1 -> Klasa C I. 7 kolejka.

Klasa C I. 7 kolejka.

stryszów155Strzyszów 15

W meczu kolejki Tarnawinka pokonała Skawę Jaroszowice. Padło sporo goli, a na boisku było nerwowo. Filkówka prowadziła w Bugaju 2:0 i 3:1, ale musiała się zadowolić punktem. Chełm Stryszów zapewnił sobie trzy punkty praktycznie w pierwszej połowie meczu ze Zrywem, któremu zaaplikował w tym okresie cztery gole. Piłkarze Korony Skawinki miło będą wspominać wypad do Jastrzębi, gdyż wbili miejscowemu klubowi siedem goli. Z rozgrywek wycofały się rezerwy Sokoła Przytkowice.

 

 

 
POGOŃ BUGAJ – FILKÓWKA BARWAŁD 3:3 (0:1)

 
Bramki: Serwin, Salawa, Tomera – Karamański 2, Mamcarczyk.

 
Filkówka prowadziła 2:0 po trafieniach Mamcarczyka i Karamańskiego finalizującego głowa składną akcję z Koczurem. Pogoń odpowiedziała dopiero w 70 minucie. Serwin trafił w górny róg bramki. Piłkę wycofał mu Łuczak. Po strzale Sarapaty, futbolówka odbiła się od obrońcy, Karamańskiego i zaskoczyła bramkarza gospodarzy (1:3). Końcówka należała jednak do nich, bo w ostatnich 10 minutach zdobyli dwa gole. Pierwszego zapisał na swoim koncie Salawa, domykając na „długim słupku” akcję J. Ziemli, a cztery minuty przed końcem po kolejnym podaniu J. Ziemli, tym razem z połowy boiska, Tomera posłał piłkę do siatki z bardzo ostrego kąta.

 
- Przy stanie 0:0 nie wykorzystałem karnegomówi Jakub Ziemla, piłkarz Pogoni. – Pierwszą połowę przegraliśmy, ale gdy więcej operowaliśmy piłką, przeciwnik się gubił. Po przerwie lepiej się prezentowaliśmy. Trener nieco poprzestawiał drużynę, co przyniosło efekty. Przenieśliśmy ciężar gry na połowę Filkówki.

 
- Nie mogliśmy skorzystać z jedynego nominalnego bramkarza i podstawowego obrońcymówi Łukasz Kijowski, piłkarz Filkówki.Na ławce rezerwowych było dwóch piłkarzy, którzy jeszcze nigdy nie grali w rozgrywkach. Musieli wejść już po 20 minutach, gdyż przytrafiły się kontuzje. Dwukrotnie zbyt szybko dawaliśmy gospodarzom złapać kontakt. Szkoda, że w ostatniej minucie „setkę” zmarnował Mamcarczyk.



 

 

 

 
ZRYW LANCKORONA – CHEŁM STRYSZÓW 1:5 (0:4)

 
Bramki: Malina – Ogarek 2, Makówka, Mirocha, Łypik.

 
Właściwie przed przerwą wszystko było jasne. Pierwsze dwie bramki dla gości zdobył Ogarek. Najpierw trafił w „okienko, potem przelobował bramkarza. Trzeci gol to zasługa Makówki, zamykającego oskrzydlającą akcję. Z kolei Mirocha „kiwnął” trzech obrońców, bramkarza i dopełnił formalności. Honor gospodarzy uratował Malina, celując z wolnego nad murem. W odpowiedzi do siatki trafił Łypik. Podawał Stawowy.

 
- Szukając nowych rozwiązań zaryzykowałem w tym meczu i nie wyszło to dobrzemówi trener Zrywu Marian Król. – Strzelamy mało bramek i chciałem zagrać bardziej ofensywnie, przesuwając zawodnika z obrony do ataku. Dostaliśmy cztery gole. Po przerwie wróciłem do starego ustawienia i zremisowaliśmy tę część 1:1. Dałem pograć 16 i 17 – latkom. W żadnym z siedmiu meczów nie miałem identycznego zestawienia obrony.

 
- Z pierwszej połowy jestem zadowolony, ale w drugiej wróciły stare przyzwyczajeniamówi trener gości Andrzej Bańdura. – Zawodnicy zaczęli dyskutować, zbierać kartki, dali się prowokować. Gdyby, przykładowo, zremisowali pierwszą połowę, w drugiej mogłoby być ciężko o zwycięstwo.

 

 

 

 
TARNAWIANKA TARNAWA – SKAWA JAROSZOWICE 5:3 (2:2)

 
Bramki: Stopka 2, Bury, Stypuła, samobójcza – M. Pietrzak 2, Mikołajczyk.

 
Po 10 minutach było 2:0 dla tarnawian. Bury trafił głową, a drugi gol sprezentował gospodarzom obrońca, lobując swojego bramkarza. Od 15 minuty gości grali w „dziesiątkę”, bo czerwoną kartką za „pyskówkę” otrzymał Szymon Pietrzak. Mimo to przed przerwą doprowadzili do remisu. Po rzucie wolnym Mikołajczyka piłka odbiła się od muru i zmyliła bramkarza. Potem Michał Pietrzak minął obrońcę i puścił piłkę obok bramkarza. Na 3:2 wyprowadził swój zespół Stypuła, uderzając „pod ladę”, a dwubramkowe prowadzenie zapewnił Tarnawiance Stopka trafiając… kolanem. Przyjezdni zdołali nawiązać kontakt za sprawą „płaskiego” uderzenia w długi róg Michała Pietrzaka, ale sprawę trzech punktów „zaklepał” Stopka dobijając piłkę z bliska.

 
- To był bardzo ważny meczstwierdza trener Tarnawianki Marek Mirocha. – Jestem zadowolony, bo zawodnicy byli odpowiednio zmobilizowani, nie tak jak w poprzednich meczach. Na boisku toczyła się twarda gra, po czerwonej kartce dużo było fauli, złośliwości z obu stron. Ogólnie – atmosfera była napięta.

 
- Ten mecz będzie mi się chyba śnił po nocachmówi niepocieszony trener Skawy Krzysztof Żak. – Nie wiem w jaki sposób mogliśmy stracić pięć goli po wyrzutach piłki z autu. To niewiarygodne. Uczulałem chłopaków jak mają reagować w takich sytuacjach. Niestety wybijali piłki przed siebie. Nie umieliśmy zastosować środków zapobiegawczych. Tarnawianka z gry praktycznie nam nie zagroziła. Oddała kilka strzałów z dalszej odległości.

 

 

 

 
JASTRZĘBIANKA JASTRZĘBIA – KORONA SKAWINKI 0:7 (0:4)

 
Bramki: Pocielej 3, Lempart 2, R. Słonina, Wadowski.

 
Dużo goli, ale historia meczu krótka – pełna dominacja Korony, która tak efektownego zwycięstwa nie zanotowała już od bardzo dawna. Jako pierwszy piłkę do siatki pokierował R. Słonina, kapitalnie uderzając z 25 metrów w górny róg bramki. Dwa kolejne gole to zasługa grającego w napadzie Tadeusza Pocielaja, który wygrał pojedynki z bramkarzem. Przed przerwą trafił też Lempart, choć zrobił to na dwa razy. Pocielej ustrzelił hat-tricka wykonując „jedenastkę” za zagranie ręką. Szóstego gola zdobył Lempart, wyszedł zza obrońcy do piłki zagranej przez Białka i uderzył w długi róg. W obozie Korony wszystkich najbardziej ucieszył gol 16-letniego Wadowskiego. Wszedł na plac gry w 81 minucie i już po 30 sekundach korzystając z dogrania Fabisia, strzałem po ziemi pokonał bramkarza.

 
- Mimo determinacji, ten mecz nam nie wyszedłmówi prezes Tadeusz Radoń. – Byliśmy osłabieni. Na dodatek tuż przed meczem z występu zrezygnowało dwóch piłkarzy. Mamy bardzo wysoką średnią weku. Nasz najmłodszy piłkarz ma 30 lat. Wielu chłopaków nigdy nie grało w zorganizowanych rozgrywkach.

 
- Zagraliśmy bardzo dobrze w ofensywie, nie było przypadkowych goli, wszystkie zostały poprzedzone ciekawymi akcjamizaznacza piłkarz Daniel Słonina. – Mimo że jestem kontuzjowany, zaszła potrzeba bym stanął między słupkami. Okazały wynik podbuduje zawodników.

 

 

 
SOKÓŁ II PRZYTKOWICE – SPARTAK SKAWCE 0:3 (WALKOWER)

 
Przed 7 kolejką rezerwy Sokoła Przytkowice wycofały się z rozgrywek.