• slider003
  • moja liga
  • moja liga
  • 002
  • 002
Brak pluginu Flash
drewan
Jesteś: Strona główna -> Klasa C1 -> Klasa C I. 6 kolejka.

Klasa C I. 6 kolejka.

C I król strzelców-crop

Lider z Jaroszowic nie namęczył się wygrywając gładko ze Zrywem Lanckorona, w którego szeregach wyróżniała się jedynie bramkarz. Dwutygodniowa przerwa odbiła się czkawką Chełmowi Stryszów, który nie potrafił znaleźć recepty na zdeterminowany zespół z Bugaja. Spartak Skawce wraz z Jastrzębianką urządziły sobie konkurs rzutów karnych. Tarnawianka przywiozła ze Skawinek trzy punkty, a piłkarze Filkówki nie musieli się nawet zbrudzić, żeby zwyciężyć z rezerwami Sokoła Przytkowice, który po raz drugi z rzędu oddał mecz walkowerem.

 

 

 
SKAWA JAROSZOWICE – ZRYW LANCKORONA 3:0 (1:0)

 
Bramki: Mikołajczyk 2, Mrugacz.

 
- Jak na nasze braki kadrowe, nie wyglądało to najgorzejocenia Krzysztof Żak, trener Skawy. – Momentami gra układała się bardzo dobrze, choć czasami zdarzają się przestoje i wtedy oddajemy pole rywalom, wdajemy się w kiwki i za szybko chcemy znaleźć rozwiązanie akcji. Zaprezentowaliśmy się solidnie w obronie i rywale nie zmusili do większego wysiłku bramkarza.

 
Znakomicie w pierwszej odsłonie bronił bramkarz Zrywu i to głównie dzięki niemu, goście mieli po 45 minutach mieli szansę na korzystny wynik. Kilka świetnych strzałów oddał Mikołajczyk, ale bez efektu aż do 43 minuty. Dopadł wtedy do piłki i mocnym, plasowanym strzałem pokonał bramkarza. Po przerwie najlepszą okazję po stronie przyjezdnych zmarnował Mąkosa. Z siedmiu metrów nie trafił praktycznie na pustą już bramkę. Po godzinie gry spory błąd przytrafił się obrońcom Zrywu. Podawali sobie piłkę, aż w końcu przejął ją Mikołajczyk i trafił na 2:0. Ostatni gol padł na trzy raty. Futbolówkę po strzale z dystansu nie opanował golkiper, nieskutecznie dobijał Janiczak, ale na linii do siatki wepchnął ją Mrugacz.

 
- Musimy chyba zmienić nazwę drużyny ze Zryw na Prezent Lanckoronamówi Marian Król, szkoleniowiec Zrywu. - Trzy bramki podarowaliśmy rywalom po idiotycznych, indywidualnych błędach. Niestety pojechaliśmy na mecz w okrojonym składzie i ściągnęliśmy na siłę dwóch zawodników, którzy od pół roku nie grają. Nie mamy napastnika. Będziemy próbowali przesunąć kogoś innego do ataku. Chyba zagra tam Gęboliś, może on coś więcej strzeli.



 

 

 

 
CHEŁM STRYSZÓW – POGOŃ BUGAJ 0:2 (0:1)

 
Bramki: J. Ziemla, Serwin.

 
- Jestem rozczarowany, zawiedliśmy na całej liniinie ukrywa rozgoryczenia Andrzej Bańdura, trener Chełmu. – Zabrakło nam umiejętności, precyzji, szczęścia. Mieliśmy więcej z gry. W naszą grę wkradła się niemoc. Zamiast uderzać w polu karnym, to zawodnicy próbowali podawać, przekładać piłkę, a rywal zagęszczał wtedy środek pola i neutralizował akcje. Wygrywa jednak ten, kto strzela, a nie ten, co ma sytuacje. Niektórzy chłopcy muszą przemyśleć pewne sprawy, bo mnie zawiedli.

 
Od początku meczu Pogoń zagrała odważnie i to się opłaciło. W 20 minucie Jakub Ziemla dał prowadzenie gościom. Z rzutu wolnego dośrodkował Mateusz Ziemla, a autor gola wygrał pojedynek z obrońcą i głową trafił do siatki. Gospodarze też mieli swoje okazje. Już na początku z boku dogrywał Łypik, ale nikt nie dołożył nogi. Sam na sam z bramkarzem wychodził Wiewióra, ale nagle nie wiedzieć czemu zwolnił i trafił wprost w niego. Oko w oko z golkiperem stanął też Daniel Tomera, ale wynik się nie zmieniał aż do 75 minuty. Jakub Ziemla prostopadłym podaniem obsłużył Adam Serwina, który przymierzył po ziemi w długi róg.

 
- Od razu podeszliśmy wysoko do przeciwnika, który chyba się tego nie spodziewałrelacjonuje Jakub Ziemla, zawodnik Pogoni.To był wyrównany mecz z naszą lekką przewagą. Gramy systemem 4-4-2, który wymaga dużo biegania i przez to w drugiej połowie trochę „siedliśmy” kondycyjnie. Mieliśmy jednak grać piłką i przystąpić do meczu z chłodną głową, co się udało.

 

 

 

 
SPARTAK SKAWCE – JASTRZĘBIANKA JASTRZĘBIA 4:3 (2:2)

 
Bramki: Łach 2, Bednarz 2 (obie z karnych) – Kasiarz 3 (dwie z karnych).

 
- Udało się wygrać pierwszy raz w sezoniecieszy się Mateusz Warchał, działacz Spartaka Skawce.Trochę słabo zaprezentowała się obrona. Musimy pracować nad tym, aby tracić mniej bramek, bo to nasza główna bolączka. Z przodu wyglądało to jednak dobrze, mieliśmy swoje sytuacje. Cieszymy się ze zwycięstwa, choć łatwo nie było, bo goście po każdej naszej bramce odpowiadali. Może brak koncentracji to spowodował. W każdym razie przed nami jeszcze dużo pracy, aby gra składnie wyglądała.

 
To był festiwal rzutów karnych. Zanim jednak do tego doszło, już po 9 minutach był remis. Jan Łach strzelił głową w kierunku bramki. Piłka wyślizgnęła się bramkarzowi z rąk i wpadła do siatki. Odpowiedział Kasiarz. Tym razem podobny błąd przytrafił się golkiperowi Spartaka. Potem był wspomniany „konkurs rzutów karnych”, z którego obie ekipy wyszły remisowo, a po dwa gole zanotowali Wojciech Bednarz i Marek Kasiarz. W międzyczasie Jan Łach zdobył swoją drugą bramkę po dośrodkowaniu Bednarza.

 
- Nie byliśmy gorsi, była szansa na remisuważa Tadeusz Radoń, prezes i bramkarz Jastrzębianki. – Było dobrze, ale niestety nie na tyle, aby wygrać. Rywale mieli więcej szczęścia od nas. Na dodatek pierwszą bramkę niestety sam sobie wbiłem.

 

 

 

 
KORONA SKAWINKI – TARNAWIANKA TARNAWA 1:2 (0:2)

 
Bramki: Pocielej (karny) – Miś, Żmudka.

 
- Zagraliśmy słaboocenia Tobiasz Skupień, zawodnik Korony.W ostatnich minutach przeważaliśmy. Remis był w zasięgu, ale przespaliśmy pierwszą połowę i to miało spory wpływ na wynik. Rywal był trochę lepszy od nas, chociaż też zagrał zawody typu: wybić i powalczyć. W drugiej połowie już bardziej graliśmy piłką, ale oddawaliśmy za mało strzałów.

 
Tarnawianka, choć nie zagrała wielkiego spotkania, początek miała naprawdę bardzo dobry. W cztery minuty zdobyła dwie bardzo podobne bramki. W obu przypadkach na skraju pola karnego podawał Dawid Kapłoniak. Najpierw egzekutorem okazał się Mateusz Miś, a potem Piotr Żmudka. Na 3:0 powinien trafić Bartłomiej Bury, ale nie wykorzystał rzutu karnego. Z trzech metrów w brzuch bramkarza trafił z kolei Leszek Stopka. Korona złapała kontakt w 82 minucie. Faulowany w polu karnym był Ryszard Białek, a rzut karny wykorzystał Tadeusz Pocielej. To były jednak wszystkie aktywa miejscowych.

 
- W tym meczu mieliśmy praktycznie zerową skutecznośćzauważa Rafał Durda, zawodnik Tarnawianki. – Nie graliśmy dobrze. O ile w pierwszej połowie zaprezentowaliśmy agresywną grę, o tyle już w drugiej przestaliśmy grać. Być może to było już spowodowane zmęczeniem. Zamiast strzelać, niepotrzebnie dogrywamy na piątym metrze. Musimy podejmować szybsze decyzje i brać więcej ciężaru gry na siebie. Twierdzę, że Korona Skawinki to najsłabsza drużyna z jaką graliśmy w tym sezonie.

 

 

 

 
FILKÓWKA BARWAŁD ŚREDNI – SOKÓŁ II PRZYTKOWICE 3:0 (WALKOWER)

 
To już chyba koniec przygody rezerw Sokoła w C klasie. Po raz drugi z rzędu przegrali walkowerem. Zespół z Przytkowic znowu nie zebrał się na mecz, bo nie pozwoliły mu na to kontuzje zawodników. Kadra pierwszego zespołu też jest przetrzebiona i nie ma kto wzmocnić rezerw. Z nieoficjalnych informacji wynika, że rezerwy Sokoła raczej poddadzą sezon.