• 002
  • 002
  • slider003
  • moja liga
  • moja liga
Brak pluginu Flash
drewan
Jesteś: Strona główna -> Klasa C1 -> Klasa C I. 5 kolejka.

Klasa C I. 5 kolejka.

stryszów155Strzyszów 15

Osłabiony Zryw musiał uznać wyższość Pogoni na jej boisku, choć… w drugiej połowie strzelił więcej goli. Filkówka nawiązała nieco poziomem gry do czasów gdy była czołową drużyną klasy C i bez kłopotu wygrała 2:0 w Jastrzębi. Spartakowi Skawce starczyło sił na jedną połową, toteż do przerwy remisował „w gościach” na boisku Tarnawianki. Potem rządzili już tylko miejscowi. Skawa Jaroszowice kontynuuje zwycięski marsz. Tym razem nie sprostała jej Korona Skawinki. Mający B – klasowe aspiracje Chełm Stryszów drugi mecz z rzędu wygrał walkowerem. Stryszowian zapewne cieszą punkty, ale odbudowanie rytmu meczowego nie zawsze jest sprawą prostą, więc w beczkę miodu sypnięto sporą łyżkę dziegciu.

 

 
POGOŃ BUGAJ – ZRYW LANCKORONA 3:2 (2:0)

 
Bramki: Serwin, J. Ziemla (karny), Tomera – Klasik (karny), Palacz.

 
- Próbowaliśmy grać piłką i stwarzaliśmy sytuacjerelacjonuje Jakub Ziemla, zawodnik Pogoni. – W naszej grze nie wszystko jest jednak tak, jak być powinno. Za dużo dyskutujemy z sędzią. Brakuje nam jeszcze spokoju i opanowania. Rywale też mieli swoje szanse, ale to my przechyliliśmy szalę na swoją korzyść.

 
Osłabieni goście nie dali rady Pogoni. W ekipie z Lanckorony cały mecz musiał zagrać… 52-letni trener Marian Król. Świetnie ten mecz zaczęli gospodarze, bo po 7 minutach prowadzili już 2:0. Piotr Dragan wyrzucił piłkę z autu, Adam Serwin zszedł do środka, minął zawodnika i skierował piłkę do siatki z dziesięciu metrów. Później bramkarz „wyciął” Grzegorza Ziemlę, a rzut karny wykorzystał Jakub Ziemla. W podobnych okolicznościach Zryw wyrównał w 56 minucie. Popychany był Sebastian Klasik, który sam wymierzył sprawiedliwość. Pogoń znowu jednak „odjechała” na dwie bramki. Kapitalnym rajdem przez połowę boiska błysnął Daniel Tomera, trafiając z ostrego kąta w długi róg. Gospodarze od 75 minuty musieli radzić sobie w dziesiątkę po czerwonej kartce dla Piotra Dragana. Rozmiary porażki zmniejszył Mirosław Palacz, precyzyjnym strzałem z rzutu wolnego, tuż zza narożnika „szesnastki”.

 
- W drugiej połowie gospodarze mieli problem z wyjściem z własnej połowykomentuje Marian Król, trener Zrywu.Mogliśmy ten mecz wygrać. Muszę jednak podkreślić, że nikt nie gra w tej lidze tak ostro jak Pogoń. Dla mnie to łamacze kości. Trzeba się jednak wziąć do roboty i grać dalej, choć brakuje nam egzekutora. Nie wiem, czy pojedziemy do Jaroszowic, bo trzech chłopaków ma w porze meczu pracę w Wadowicach i ciężko będzie zebrać jedenastu ludzi do gry.

 



 

 

 
JASTRZĘBIANKA JASTRZĘBIA – FILKÓWKA BARWAŁD ŚREDNI 0:2 (0:2)

 
Bramki: Wata, Młynarczyk.

 
- Nie wyszedł nam niestety ten meczmówi Tadeusz Radoń, prezes i bramkarz Jastrzębianki. – Walczyliśmy, ale wynik mówi sam za siebie. Pierwszą połowę mieliśmy słabszą, zabrakło nam ogrania, ale w drugiej stworzyliśmy okazje. Trafiliśmy dwa razy w poprzeczkę. Trzeba jednak przyznać, że rywale byli lepsi.

 
Do 75 minuty Filkówka miała pełną kontrolę nad tym spotkaniem. W 23 minucie Kamil Mamcarczyk po indywidualnej akcji (minął czterech zawodników) wyłożył futbolówkę na siódmy metr do Mateusza Waty, który dołożył nogę. Dziesięć minut później podobnym rajdem jak Mamcarczyk popisał się Bogdan Filek, a tym razem egzekutorem był właśnie Mamcarczyk. Jeszcze przed przerwą Mamcarczyk z sześciu metrów nie trafił na pustą bramkę, a Wata w sytuacjach sam na sam trafił w poprzeczkę i przestrzelił. Mimo zrywu gospodarzy w ostatnim kwadransie, wynik nie uległ zmianie.

 
- To był pierwszy mecz, w którym graliśmy w miarę optymalnym składzie i od razu było widać różnicępodkreśla Łukasz Kijowski, zawodnik Filkówki. – Zaprezentowaliśmy się lepiej niż ostatnio. Do gry powróciło czterech zawodników po kontuzjach. Mieliśmy przewagę i w pierwszej części gry nie schodziliśmy z połowy przeciwnika.

 

 

 

 
TARNAWIANKA TARNAWA – SPARTAK SKAWCE 5:2 (2:2)

 
Bramki: Durda 2, Bury, Miś, Kapłoniak – Błachut 2.

 
- Póki Spartak miał siły, to dotrzymywał nam krokuuważa Marek Mirocha, szkoleniowiec Tarnawianki. – W 35 minucie przestali jednak biegać i w drugiej połowie kwestią czasu było to, kiedy zaczniemy strzelać gole. Gra nam jednak kompletnie nie idzie. Słabo to wygląda i mimo zwycięstw, jestem niezadowolony z naszej postawy. Zwyciężamy dlatego, ponieważ drużyny, z którymi gramy są słabe i nie sposób z nimi przegrać. Mam kilku zawodników w zespole, którzy są doświadczeni. Dwa lata temu biliśmy się o A klasę, a skład za bardzo się nie zmienił. Brakuje nam sił, kondycji, a podejście do meczu zawodników też jest całkiem inne niż kiedyś. Staramy się jednak wrócić do tego co było rok – dwa lata temu.

 
Już w 2 minucie Bartłomiej Bury zamknął dośrodkowanie z rzutu rożnego i otworzył wynik tego pojedynku. Wyrównał Mirosław Błachut. Po zamieszaniu w polu karnym, dobiegł do piłki i strzelił w tłoku zza „szesnastki” w długi róg. Za chwilę zrobiło się 2:1. Po akcji prawą stroną, z pierwszej piłki trafił Rafał Durda. Nie minęło nawet 15 minut, a… było już 2:2. Po rzucie wolnym i zamieszaniu, z bliska trafił Błachut. Wymiana ciosów trwała kwadrans, bo przed przerwą bramki już nie padły. W drugiej odsłonie dominowali miejscowi. Po asyście Sitarza, Durda wziął na zamach obrońcę i „wypalił” pod poprzeczkę. Potem po wrzutce Kapłoniaka, bramkarza uprzedził Mateusz Miś. Wynik ustalił Kapłoniak po strzale z pięciu metrów.

 
- Pierwsza połowa była najlepszą w naszym wykonaniu z tym sezonieocenia Mateusz Warchał, działacz Spartaka Skawce. – Zagraliśmy bardzo dobrze, bez strachu przed rywalem. Motywacja była, bo to dla nas lokalny rywal. Do przerwy walczyliśmy z nimi jak równy z równym i były nadzieje na zwycięstwo. Po przerwie zabrakło nam jednak sił, a nie mieliśmy długiej ławki rezerwowych.

 

 

 

 
KORONA SKAWINKI – SKAWA JAROSZOWICE 0:4 (0:3)

 
Bramki: Mikołajczyk, M. Pietrzak, Mrugacz, Chmiel.

 
- Skawa była zdecydowanie lepszanie ukrywa Robert Słonina, zawodnik Korony. – To ograna drużyna, w której są bardziej doświadczeni zawodnicy. My mamy młody skład. Rywale prezentowali wyższe umiejętności od nas.

 
Kapitalny początek meczu zanotowała Skawa. Już po 12 minutach spadkowicz B-klasy prowadził 3:0. Po długim wybiciu bramkarza, Pietrzak związał dwóch obrońców, a Mikołajczyk wygrał pojedynek z bramkarzem. Chwilę później po rajdzie Chmiela i dograniu na piąty metr, Michał Pietrzak na raty pokonał golkipera. W 12 minucie do bezpańskiej piłki dopadł Sławomir Mrugacz i huknął po koźle. Futbolówka przeleciała między nogami bramkarza i wpadła do siatki. Korona mogła dać sobie nadzieję na lepszy wynik w 30 minucie. Faulowany w polu karnym był Tadeusz Pocielej, ale rzutu karnego nie wykorzystał Ryszard Białek. Ostatni gol to dzieło Dominika Chmiela. Pietrzak prostopadłym podaniem znalazł Chmiela, a ten nie dał szans golkiperowi gospodarzy.

 
- Mecz ułożył nam się dość szybko, bo już po 12 minutach było 3:0 zaznacza Krzysztof Żak, trener Skawy. – Potem niepotrzebnie się cofnęliśmy i oddaliśmy pole rywalom. Wdaliśmy się w „kopaninę” i posyłaliśmy długie piłki. Zaczęliśmy grać za bardzo indywidualnie. W sytuacjach bramkowych mieliśmy jednak dużą przewagę, bo Korona prócz karnego specjalnie nam nie zagroziła. Korona grała głównie długimi podaniami, z którymi dobrze radzili sobie nasi obrońcy.

 

 

 
SOKÓŁ II PRZYTKOWICE – CHEŁM STRYSZÓW 0:3 (WALKOWER)

 
Rezerwy Sokoła Przytkowice nie zebrały się na mecz ze względu na plagę kontuzji. Zespół planuje jednak walczyć w kolejnym meczu.