• moja liga
  • 002
  • slider003
  • 002
  • moja liga
Brak pluginu Flash
drewan
Jesteś: Strona główna -> Klasa C1 -> Klasa C I. 4 kolejka.

Klasa C I. 4 kolejka.

olimpia watra news

Niespodzianka w Barwałdzie. Spotkało się dwóch spadkowiczów z klasy B, ale Tarnawianka mierzy w szybki powrót na wyższy szczebel, a Filkówka ma problemy kadrowe. Stanęło na remisie. Skawa Jaroszowice zwyciężyła po raz kolejny, ale w konfrontacji z Pogonią Bugaj nie zachwyciła. Ostre strzelanie urządzili sobie za to piłkarze z Lanckorony, w końcu przełamując niemoc. Poważnie poturbowali drugą drużynę Sokoła Przytkowice. Spartak Skawce rozpoczął zbieranie punktów. Na razie ma na koncie jedno „oczko” za remis na własnym boisku z Koroną Skawinki. Jastrzębianka oddała Chełmowi mecz walkowerem z powodu ślubu Tomasza Florka.

 

 

 
FILKÓWKA BARWAŁD – TARNAWIANKA TARNAWA 2:2 (2:1)

 
Bramki: Kijowski, Sarapata – Bury, Durda (karny).

 
- Mieliśmy tylko jednego rezerwowego, którym był młodzieżowiec, a dodatkowo ostatnie 15 minut graliśmy w dziesięciu, bo grałem z kontuzją kolana i bardziej statystowałem na boiskuwyjaśnia Łukasz Kijowski, zawodnik Filkówki. - Z racji naszej trudnej sytuacji kadrowej, jesteśmy zadowoleni z punktu. Gdybyśmy mieli mocniejszy skład, to jestem przekonany, że wynik byłby lepszy.

 
Pierwszy gol padł dla gości. Tarnawianka wyszła z kontrą, Kapłoniak zagrał prostopadłą piłkę do Bartłomieja Burego, który wyprzedził obrońców i nie dał szans bramkarzowi. Wyrównał Łukasz Kijowski, wykorzystując dośrodkowanie z rzutu rożnego Koczura. Na 2:1 trafił Sebastian Sarapata, skutecznie dobijając swój własny strzał. Ostatnie słowo należało jednak do przyjezdnych. Rafał Durda wykorzystał rzut karny po faulu na samym sobie. Choć goście zagrali słabszy mecz, to mieli kilka klarownych sytuacji. Sitarz z siedmiu metrów trafił w bramkarza, Leszek Stopka nie zdołał strzelić do pustej bramki, a w ostatniej akcji meczu Żmudka przymierzył minimalnie nad poprzeczką.

 
- Wyjazdy nam kompletnie „nie idą”mówi Marek Mirocha, trener Tarnawianki. – Zagraliśmy na stojąco i bez większego zaangażowania. Podejście zawodników do tego meczu było nieodpowiednie. Zagrali bez walki i ambicji. Inaczej gramy u siebie i na wyjeździe. Na obcych boiskach jesteśmy kompletnie inną drużyną. To dla nas strata punktów, bo mimo słabszej gry, mieliśmy więcej sytuacji bramkowych.



 

 

 

 
SKAWA JAROSZOWICE – POGOŃ BUGAJ 2:0 (0:0)

 
Bramki: Chmiel, Pietrzak.

 
- Zagraliśmy słabszy meczrelacjonuje Krzysztof Żak, szkoleniowiec Skawy. - Goście dość dobrze zaprezentowali się w defensywie, a u nas część zawodników przed meczem chyba dopisała sobie trzy punkty. Dopiero po mocnej reprymendzie w przerwie, coś się w naszej grze ruszyło. Pierwsza połowa była przestana, a bez walki nie da się wygrać w tej lidze. Druga odsłona była już trochę lepsza w naszym wykonaniu.

 
Do przerwy pachniało dużą niespodzianką. Skawa nie potrafiła „ukłuć” rywali, jednak w drugiej części gry podopieczni Krzysztofa Żaka dopięli swego. Cholewa wypuścił „w uliczkę” Dominika Chmiela, a ten wykorzystał sytuację sam na sam z golkiperem. W 75 minucie po przerzucie z prawej strony, futbolówkę przejął Michał Pietrzak i po rykoszecie trafił do siatki.

 

 

 

 
ZRYW LANCKORONA – SOKÓŁ II PRZYTKOWICE 11:1 (5:1)

 
Bramki: S. Klasik 2, Malina 2, Pułka 2, Godula 2, Gęboliś , Mąkosa , K. Klasik – Bucki.

 
- Sami sędziowie po meczu się dziwili jak to możliwe, że przegrywaliśmy wcześniej meczezdradza Marian Król, trener Zrywu. – Tamte spotkania przegrywał nam jednak bramkarz, bo puszczał łatwe bramki. Nie pamiętam aż tak okazałego zwycięstwa. Mogliśmy nawet zdobyć więcej goli. Piłka naprawdę świetnie „chodziła”. Ze środka pomocy do ataku przesunąłem Sebastiana Klasika, który wprowadził dużo zamieszania.

 
To był prawdziwy pogrom rezerw Sokoła. Pierwszą bramkę zdobył Mąkosa, po bardzo ładnym strzale z 18 metrów w samo „okienko”. Później dwukrotnie celnie dobijał Pułka. Filmowym trafieniem popisał się też Gęboliś, lobując bramkarza z rogu „szesnastki”. Krystian Klasik swoje trafienie zanotował z rzutu karnego, natomiast Sebastian Klasik po strzale w długi róg. S. Klasik asystował także przy golu Goduli. Pobiegł do końcowej linii i wycofał piłkę do Goduli, a ten umieścił ją w długim rogu bramki. Rezerwy Sokoła honorowe trafienie uzyskały za sprawą Marcina Buckiego. Zaskoczył bramkarza efektownym strzałem z rzutu wolnego z 35 metrów.

 
- Ze składem było krucho, bo wyeliminowały nas kontuzjetłumaczy Dawid Marchewka, zawodnik Sokoła II. – Na obronie z konieczności zagrał nominalny bramkarz. Musimy czekać aż wszyscy się wyleczą.

 

 

 

 
SPARTAK SKAWCE – KORONA SKAWINKI 3:3 (1:1)

 
Bramki: Gębala, Niziński, Skupień (samobójcza) – W. Kot 2, Lempart.

 
- Zdobyliśmy pierwszy punkt, więc są jakieś postępyzauważa Mateusz Warchał, działacz Spartaka. – Gra wyglądała trochę lepiej niż w poprzednich meczach. Pozostaje jednak niedosyt, bo wygrywaliśmy pięć minut przed końcem meczu i nie udało się tego dowieźć do końca.

 
To było dobre, otwarte spotkanie, z akcjami po obu stronach. Ostre strzelanie obu ekip rozpoczął Rafał Lempart. Po strzale Gibasa, dopadł do piłki i dopełnił formalności. Bramkę na remis do szatni zdobył Paweł Gębala. Wykorzystał dośrodkowanie Adama Burego. Po godzinie gry Korona znów wyszła na prowadzenie. Wacław Kot dostał podanie na lewe skrzydło, przebiegł z futbolówką 15 metrów i zdecydował się na precyzyjny strzał po długim rogu. Spartak nie poddawał się. Po rzucie wolnym i miękko wrzuconej piłce w pole karne, Andrzej Niziński wykazał się największym sprytem. Wydawało się, że w końcu Spartak przełamał rywali golem na 3:2. Adam Bury z lewej strony ostro dośrodkował w pole karne, a piłkę do własnej bramki skierował Tobiasz Skupień. To nie był koniec emocji. Wprowadzony do gry po przerwie Łukasz Dobosz, zacentrował z prawej strony na drugi słupek, a tam głową do pustej bramki trafił Wacław Kot.

 
- W pierwszej połowie lepiej operowaliśmy piłką, natomiast w drugiej w naszą grę wkradł się chaosocenia Tobiasz Skupień, zawodnik Korony. – Jest niedosyt, bo chcieliśmy zdobyć trzy punkty, ale z drugiej strony szanujemy punkt zdobyty na trudnym terenie. Stworzyliśmy dużo akcji, choć nasza gra nieco załamała się, kiedy w 30 minucie boisko opuścił Daniel Słonina.

 

 

 

 
CHEŁM STRYSZÓW – JASTRZĘBIANKA JASTRZĘBIA 3:0 (WALKOWER)

 
- Mieliśmy wesele Tomasza Florka o godzinie 15, w związku z czym nie udało się zebrać zespołu informuje Tomasz Radoń, prezes Jastrzębianki. – Część zawodników szła na uroczystość. Nie udało nam się przełożyć tego meczu, więc musieliśmy oddać go walkowerem. Gospodarze nie zgodzili się na zmianę terminu, ani godziny.