• 002
  • slider003
  • 002
  • moja liga
  • moja liga
Brak pluginu Flash
drewan
Jesteś: Strona główna -> Klasa C1 -> Klasa C I. 3 kolejka.

Klasa C I. 3 kolejka.

slide4

Rezerwy Sokoła Przytkowice zagrały dobry mecz, ale musiały na własnym boisku uznać wyższość Pogoni Bugaj. W lokalnych derbach Jastrzębianka pokonała Zryw Lanckorona. Spotkanie miało wyrównany przebieg. Zespoły Tarnawianki i Chełmu Stryszów stworzyły dobre widowisko. Spadkowicz z klasy B wykazał się większym doświadczeniem. Dopiero trzecia kolejka sezonu, a Korona Skawinki i Filkówka Barwałd wyszły na boisko w… dziewięcioosobowych składach. Skawa Jaroszowice rozbiła w delegacji Spartaka Skawce w czym zasługa strzelców gości – Mikołajczyka i Pietrzaka. Bohaterem spotkania był też… golkiper miejscowych.

 

 

 
SOKÓŁ II PRZYTKOWICE – POGOŃ BUGAJ 3:4 (2:1)

 
Bramki: B. Smajek (karny), Wyka, Chodurek – M. Ziemla, Studnicki, J. Ziemla (karny), G. Ziemla.

 
Rezerwy Sokoła zagrały swój najlepszy mecz w tym sezonie, ale to nie pomogło w odniesieniu zwycięstwa. Trzy razy gospodarze wychodzili na prowadzenie i trzy raz Pogoń wyrównała. Najpierw trafił Bartłomiej Smajek z karnego. Wyrównał Mateusz Ziemla. Dośrodkował Jakub Ziemla, obrońcy wybili piłkę do góry, a Mateusz Ziemla uderzył z 25 metrów. Bramkę na 2:1 zdobył Kamil Wyka po trójkowej akcji. Pogoń doprowadziła do remisu już po przerwie. Studnicki znalazł się sam przed bramkarzem i to wykorzystał. Potem Konrad Chodurek dobił strzał z rzutu wolnego Piotra Janickiego, ale Jakub Ziemla wykorzystał „jedenastkę” za zagranie ręką i znów był remis. Decydujące trafienie zanotował Grzegorz Ziemla. Po dośrodkowaniu Studnickiego z rogu i zagraniu Łuczaka, celnie „główkował”.

 
- Zdecydowanie było to nasze najlepsze spotkanie jeśli chodzi o skutecznośćocenia Dawid Marchewka, zawodnik Sokoła II.W dalszym ciągu nie możemy jednak siłowo wytrzymać całego meczu, co przełożyło się na niekorzystny wynik. Momentami trochę zbyt długo przetrzymujemy piłkę i rywale to wykorzystali. Skład po raz kolejny na niektórych pozycjach zestawiliśmy eksperymentalnie i widać było momentami brak zgrania.

 
- Pierwszą połowę przespaliśmy, natomiast druga była już bardziej wyrównanauważa Jakub Ziemla, zawodnik Pogoni. – Od pewnego momentu nie kłócimy się już na boisku, tylko sobie podpowiadamy. Za słabo jednak gramy piłką, ale plusem jest to, że potrafimy się podnieść jeśli przegrywamy.



 

 

 

 
JASTRZĘBIANKA JASTRZĘBIA – ZRYW LANCKORONA 4:3 (1:0)

 
Bramki: Kurowski 2, Florek, Judym – Klasik 2 (w tym karny), Gęboliś.

 
Ostre strzelanie urządziły sobie oba zespoły. W tym meczu z powodów osobistych zabrakło Mariana Króla, który jeszcze na początku poprzedniej rundy prowadził… oba te zespoły. Worek z bramkami rozwiązał Przemysław Kurowski po przelobowaniu bramkarza. Wyrównał Sebastian Klasik. Kiwnął trzech zawodników w polu karnym i trafił pod poprzeczkę. Kurowski nie wykorzystał „jedenastki”, ale potem się poprawił, a jeszcze jedno trafienie z rzutu wolnego z 20 metrów dołożył Florek (3:1). Kiedy Piotr Gęboliś zdecydował się na strzał zza pola karnego przy słupku było już tylko 3:2. Judym strzałem po krótkim rogu znowu dał dwie bramki przewagi swojej drużynie, ale Sebastian Klasik po faulu na Dominiku Pułce zmniejszył rozmiary porażki.

 

 

 

 
- To był wyrównany mecz z akcjami z obu stronrelacjonuje Tomasz Radoń, prezes Jastrzębianki.Duża mobilizacja, bo to były lokalne derby. Cała drużyna zapracowała na ten sukces, ale wyróżnić można tych, co strzelili gole, a przede wszystkim Florka. Dobrze, że przyjechał i zagrał, bo bez niego byłoby bardzo ciężko.

 
- W pierwszej połowie graliśmy piłką, oddawaliśmy dużo strzałów i przeprowadzaliśmy groźne akcje – mówi Sebastian Klasik, zawodnik Zrywu. – Niestety po przerwie w naszą grę wkradł się chaos. Powstały zbyt duże luki między naszymi formacjami. Przegrywamy już trzecie spotkanie, a w żadnym nie byliśmy gorsi. Niestety brakuje nam skuteczności.

 

 

 

 
TARNAWIANKA TARNAWA – CHEŁM STRYSZÓW 3:1 (2:1)

 
Bramki: Miś 2, Durda (karny) – Stawowy (karny).

 
Hit kolejki raczej nie zawiódł. Szczególnie w pierwszej odsłonie jak na C-klasowe realia pojedynek był szybki. Dwukrotnie w podobnym stylu pierwsze bramki zdobył Łukasz Miś. Podawał mu z boku Bartłomiej Bury. Bramkę do szatni z karnego zdobył Michał Stawowy, po faulu na Łypiku. Ostatnie słowo należało do gospodarzy. Faulowany w polu karnym był Sitarz, a rzut karny wykorzystał Rafał Durda. Chełm oprócz porażki musi się martwić siłą ofensywną, bo do pracy do Anglii wyjechał jej główny motor napędowy Przemysław Marcowski.

 
- Przy stanie 2:1 zrobiło się nerwowoprzyznaje Marek Mirocha, trener Tarnawianki. – Jakby Chełm wytrzymał ten mecz kondycyjnie, to mielibyśmy problemy. Po przerwie była już tylko wybijanka z obu stron – wrzutki w pole karne i kotłowanina. To było wyrównane spotkanie, ale my byliśmy skuteczniejsi.

 
- Jestem bardzo niezadowolony, wręcz złynie ukrywa Andrzej Bańdura, szkoleniowiec Chełmu. – Początek nie wskazywał na taki wynik, bo już w 2 minucie gospodarze wybijali piłkę z linii bramkowej. Zespół Tarnawianki nic szczególnego nie pokazał. Byliśmy częściej przy piłce, ale cóż tego, jeśli nie potrafiliśmy tego wykorzystać. Gospodarze nastawili się na obronę i kontry, które mieli zabójcze. Niestety, ale kuleje gra z przodu. Wynik to przykra niespodzianka, bo liczyłem co najmniej na remis.

 

 

 

 
KORONA SKAWINKI – FILKÓWKA BARWAŁD 2:0 (1:0)

 
Bramki: Słonina (obie z karnych).

 
Co ciekawe oba zespoły zaczęły ten mecz w… dziesięcioosobowym składzie. W zespole Korony w 10 minucie dojechał jednak bramkarz, natomiast goście grali w osłabieniu cały mecz. Oba rzuty karne „zarobił” Tadeusz Pocielej, a wykorzystał je kapitan zespołu Daniel Słonina. Strzelec dwóch goli w 80 minucie przeszedł całe boisko, ale będąc oko w oko nie miał już sił na precyzyjny strzał i wynik nie uległ zmianie.

 
- Nasza przewaga liczebna była widocznapodkreśla Daniel Słonina, kapitan Korony. – Ze strony gości raczej nie było zagrożenia. Mieliśmy dużo sytuacji bramkowych, ale pokazaliśmy kiepską skuteczność. Trochę się zdziwiliśmy, że drużyna, która spadła z B klasy nie przyjechała na mecz w jedenastu.

 
- Chcieliśmy to spotkanie przełożyć na niedzielę, ale gospodarze się nie zgodzilimówi Łukasz Kijowski, zawodnik Filkówki. – Dalej mamy problem z kadrą. Trzech graczy nie przyjechało na mecz, w ogóle o tym nie mówiąc. Na pewno gospodarze mieli więcej okazji, ale my mieliśmy dwie Malczyka i Mamcarczyka.

 

 

 

 
SPARTAK SKAWCE – SKAWA JAROSZOWICE 1:5 (1:3)

 
Bramki: Bednarz – M. Pietrzak 3, Mikołajczyk 2.

 
Bohaterem tego meczu był Łukasz Sorka, który mimo puszczonych pięciu goli, jak przyznali w obozie gospodarzy i gości, zapobiegł utracie wielu innym bramkom. Zaczęło się od zagrania Galasa, po którym Mikołajczyk przelobował Sorkę, a później dwukrotnie trafił Michał Pietrzak. Dobił strzały Mrugacza i Mikołajczyka. Spartak na osłodę trafił za sprawą Wojciecha Bendarza, który oddał strzał życia z rzutu wolnego z 30 metrów. W drugiej odsłonie nadal dominowali przyjezdni. Po strzale Pietrzaka i odbiciu piłki przez bramkarza, Mikołajczyk strzelił po długim, a ostatni gol to spora zasługa Mrugacza. Wycofał piłkę na siódmy metr, gdzie Pietrzak dopełnił formalności i zapracował na hat-tricka.

 
- Nasza gra nie wyglądała najlepiej ocenia Mateusz Warchał, działacz Spartaka.Nie mieliśmy za dużo do powiedzenia i zasłużenie przegraliśmy. Brakuje nam zagrania i ducha drużyny, która przypomina zlepek zawodników. Paru chłopaków ma też kontuzje i liczymy, że wrócą za dwa tygodnie.

 
- Mogło się to skończyć nawet mocną dwucyfrówkąstwierdza Krzysztof Żak, szkoleniowiec Skawy. – Łatwo dochodziliśmy do sytuacji, ale gospodarze zawdzięczają taki wynik bramkarzowi. Rozegraliśmy wiele fajnych akcji, ale wkradło się kilka momentów rozprężenia w grze obronnej i to trzeba wyeliminować.