• 002
  • 002
  • moja liga
  • slider003
  • moja liga
Brak pluginu Flash
drewan
Jesteś: Strona główna -> Klasa B1 -> Klasa B I. Po ostatnim meczu rundy Grom Grzechynia „odjechał” rywalom.

Klasa B I. Po ostatnim meczu rundy Grom Grzechynia „odjechał” rywalom.

DSC01552 news

W zaległym spotkaniu klasy B I doszło do pojedynku zespołów mających chrapkę na awans do klasy A – Błyskawicy Marcówka i Gromu Grzechynia (na zdjęciu – większy format na Fb). Piękno zeszło na drugi plan. Liczyła się waleczność, determinacja i dobry plan gry. Te trzy elementy były atutem gości i oni też wygrali „mecz jesieni”, znacznie poprawiając swoje i tak duże szanse na szybki powrót na wyższy level rozgrywkowy. Zawiedzeni mogą być kibice gospodarzy, bo ich zespół, grając prawie godzinę w liczebnej przewadze, nie potrafił zaprezentować pełni umiejętności, przez co traci do grzechynian aż 10 punktów po rundzie jesiennej.

 

 

 

 

BŁYSKAWICA MARCÓWKA – GROM GRZECHYNIA 0:1 (0:1)

 
Bramka: Piotr Surmiak 40.

 
BŁYSKAWICA: Brańka – Jacek Pindel, Pasternak, Paweł Paczka, J. Rak (46 Urbański) – K. Rak, Jakub Pindel, M. Porębski (78 Zgudziak), Nosal – M. Kania, Suwada (70 Kasprzycki).



 
GROM: S. Krupczak – Zguda, Białończyk, Paweł Surmiak, Urbański – Dyrcz, Ceremuga, M. Surmiak, B. Kudzia – Czubin (46 Pająk), Piotr Surmiak.

 
- Mecz stał na dramatycznym poziomieocenia trener Błyskawicy Janusz Suwada. – Rywal nas niczym nie zaskoczył, ale wszyscy moi piłkarze zagrali poniżej swojego poziomu. Jeśli wykrzesaliby z siebie przynajmniej 50 procent możliwość, wynik byłby inny. W cały spotkaniu przeprowadziliśmy jedną akcję mającą coś wspólnego z dyscypliną sportu jaką uprawiamy. Na boisku był „kierat”. Wróciłem na ławkę trenerską do Marcówki, żeby pewne sytuacje uzdrowić, ustabilizować poziom. Nikomu nie obiecywałem, że będziemy walczyć od razu o klasę A. Musimy się w klubie zastanowić co jest dobre, a co złe. 70 procent zawodników nie było na treningu przez dwa tygodnie. Pierwszy raz w rundzie dokonałem trzech, a nie czterech zmian. Po prostu wiedziałem, że kolejna nic nie wniesie.

 
W słabym meczu, ale jednak meczu rundy jesiennej, padł jeden gol. Być może jego autor – niezawodny Piotr Surmiak – podprowadził swoich kolegów bezpośrednio pod drzwi do klasy A. Grzechynianie mają 10 punktów przewagi nad trzecim zespołem. Bardzo dużo, biorąc pod uwagę coraz większe doświadczenie zespołu Gromu, jak i formę, którą prezentuje. W 11 wiosennych meczach może sobie pozwolić na trzy porażki i jeszcze pozostanie nieco zapasu. Trudno już teraz odtrąbić awans Gromu, ale mało prawdopodobny jest scenariusz, że ten nagle zacznie notorycznie gubić punkty. A jeśli nawet nastąpiłoby lekkie tąpnięcie, rundę marzeń musiałyby zaliczyć dwa inne zespoły, żeby aktualnego lidera wypchnąć poza pierwszą dwójkę.
W odróżnieniu od gospodarzy, goście stworzyli kilka sytuacji. Przed upływem dwóch kwadransów trzykrotnie lewą strona przedarł się B. Kudzia, ale za każdym razem jego strzał „po długim rogu” w bardzo dobrym stylu bronił bramkarz. Od 35 minuty goście grali w „dziesiątkę”. Za czerwoną kartkę szybciej pod prysznic udał się Ceremuga. W sposób niesportowy potraktował przeciwnika. Wydawało się, że to Błyskawica będzie bliżej wygrania meczu „za sześć punktów”, ale trzy minuty później pierwsze ostrzeżenie wysłał Piotr Surmiak, minimalnie myląc się z wolnego. W 40 minucie był już precyzyjniejszy. Znów ustawił piłkę przed „szesnastką”, ale tym razem nie dał żadnych szans Brańce. W drugiej połowie żadna z drużyn w praktyce nie zagroziła rywalowi.

 
- Drużynę z Marcówki miałem dokładnie rozpracowanąstwierdza trener Gromu Stanisław Klimala.Widziałem dwa jej mecze – z Watrą Zawoja i KS Bystra. To co zaplanowaliśmy, zostało zrealizowane. Goście nie oddali strzału na bramkę. Dośrodkowywali, ale nasz bramkarz pewnie przechwytywał piłkę. Co ciekawe przez cały mecz nie musiał się nawet położyć na murawie. Błyskawica grała w prosty sposób – wrzucała piłki na doświadczonego Raka, który jednak nie mógł sobie pograć, bo stale było przy nim dwóch moich piłkarzy. Widać było, że rywale byli szczęśliwi w 35 minucie, gdy po teatralnym upadku ich zawodnika, czerwoną kartkę otrzymał Ceremuga. Niewiele im ta przewaga pomogła. Dokonałem korekt, czyhaliśmy na kontry, dobrze organizowaliśmy się w obronie do 30 metra. Zagraliśmy niewiarygodnie ambitnie i zespołowo. Świetnie wytrzymaliśmy mecz kondycyjnie. Błyskawica to ogólnie dobry zespół i gdyby miał na nas jakikolwiek pomysł, powinien wygrać. Przyznam, że w kontekście walki o awans najbardziej obawiam się klubów z Marcówki i Izdebnika.

 
PAWEŁ KRĘCIOCH