• slider003
  • moja liga
  • moja liga
  • 002
  • 002
Brak pluginu Flash
drewan
Jesteś: Strona główna -> Inne drużyny -> IV runda Pucharu Polski – podsumowanie i komentarze z klubów

IV runda Pucharu Polski – podsumowanie i komentarze z klubów

Logo_PUCHAR_CMYK

Cztery mecze rozegrano w IV rundzie Pucharu Polski na szczeblu wadowickiego podokręgu. Piąte z planowanych spotkań się nie odbyło. Piłkarze Jałowca Stryszawa do Roczyn nie przyjechali i sędziowie obwieścili gwizdkiem koniec ich przygody z pucharem w tym sezonie.

 

 
- Szkoda, że klub ze Stryszawy nie poinformował nas, że nie przyjedzieubolewał trener Burzy Adam Zwieńczak.Ponieśliśmy jakieś koszty organizacyjne tego meczu. Musieliśmy zapłacić sędziom, przygotować boisko. Niektórzy piłkarze zwolnili się z pracy. Sprzedaliśmy bilety, za które potem zwracaliśmy kibicom pieniądze. Ogólnie jesteśmy całą sytuacją zawiedzeni. Mecz zakończył się walkowerem.

 

 
W wielkich derbach gminy Wadowice emocji nie zabrakło. W meczu pomiędzy Skawą Wadowice a Iskrą Klecza jeszcze 10 minut przed końcem “pachniało” rzutami karnymi, jednak „finał” należał do gości, którzy zdobyli dwie bramki i zwyciężyli 4:2. Mecz mógł się podobać. Do końca pierwszej połowy prowadziła Iskra, a potem dwa razy piłkę do siatki posłali podopieczni trenera Bogdana Jamroza, który po meczu stwierdził: – Mecz był wyrównany, a momentami byliśmy od Iskry zespołem lepszym. Około 80 minuty nie miałem już możliwości zmian, a dwóch zawodników przebywających na boisku nabawiło się urazów. Być może ta sytuacja miała wpływ na ostateczny wynik. Wcześniej realizowaliśmy to, co nakreśliliśmy przed meczem. Zmiany jednak planowałem zrobić, żeby dać możliwość pogrania młodym chłopakom.Juniorzy zaprezentowali się z dobrej strony. Z meczu można być zadowolonym. Ważne jest też to, że przebiegał w sportowej atmosferze.

 

 
- Obie drużyny zagrały w eksperymentalnych składachmówił drugi trener Iskry Mariusz Rusinek. – Pierwszą połowę mieliśmy pod kontrolą. Przespaliśmy początek drugiej, ale wyszliśmy z opresji. Praktycznie cała nasza linia obrony była nowa.

 



 
Bardzo dobrze radząca sobie na razie w “okręgówce” Sosnowianka podejmowała Beskid  Andrychów i uległa 3:6. W 13 minucie gospodarze wyszli na prowadzenie, a następna akcja przyniosła gościom rzut karny i gola. Do przerwy Beskid trafił raz jeszcze, a w pierwszym kwadransie drugiej połowy mocno wstrząsnął stanisławianami aplikując im w tym okresie cztery bramki. Gospodarze zdołali nieco poprawić wynik po trafieniu Pacuta i pięknym uderzeniu Piaskowskiego.

 

 
- Jak spaść to z wysokiego konia, my spadliśmy z najwyższegomówił kierownik Sosnowianki Paweł Szczęsny. – Był to dla nas bardzo cenny mecz w kontekście dalszej części sezonu. Nie wiedzieć czemu w momencie gdy spotkanie było rozstrzygnięte, przy stanie 1:6, zawodnikom obu drużyn puściły nerwy. Ostatnie 10 minut meczu było chaotyczne, z dużą ilością fauli, wzajemnych pretensji. Nie obyło się bez dwóch czerwonych kartek – po jednej dla każdej drużyny. Na szczęście pod koniec niezdrowe emocje opadły.

 

 
- Skład który wystawiłem na to spotkanie znacznie różni się od ligowegomówił trener Beskidu Krzysztof Wądrzyk. – Z piłkarzy pierwszego wyboru od początku zagrało dwóch braci Rupów, Nahle i Kurzyniec. Najstarszy na boisku zawodnik miał 23 lata. Kiedy szlifować umiejętności piłkarzy rezerwowych jak nie w takim meczu. W III lidze nie ma za dużo możliwości żeby dać w dłuższym wymiarze czasowym pograć kilku młodym graczom. Trudno wyciągać wnioski co do ich gry na podstawie tego meczu. Musiałby się ktoś ewidentnie wybić. Celem nadrzędnym była wygrana i skończenie mecz bez kontuzji. Priorytetem jest liga. Sosnowianka zagrała dobry mecz, w pierwszej połowie miała kilka sytuacji. Powiedziałbym nawet że nasze zwycięstwo 6:3 jest za wysokie. Graliśmy na świetnej murawie.

 

 
B – klasowy Żarek Stronie podejmował Kalwariankę i choć do przerwy przegrywał 0:2 to zdołał odrobić tę stratę. Ostatecznie jednak Kalwarianka wygrała 4:3.

 

 
- Wiadomo z kim graliśmy. Nie chcieliśmy wysoko polec i choć do przerwy straciliśmy dwa gole po ewidentnych błędach, później gra się wyrównałamówił trener Żarka, a w przeszłości piłkarz Kalwarianki Rafał Brańka. – Nie wiem czy nas goście zlekceważyli, ale faktem jest, że w drugiej połowie zdobyliśmy trzy bramki, a nawet wyrównującą – na 4:4, dzięki niej Janiczak mógłby ustrzelić hat tricka, ale sędzia boczny podniósł chorągiewkę. Dla nas było to duże wydarzenie. Zawodnicy na pewno  podbudują się dobrym występem przed meczami w swojej lidze.

 

 
Babia Góra podejmowała Tempo Białka. W pierwszych 45 minutach lepiej prezentowali się goście, zdobyli gola i zasłużenie prowadzili. Piłkarze z Suchej odrobili jednak bramkową stratę po przerwie (w ostatnim kwadransie grali w osłabieniu po czerwonej kartce), a później okazali się lepsi w konkursie rzutów karnych (5:4).

 
(PK)

 

 

Wyniki:

 

 

MKS Babia Góra Sucha Beskidzka – Tempo Białka 1:1, karne: 5:4
Żarek Stronie – Kalwarianka 3:4
Skawa Wadowice – Iskra Klecza 2:4
Sosnowianka Stanisław – Beskid Andrychów 3:6
Burza Roczyny – Jałowiec Stryszawa 3:0 (walkower)