• slider003
  • moja liga
  • 002
  • 002
  • moja liga
Brak pluginu Flash
drewan
Jesteś: Strona główna -> Inne drużyny -> III runda Pucharu Polski. Victoria (z Półwsi) znaczy zwycięstwo. Piłkarze Halniaka „główkowali” tak dobrze, że wyrzucili za burtę Skawę Wadowice. Ciekawe, ale „ostre” zawody pomiędzy Leskowcem Rzyki i Orłem Ryczów.

III runda Pucharu Polski. Victoria (z Półwsi) znaczy zwycięstwo. Piłkarze Halniaka „główkowali” tak dobrze, że wyrzucili za burtę Skawę Wadowice. Ciekawe, ale „ostre” zawody pomiędzy Leskowcem Rzyki i Orłem Ryczów.

puchar Polski

Victoria Półwieś z klasy C II kontynuuje swoją piękną przygodę z pucharami. Po wyeliminowaniu B-klasowych: Borowika Bachowice i Wisły Łączany, teraz przyszedł czas na piątoligowca. Gorycz porażki przełknąć musieli piłkarze Dębu Paszkówka. Dobry mecz rozegrano w Targanicach, ostry – w Rzykach. W pozostałych potyczkach zwycięzcy pewnie przechodzili do następnej rundy.

 

 

 
Żarek Barwałd gościł Relaksy Wysoka i uległ 0:2. Najpierw do siatki trafił Kobyłecki z karnego, a potem Rzepka wygrał pojedynek z bramkarzem.

 
- Goście mieli więcej sytuacji, kończyli mecz w „dziesiątkę”mówi napastnik Żarka Mirosław Maciusiak. – Skupiamy się na przygotowaniach do ligi.

 
- Mogliśmy wygrać wyżej, zmarnowaliśmy kilka bardzo dobrych okazjipodsumowuje piłkarz Relaksu Krzysztof Koczur. – Żarek nie miał wiele do powiedzenia, ale to może zasłona dymna? W drugiej kolejce gramy ze sobą w lidze. Skład mieliśmy dobry, brakowało jedynie trzech piłkarzy. Do tej pory graliśmy z zespołami z klasy C, dopiero teraz trafił się lepszy rywal. Czekamy na kolejnego.

 
W Grzechyni miało dojść do derbów pomiędzy Gromem a Tempem Białka, ale goście nie dojechali na mecz, co poskutkowało walkowerem.

 
- Goście poinformowali nas około południa, że nie stawią się na boisku, gdyż mają dziewięciu piłkarzy do gry. Wszystko odbyło się na tyle wcześnie, że nie musieli się do nas fatygować sędziowie. Szkoda, bo nastawialiśmy się na to, żeby powalczyćmówi trener Gromu Stanisław Klimala. – Czuję, że w następnej rundzie przyjdzie nam się konfrontować z Halniakiem Maków Podhalański.



 
Mająca spore problemy kadrowe przed meczem Stanisławianka, nie mogła przeciwstawić się Sokołowi Przytkowice. Piątoligowiec wygrał 3:0 po dwóch golach Wagi i trafieniu Flaka z karnego.

 
- Dla nas miał to być konkretny mecz kontrolny przed ligąstwierdza trener Stanisławianki Piotr Koziołek. – Niestety skład mocno odbiegał od optymalnego. W bramce musiał stanąć obrońca Karol Kołodziej. Na środku defensywny wystąpił jedyny nominalny obrońca – Łukasz Jurek. Obok niego grali sami juniorzy. W sumie było ich na boisku pięciu. Żałuję, że mieliśmy taką kadrę, bo można się było na tle wyżej notowanego przeciwnika sprawdzić.

 
- To było sparingowy mecz, pod kontrolą od 1 do 90 minutymówi trener Sokoła Witold Stokłosa. – W pierwszej połowie zagraliśmy praktycznie optymalnym składem. Po przerwie dokonałem czterech zmian. Jestem zadowolony, bo potrafiliśmy szanować piłkę, długo się przy niej utrzymywać, co przy upale miało znaczenie. Priorytetem jest dla nas liga.

 
Leskowiec Rzyki podejmował Orła Ryczów i przegrał minimalnie – 2:3. Sporo strzelano w tym spotkaniu karnych. W pierwszej połowie gościom kopnięciem „z wapna” prowadzenie dał Grzegorz Pater. Odpowiedział, w takich samych okolicznościach, Michał Kowala. Remisem skończyła się pierwsza połowa, w której rzyczanie stracili dwóch piłkarzy (czerwone kartki) i na drugą część wyszli w poważnym osłabieniu. Mimo to objęli prowadzenie po golu Sebastiana Miśka. Wyrównał Knapik, korzystając z dogrania z kornera A. Patera. Orzeł wyszedł na prowadzenie po drugim karnym (znów Grzegorz Pater). Miejscowi mieli idealną szansę na wyrównanie kwadrans przed końcem, bo otrzymali „jedenastkę”, ale ją zmarnowali.

 
- Emocji i walki na boisku było bardzo dużomówi nowy trener Leskowca Wojciech Seruga. – Orzeł przejechał pewny siebie, ale my przeciwstawiliśmy się wolą walki i charakterem. Całą drugą połowę graliśmy w podwójnym osłabieniu, ale nie było tego widać. Mimo porażki, morale przed ligą wzrosło.

 
- Zagraliśmy w eksperymentalnym składziemówi piłkarz Orła Krzysztof Littner. – Było tylko kilku chłopaków z pierwszego składu, poza tym juniorzy chcący się pokazać i chłopaki z naszej drugiej drużyny. Leskowiec grał bardzo brutalnie, to było polowanie na kości. Groziło poważnymi kontuzjami. Zastanawialiśmy się czy po prostu nie zejść z boiska.

 
Po wyeliminowaniu Babiej Góry Sucha Beskidzka, Halniak Targanice odprawił także Skawę Wadowice (4:2). Bardzo ciekawa statystka z tego meczu – targaniczanie zdobyli wszystkie gole głową. Najpierw dwa razy trafił Leszek Łysoń. Przed pauzą Skawa odpowiedziała po pięknej akcji. Krzysztof Dyrcz wypuścił „w uliczkę” Drobniaka, a ten uprzedził obrońców i zdążył dopaść do piłki przed bramkarzem. W drugiej połowie Skawa doprowadziła do wyrównania za sprawą Dyrcza. Uderzył z ok. 30 metrów z rzutu wolnego. Piłka odbiła się jeszcze od słupka i wpadła do „sieci”. Wydawało się, że goście przejmują inicjatywę, ale kolejne dwie „główki” targaniczan (Górski, i Toma) zapewniły im zwycięstwo.

 
- Skawa zagrała dobry meczstwierdza członek zarządu Halniaka Marek Płaszczyca. – Goście starali się operować piłką, zarządzać akcjami poprzez Dyrcza, któremu trzeba oddać, że ma naprawdę duże umiejętności. Graliśmy jednak uważnie w obronie. Nie mogliśmy skorzystać z naszego pierwszego bramkarza, ale świetnie między słupkami spisywał się Kiszczak. Wybronił kilka naprawdę groźnych strzałów. Myślę, że z taką grą powinniśmy się usadowić w czołówce klasy A. Dla Skawy porażka z nami to zimny prysznic, bo przyjechali wygrać i awansować dalej.

 
- Mieliśmy praktycznie optymalny skład, prowadziliśmy gręmówi piłkarz Skawy Krzysztof Dyrcz. – Popełniliśmy jednak błędy w obronie. Rzadko zdarza się stracić cztery gole po strzałach głową. My tego nie umieliśmy uniknąć. Poza tym Halniak nam nie zagroził, grał prostą piłkę. Nie przypominam sobie, żeby inne strzały gospodarzy podążały w kierunku „światła” bramki.

 
Największą sensację sprawiła Victoria Półwieś, bo już w takich kategoriach należy ujmować wynik (3:1) jakim zakończyło się jej spotkanie z Dębem Paszkówka – przedstawicielem „okręgówki”.

 
- Nic nie zapowiadało naszego zwycięstwamówi piłkarz Victorii Maciej Maślona. – Goście szybko zdobyli gola z rzutu karnego. Być może poczuli się zbyt pewnie. My przed przerwą odpowiedzieliśmy trafieniem Piotra Dawidowicza, a później dwie bramki dorzucił Michał Dawidowicz i sensacyjnie wygraliśmy. Przyznać należy, że goście mieli sporo sytuacji, ale świetnie bronił nasz bramkarz. To jest coś pięknego. Ogrywamy zespół z V ligi, a przecież normalnie nie mamy szans się mierzyć z takimi drużynami. Teraz czeka nas kolejny dobry rywal.

 
Znicz Sułkowice Bolęcina nie miał najmniejszych problemów z wyeliminowaniem Jałowca Stryszawa. Już do przerwy prowadził 3:0. Pierwszego gola zdobył Łysoń z karnego za faul na Kierczaku, później Siwek obsłużył Sobitę i ten podwyższył. Trzeci gol był autorstwa uderzającego z rzutu wolnego Ł. Wojewodzica, który „maczał palce” także przy ostatnim trafieniu. Podał na 50 metrów do Kierczaka, za obrońców, a ten wygrał pojedynek z bramkarzem.

 
- Wynik adekwatny do boiskowych wydarzeństwierdza prezes Znicza Leszek Książek. – Dominowaliśmy od początku meczu. Goście nie mieli argumentów. Być może zabrakło u nich podstawowych zawodników.

 

 
PAWEŁ KRĘCIOCH

 

 

 
Wyniki III rundy:

 
Żarek Barwałd – Relaks Wysoka 0:2

 
Grom Grzechynia – Tempo Białka 3:0 (walkower)

 
Stanisławianka Stanisław – Sokół Przytkowice 0:3

 
Victoria Półwieś – Dąb Paszkówka 3:1

 
Halniak Targanice – Skawa Wadowice 4:2

 
Leskowiec Rzyki – Orzeł Ryczów 2:3

 
Znicz Sułkowice Bolęcina – Jałowiec Stryszawa 4:0

 
Orzeł Wieprz – wolny los.

 

 

Fot. internet.