• 002
  • 002
  • moja liga
  • slider003
  • moja liga
Brak pluginu Flash
drewan
Jesteś: Strona główna -> Inne drużyny -> Beskid Andrychów. „Nową drogą do sukcesów”

Beskid Andrychów. „Nową drogą do sukcesów”

beskid 009-crop małe na CZ

Początek sezonu 2012/2103 był dla Beskidu Andrychów niczym piękny sen. W pierwszych 8 spotkaniach drużyna zainkasowała 16 punktów (pięć zwycięstw, remis, dwie porażki). W kolejnych siedmiu seriach piłkarzy dopadła niemoc – do ogólnego dorobku przybyły cztery “oczka” za remisy. Andrychowianie zajmują jednak niezłe 11 miejsce, co, przed ciągle przekładanym startem ligi, pozwala im mieścić się w bardzo spłaszczonej grupie drużyn środka tabeli.

 

Rozgrywki III ligi małopolsko – świętokrzyskiej miały wystartować 16 marca, jednak płatająca figle aura nie pozwoliła na rozegranie trzech meczów rundy rewanżowej.

 

beskid 009-crop- Ta sytuacja nie wpływa dobrze na drużynęmówi trener Beskidu Krzysztof Wądrzyk. - Zawodnicy źle to znoszą psychicznie. Mikrocykle powinny być kończone meczem mistrzowskim. Tymczasem jeszcze na przełomie marca i kwietnia jesteśmy zmuszeni trenować w hali. Oczywiście nie jest to tylko nasz problem, wszystkie zespoły się z nim borykają. Musimy umiejętnie utrzymywać to, co do tej pory wypracowaliśmy. Na pewno dużym minusem obecnej sytuacji jest brak możliwości gry na pełnowymiarowych boiskach, a co za tym idzie – szlifowania rozwiązań taktycznych.

 

Z początkiem sezonu w naprędce budowanej drużynie trener Wądrzyk idealnie trafił ze składem. Do połowy rundy Beskid rządził i dzielił długo nie schodząc z fotela lidera.

 



- Zarobiliśmy na starcie sporo punktów, ale później nawarstwiały się absencje kartkowe, urazy i na dłuższą metę nie udało się utrzymać płynności grytłumaczy. - Poza tym ławka rezerwowych była “krótka”. Nie możemy dopuścić do powtórzenia się sytuacji z końca jesieni.

 

W tej chwili Beskid dysponuje 17 – osobową kadrą. Kilku zawodników opuściło klub. Największą stratą jest odejście do Okocimskiego Pawła Zająca, ale też klub pozyskał bardzo wszechstronnego ofensywnie Łukasza Rupę i wracającego po wojażach wychowanka Dariusza Kaperę, człowieka bardzo ambitnego i charakternego, który powinien być dużym wzmocnieniem zespołu. Pierwszą drużynę zasili też czterech juniorów.

 

- Nic tak nie wzmacnia zespołu jak zdrowa rywalizacjazapewnia Krzysztof Wądrzyk. - Wprawdzie nie na każdej pozycji mamy równorzędnego zmiennika, ale dysponuję mocną ekipą. Bacznie przyglądam się na każdym treningu poczynaniom chłopaków. W tej chwili mam już praktycznie wykrystalizowany skład na pierwszy mecz.

 

Przed inauguracją rundy wiosennej przed Beskidem jest jeden podstawowy cel – uniknąć wpadek notowanych z końcem jesieni i zadomowić się w górnej części tabeli. Wprawdzie andrychowianie tracą tyle samo punktów do wicelidera ile mają przewagi nad strefą spadkową – osiem, ale drużyny prezentują wyrównany poziom i chwila dekoncentracji może sporo kosztować.

 

- W naszej lidze tylko lider – Limanovia prezentuje wyższy poziom od pozostałych drużyntwierdzi trener Beskidu. - Reszta zespołów walczy z lepszym lub gorszym skutkiem, ale praktycznie wszystkie są  na podobnym poziomie. Przed startem zawsze udziela się nerwowość, ale wierzę i ufam swoim chłopakom, bardzo solidnie popracowaliśmy zimą. To inteligentni i ambitni ludzie ciągle podnoszący swoje umiejętności. W każdym meczu wielką rolę odgrywać będą cechy wolicjonalne, a tych im nie brakuje.

 

Krzysztof Wądrzyk to trener młodego pokolenia, ambitnie podchodzący do zawodu, ciągle rozwijający swój warsztat. Jaki jest jego pomysł na drużynę?

 

kkkkkKrzysiek- Każdy chciałby żeby jego zespół grał bezbłędnie we wszystkich formacjachuśmiecha się szkoleniowiec (na zdjęciu z lewej). - To nie jest możliwe. W tej chwili naszym nadrzędnym celem jest poprawa gry w defensywie. Najtrudniejszym i newralgicznym momentem w meczu jest strata piłki, sprawna organizacja gry pozwala “ugasić pożar”. Poprawiliśmy ten element. Ulepszyliśmy też naszą grę w ofensywie. Posiadanie w składzie takiego zawodnika jak Tomasz Moskała daje szerokie pole manewru. Beskid słynął w ostatnich latach z walecznej, ambitnej postawy. Nadal tak będzie. Staram się jednak, żeby przy tym wszystkim było dużo gry piłką. Wychodziło nam to w meczach z silniejszymi drużynami, więc postaram się to przenieść na grunt naszej ligi.

 

Jedyną korzyścią z ciągłego przekładania rozpoczęcia ligowych zmagań była dla Beskidu możliwość zmierzenia się w ostatnim czasie z dwoma mocnymi rywalami – Skrą Częstochowa i Podbeskidziem Bielsko Biała.

 

- Starcia z tak wymagającym przeciwnikami obnażyły pewne brakiprzyznaje trener. - Wcześniej, po sparingach z niżej notowanymi czy równorzędnymi drużynami, obraz był nieco zamglony. Teraz wiem więcej. Nie oznacza to jednak, że dwie wymienione ekipy na nic nam nie pozwoliły. Z Podbeskidziem, mimo porażki 0:4, potrafiliśmy pograć piłką, stworzyliśmy sześć sytuacji bramkowych, z czego trzy stuprocentowe. Osobiście jestem zwolennikiem “przetarcia” się z mocnym rywalem, bo dzięki temu widać, co nadaje się do poprawki.

 

Ponad rok temu w strukturach Beskidu zaszły poważne zmiany. Nowym prezesem został wychowanek i były gracz klubu Krzysztof Kokoszka, który zdecydował się kandydować przy założeniu, że będzie mógł wdrożyć w życie gotowy plan działania. Koncepcja okazała się przekonująca i to on dzierży obecnie stery klubu.

 

- Pierwszą rzeczą jaką trzeba było naprawić to wprowadzić wyraźny podział funkcji w zarządziemówi prezes. - Niedopuszczalne jest, by jedna osoba odpowiadała za wszystko, jak to miało miejsce przez ostatnie lata. Po objęciu funkcji zaproponowałem trenerowi Kmieciowi, aby nadal prowadził drużynę łącząc to z występami na boisku, jednak nie zdecydował się na takie rozwiązanie i odszedł.

 

Celem nowego zarządu, w skład którego wchodzą ludzie związani z klubem, Andrychowem, było poprawienie stanu finansowego. Jak twierdzi prezes konsekwencja w działaniu powoli  pozwala notować w tym obszarze sukcesy.

 

- Po raz pierwszy od czterech lat klub uzyskał w skali rocznej zyskmówi Krzysztof Kokoszka. - Oczywiście nadal jesteśmy na minusie, ale idziemy dobrą drogą. Niebawem wyprowadzimy Beskid na prostą.

 

Klub jest dofinansowany przez urząd miasta kwotą 245 tys. zł. Tyle samo zarząd planuje uzyskać od sponsorów, ludzi chcących wspomóc drużynę.

 

- W tej chwili bardzo dokładnie oglądamy każdą złotówkę zanim ją wydamyzapewnia sternik klubu. - Pieniądze są przeznaczane na rzeczy niezbędne i aktualnie potrzebne. Nie ma nic ponad stan.

 

Krzysztof Kokoszka potwierdza słowa trenera, zapewniając, że klub będzie korzystał z jak największej liczby swoich zawodników, a także zdolnych piłkarzy z najbliższych okolic.

 

- Nie będzie zaciągów ze Śląska i notorycznego mielenia w składziezaznacza. - To wszystko wiąże się z dużymi kosztami. Rejestracja i wyrejestrowanie zawodników “zjadają” konkretne sumy. Andrychów jest na tyle dużym miastem, że spokojnie można na bazie miejscowych graczy zbudować dobrą drużynę.

 

Prezes Beskidu jest otwarty na współpracę z innymi, mniejszymi klubami, które też dysponują niezłymi piłkarzami, a nie było im dane sprawdzić się w wyższej lidze.

 

- Rozmawiamy z każdym; tak w tej chwili będzie funkcjonować nasz klubtłumaczy. - Jeśli w niższych ligach jest ktoś, kto posiada odpowiednie umiejętności, by zagrać dla nas, to chętnie się mu przyjrzymy, trener oceni jego przydatność. Nie ma podziału na “większych” i “mniejszych”. Szanujemy każdy klub. Wsłuchujemy się w głosy ludzi, kibiców.

 

Atmosfera w ostatnich latach nie była w Beskidzie zła. Zawodnicy prezentowali się dobrze na boisku, wyniki były zadowalające, ale, jak zauważa prezes, nastąpiło “zmęczenie materiału”.

 

- Zmiany wymusiło życie. Za duża była stagnacja i ograniczenia do minimum roli zarządzających klubem ludzimówi Krzysztof Kokoszka.

 

Prezes odnosi się również do współpracy na linii trener – drużyna.

 

- Wygląda to bardzo dobrze. Trener jest młody, ale ma w drużynie autorytetstwierdza. - Mimo, że w klubie wielu z nas jest kolegami, hierarchia jest zachowana. Każdy ma do wypełnienia jakąś rolę – prezes, trener, zawodnicy. Funkcjonujemy na profesjonalnych zasadach.

 

PAWEŁ KRĘCIOCH