• moja liga
  • slider003
  • 002
  • moja liga
  • 002
Brak pluginu Flash
drewan
Jesteś: Strona główna -> Ludzie sportu -> Bartosz Praciak. „Za sportowym zakrętem”

Bartosz Praciak. „Za sportowym zakrętem”

praciak 111-crop

praciak 1-cropBartosz Praciak od najmłodszych lat przyglądał się jak w piłkę gra jego tata Marek – bardzo ceniony piłkarz Skawy Wadowice, Olimpii  Chocznia, której w tej chwili jest szkoleniowcem. Praciak senior zapowiadał się na piłkarza dużego formatu. Tylko bardzo poważna kontuzja  nie pozwoliła mu, jako najbardziej perspektywicznemu juniorowi Szombierek Bytom, zadebiutować w pierwszym zespole tego klubu, grającego wówczas w najwyższej klasie rozgrywkowej. Bartosz musiał zatem połknąć sportowego bakcyla widząc w późniejszym  czasie sportową klasę prezentowaną przez ojca na boisku. Z początku jednak stawiał na koszykówkę, w którą grał z sukcesami. Piłką nożną, ku zadowoleniu taty, zajął się na poważnie mając… 15 lat.

 

Zaczynał w trampkarzach Olimpii. Później grywał w juniorach. W  jednym sezonie, strzelił 42 bramki i rozpoczął przygodę z seniorami. Niedługo zabawił w kadrze, bowiem zgłosiła się po niego IV ligowa wtedy Skawa Wadowice. Spędził w tym klubie pięć lat. Prezentowana forma zaowocowała powołaniami do małopolskiej kadry Regions Cup, z którą zdobył mistrzostwo Polski. To tam wypatrzył go trener Garbarnii Krzysztof Szopa i zaproponował przejście do mającego olbrzymie tradycje (m.in. mistrzostwo Polski z 1931 roku) trzecioligowca. Praciak zasilił barwy „brązowych” przed sezonem 2009/2010.

 

- Bardzo dobrze czułem się w tym klubiewspomina Bartosz. - Przez dwa lata występów w trzeciej lidze zdobyłem 37 bramek. W drugim sezonie, gdy awansowaliśmy do II ligi zostałem królem strzelców. Myślałem, że jest to moje „pięć minut”. Gdy grałem w II lidze były zapytania o moją osobę z Cracovii, GKS-u Tychy, Rakowa Częstochowa. Zagrałem we wszystkich 34 meczach, zdobyłem 8 bramek. Przed kolejnym sezonem sprawy się mocno skomplikowały…

 

Trener Krzysztof Bukalski, który zaraz po awansie zastąpił na stołku trenerskim Szopę, wprowadził przed swoim drugim rokiem pracy w Garbarnii nowe porządki. Największym zaskoczeniem było zrezygnowanie z usług Bartosza Praciaka. Wydawało się, ze piłkarz mający tak mocną, wypracowaną świetnymi występami pozycję w klubie, nawet przy wymianie kilku ogniw nie będzie w ogóle zaliczany do grupy zawodników mogących opuścić zespół. Ku zaskoczeniu kibiców, dziennikarzy, ludzi związanych z Garbarnią, stało się inaczej…

 



praciak 2-crop- Zaczęły się mnożyć dziwne sytuacje, których do końca nie rozumiałemmówi piłkarz. - Każdego roku odnawiane były w klubie umowy, jednak gdy poszedłem do trenera Bukalskiego, ten stwierdził, że nie wie jeszcze czy będę mu potrzebny. Nie kryłem swojego zaskoczenia. Szkoleniowiec miał inna koncepcję, a polegała ona na tym, że po prostu różni menedżerowie podsyłali mu swoich piłkarzy. Przykładowo na moje miejsce przyszedł napastnik, który praktycznie nie zdobywa bramek. W klubie zaczęli się też pojawiać zawodnicy, nie mogący zaistnieć na wyższych szczeblach. Była to dla mnie trudne do pojęcia, gdyż uczciwie pochodziłem do swoich obowiązków, zdobywałem bramki, prezentowałem dobra formę sportową. Sądziłem, że to wystarczy. Przez myśl mi nie przeszło, że dobrym rozwiązaniem byłby menedżer. Teraz jestem mądrzejszy. Po fakcie. Trener Bukalski ostatecznie wydał mediom bulwersującą opinię na mój temat tłumacząc, że rezygnuje ze mnie… z powodu problemów zdrowotnych w mojej rodzinie. Takie problemy nie miały w ogóle miejsca. Później nastąpiło prostowanie tych informacji. Mam też żal do ludzi z zarządu Garbarnii, że nie wstawili się za mną. Szkoda, że nie pozwolono trenerowi Szopie prowadzić tego zespołu po awansie do II ligi. W tej chwili z ekipy, która osiągnęła ten sukces, w drużynie gra jeden piłkarz. Po odejściu Bukalskiego szkoleniowcem Garbarnii został Marek Motyka. Wiem, że pytał zarządu dlaczego się mnie pozbyto, chciał mnie w swojej drużynie. Widocznie jednak nie pasuję komuś z ludzi zarządzających klubem.

 

Praciak jako czołowy napastnik II i III ligi, mimo wielu propozycji  zmian barw klubowych nie podejmował tematu.

 

- Grając w pierwszym składzie Garbarnii, nie rozmawiałem z innymi klubamimówi. - Gdybym wiedział jak potoczy się sytuacja, widział jakieś przesłanki zwiastujące gorszą sytuację, zachowałbym się inaczej. W tej chwili mam stałą pracę. Jestem rehabilitantem w szpitalu, to sprawia mi bardzo dużą satysfakcję.

 

26-letni napastnik reprezentuje w tej chwili barwy Halniaka Maków Podhalański, gdzie trafił przed rozpoczęciem obecnego sezonu mając tydzień na podjęcie decyzji jaki klub będzie reprezentować.

 

- Halniak to bardzo profesjonalnie działający klubpodkreśla. - Szczerze powiem, że nie spodziewałem się tak dobrych warunków przychodząc tutaj. Mamy zapewniony nowoczesny sprzęt, odnowę biologiczną. Trener Piotr Stach ma świetny warsztat. Nic tylko trenować. Do drużyny ciągle dołączają nowi, dobrzy zawodnicy. Sądzę, że w następnym sezonie klub będzie walczył o III ligę.

 

Bartosz Praciak nie zgubił nadziei na grę w wyższej lidze. Skoro w drugiej należał do najlepszych piłkarzy, dlaczego miałby nie zaistnieć w pierwszej. Do największych atutów piłkarza należą siła, wytrzymałość, gra głową i oczywiście skuteczność. Wychowanek Olimpii równie dobrze radzi sobie jako wysunięty napastnik, jak i w grze kombinacyjnej.

 

- Zawsze miałem marzenie, jak chyba każdy piłkarz, żeby zagrać w ekstraklasie, choćby epizodprzyznaje. - Może jeszcze kiedyś się uda, choć wiem, że to niełatwe. Trzeba mieć oprócz umiejętności masę szczęścia i spotkać sprzyjających ludzi.

 

PAWEŁ KRĘCIOCH