• moja liga
  • 002
  • slider003
  • moja liga
  • 002
Brak pluginu Flash
drewan
Jesteś: Strona główna -> Klasa A -> Andrzej Górski. Wzoruje się na najlepszych, a swoją klasą potwierdza, że ma wszelkie dane ku temu, by być piłkarzem rozpoznawalnym nie tylko na lokalnych boiskach.

Andrzej Górski. Wzoruje się na najlepszych, a swoją klasą potwierdza, że ma wszelkie dane ku temu, by być piłkarzem rozpoznawalnym nie tylko na lokalnych boiskach.

1-034 - Kopia

Andrzej Górski od kilku sezonów jest najlepszym snajperem Halniaka Targanice, kolekcjonuje także korony króla strzelców. Bez względu na to czy gra w klasie B, czy A, notuje pond 30 trafień. Kibice kojarzą 22-latka z Targanic jako napastnika, tymczasem akurat na „szpicy” pojawiał się sporadycznie. Większość meczów w ostatnich sezonach grywał jako skrzydłowy. Uniwersalny, bardzo dobry technicznie, a przede wszystkim inteligentny i rozsądny zawodnik jest materiałem na piłkarza przez duże „P”. Miał sporo propozycji zmiany barw, interesowała się nim nawet drużyna zza południowej granicy, ale – jak tłumaczy – jeśli ma odejść to do klubu, w którym się rozwinie.

 

 

 
 - Masz wrodzony talent do gry w piłkę, czy może Andrzeja Górskiego „urodził” bardzo dobry system szkolenia w Halniaku Targanice?

 

 
- Sam uczyłem się gry w piłkę, choć oczywiście w Halniaku pod okiem trenera Artura Zborowskiego dopracowałem umiejętności. Gram w tym klubie od czwartej klasy szkoły podstawowej. Bakcyla połknąłem podczas Euro 2000. Chodziłem wtedy także na mecze Beskidu Andrychów. Piłką zaraził mnie również tata. Wraz z bratem się nią interesują.

 

 
- Bardzo łatwo przychodzi Ci zdobywanie goli. Co ważne – są one różnorodne. Poziom rozgrywek wydaje się być dla Ciebie bez znaczenia.



 

 
- Jest różnica poziomów pomiędzy klasą A i B, ale potrafię znaleźć się w odpowiednim miejscu i czasie. Faktycznie kończę akcję w różny sposób – strzelam prawą, lewą nogą, głową. Łatwo potrafię „odkleić się” od obrońcy. Staram się obserwować i czyhać na błędy bramkarza i defensorów. Dzięki temu też zdobyłem dużo goli. Im trudniejszy rywal, tym większa pojawia się mobilizacja. Skutkowało to zdobywaniem bramek w meczach pucharowych z wyżej notowanymi drużynami, które miały z nami problemy. Oczywiście sam na boisku nic bym nie zdziałał. Halniak to dobry zespół i wszyscy mają wkład w moje gole.

 

 
- Twoja skuteczność zadziwia tym bardziej, że właściwie nie jesteś nominalnym napastnikiem.

 

 
- Tak. Jako typowy napastnik grałem nieco ponad pół ostatniego sezonu. Wcześniej w seniorach występowałem na skrzydle. Zresztą od początku przygody z piłką grywałem w różnych miejscach na boisku. W żakach był to głównie środek pomocy i boki tej formacji. W trampkarzach trener ustawiał mnie na pozycji rozgrywającego, a w juniorach grałem na lewej obronie, a później lewym skrzydle. Te doświadczenia teraz procentują. Wiem jak trzeba się ustawiać, zagrać w różnych sektorach.

 

 
- Czyli nie grałeś jeszcze jako stoper i bramkarz?

 

 
- Tak, choć były mecze, gdzie byłem przewidziany, w razie złych okoliczności, jako trzeci bramkarzuśmiecha się piłkarz.

 

 

 

 

Andrzej Górski zwany przez kolegów "Jeleniem" w okazjonalnej koszulce i z nagrodą dla najlepszego strzelca wadowickiej klasy A sezonu 2014/2015.

Andrzej Górski zwany przez kolegów „Jeleniem” w okazjonalnej koszulce i z nagrodą dla najlepszego strzelca wadowickiej klasy A sezonu 2014/2015.

- Dostajesz propozycje gry w innych klubach. Nikt nie zdołał Cię jeszcze przekonać. Dlaczego?

 

 
- Często pojawia się temat przejścia. Natomiast podchodzę do tego rozsądnie. Mam usystematyzowane życie. Jeśli zgłasza się klub, który gra przykładowo w „okręgówce”, ale nie mam pewności, że jest to dobry wybór, że klub jest stabilny, to trudno byłoby za dodatkowe 300-400 złotych wszystko przeorganizować. Znam chłopków w moim wieku, którzy mając 16 lat zdecydowali się gdzieś przejść. Popełniali błędy przy wyborze, a teraz plączą się po różnych ligach. Ważna jest stabilizacja. Też w tym wieku dostawałem oferty z Hutnika Kraków czy Wisły Kraków. Nie byłem wtedy jeszcze na tyle dojrzały, żeby podjąć decyzję o radykalnej zmianie. W wieku 17 lat zainteresowanie moją osobą wyraziła drużyna z drugiej ligi słowackiej. Zostałem jednak w Targanicach, ale dla młodego człowieka to przyjemne i mocno podbudowujące, że jednak nie jest się anonimowym, że dobra gra zostaje zauważona. Może za parę lat spojrzę na to wszystko, co mnie spotkało z dystansem. Czas pokaże czy będę czegoś żałował, czy nie.

 

 
- Czyli będziesz gwiazdą Halniaka przez następną dekadę?

 

 
- Tego nie powiedziałem. Oczywiście, że chciałbym spróbować gry w dobrze zorganizowanym klubie. Może po tym wywiadzie coś się zmieni. Halniak nie robiłby mi żadnych przeszkód. Rozmawiałem z działaczami, trenerem.

 

 
- Zatem oferta z jakiego klubu by Cię przekonała?

 

 
- Mam pięć minut drogi do III – ligowego klubu. Nikt nigdy z Beskidu Andrychów jednak oficjalnie się do mnie nie odezwał. Ani były trener Wądrzyk, ani prezes Kokoszka nie kontaktowali się ze mną, a myślę, że dałbym sobie radę na tym poziomie.

 

 
- Twój kolega z Halniaka Sebastian Marczak grał przez jakiś czas w Beskidzie. Umiejętnościami mu nie ustępujesz.

 

 
- Sebastian po powrocie jest dużo lepszym piłkarzem, niż był zanim od nas odszedł. Bardzo się rozwinął. To naturalne, że w dobrym klubie człowiek podnosi umiejętności. Dla mnie ważne jest to jak drużyna funkcjonuje od środka. I oprócz Beskidu widzę na tym terenie jeszcze tylko dwa zespoły, które organizacyjnie stoją na dobrym poziomie – Sosnowiankę Stanisław i Kalwariankę.

 

 
- Reasumując – poradzisz sobie w wyższej lidze, gdyby zainteresowałby się Tobą klub z aspiracjami?

 

 
- Tak. Stać mnie na to. Przykład mojego kolegi ze szkoły Wojtka Stuglika pokazuje, że można się bardzo dobrze zaprezentować. Dwa lata temu przeszedł z klasy B do grającej wtedy w „okręgówce” Sosnowianki i bardzo szybko się zaadaptował, zdobywając wiele goli. Teraz, po sezonie gry w Huraganie Inwałd, znów prawdopodobnie tam wróci.

 

 
- Halniak Targanice wiosną tego roku w końcu uwolnił moc, jaka w nim drzemie i zanotował w klasie A świetną rundę. Co było tego powodem?

 

 
- Mamy bardzo młody zespół. W końcu jednak chyba „dorośliśmy”. Dużo ze sobą i z trenerem rozmawialiśmy. Bardzo dobrze do zespołu wprowadzili się juniorzy – Talik czy Powroźnik. Pożądany skutek przyniosła mieszanka młodzieży z bardziej doświadczonymi piłkarzami, do których już siebie i kilku kolegów rówieśników, z racji paru lat gry, muszę zaliczyć.

 

 
- Na co Was stać w nadchodzącym sezonie?

 

 
- Nie mamy celu. Na pewno jesteśmy w stanie poprawić miejsce z ostatniego sezonu, czyli szóste. Oczywiście przechodzi przez myśl, żeby powalczyć o awans, więc powiem tak – uciekać przed spadkiem, walcząc zarazem o czołową lokatę.

 

 
- Dwa aspekty, oprócz klasy rywali, mogą Wam zaszkodzić – nadal jesteście mało doświadczonym zespołem, poza tym słabiej na tle przeciwników wyglądacie fizycznie.

 

 
- Zgadzam się. Na pewno przyjdą mecze, że młodsi piłkarze będą musieli brać na siebie ciężar odpowiedzialności. Nie zawsze może się udać. Fizycznie, z racji wieku, też odstajemy od niektórych drużyn.

 

 
- Czujesz się liderem drużyny?

 

 
- W pewnym sensie tak. Są w stosunku do mnie wymagania i przy porażkach często krytyka spada na mnie. Wytrzymuję presję. Nie boję się odpowiedzialności. W kluczowych momentach koledzy kierują do mnie podania.

 

 
- Wzorujesz się na jakimś piłkarzu?

 

 
- Jako dziecko podpatrywałem Michaela Owena, na nim się wzorowałem. Czasem spodobało mi się jakieś zagranie i już w przerwie meczu, wychodziłem na podwórko, żeby spróbować zrobić z piłką to samo. Teraz, co oczywiste, obserwuję Messiego. Nawet tylko oglądając transmisję telewizyjną, można coś przemycić do swojej gry. „Podcinki” Argentyńczyka są bardzo dobrym sposobem na bramkarzy. Zacząłem je stosować i dzięki nim mam więcej bramek na koncie. Jest o tyle łatwiej, że w niższych ligach, bramkarze szybko się kładą.

 

 
- Real Madryt czy FC Barcelona?

 

 
- Nie kibicuję Realowi. Tam w grę wchodzi skupowanie gwiazd za wielkie pieniądze. Nie podoba mi się taki model budowania drużyny. W Barcelonie jest to co najlepsze – świetna gra w piłkę, efektowane akcje i przede wszystkim dawanie szans swoim wychowankom. Zachowując wszelkie proporcje, podobnie jest w moim obecnym klubie. Mamy bardzo wiele utalentowanej młodzieży, która daje jakość. Ktoś kiedyś powiedział, że Halniak to taka Barcelona klasy A.

 

 
PAWEŁ KRĘCIOCH